Skip to main content

Protokół z posiedzenia RDS

By 18 maja, 2016Aktualności

Na stronie „TARCZY”, pod datą 23 marca br. została zamieszczona informacja dotycząca prowadzenia w dniu 21 marca br. rozmów nt. pracowników resortu obrony narodowej w trakcie posiedzenia Zespołu problemowego do spraw budżetu, wynagrodzeń i świadczeń socjalnych, działającego w ramach Rady Dialogu Społecznego. Na tym posiedzeniu, głos w imieniu Międzyzwiązkowej Komisji Koordynującej (MKK) zabierał Przewodniczący „TARCZY” – kol. Marek Kazimierczak, który uzasadniał celowość powołania Zespołu Branżowego, natomiast uczestniczący w posiedzeniu Wiceprzewodniczący Sekcji Krajowej Pracowników Cywilnych MON NSZZ „Solidarność” – kol. Janusz Malinowski potwierdził, że „NSZZ „Solidarność” jest za powstaniem zespołu branżowego dedykowanego warunkom pracy i płacy personelu cywilnego jednostek i instytucji podległych i nadzorowanych przez Ministra Obrony Narodowej.”

Z przebiegiem tego posiedzenia, w tym z wypowiedziami osób reprezentujących środowisko pracowników wojska i Kierownictwo MON można się zapoznać czytając (TUTAJ) protokół z tego posiedzenia, który dzisiaj otrzymaliśmy z Rady Dialogu Społecznego.

Jednocześnie chcieliśmy poinformować, że wbrew temu, co na stronach internetowych niektórych resortowych organizacji związkowych zamieszczają osoby niezorientowane w temacie, powołany – na podstawie przepisów art. 40 ust. 3 ustawy o Radzie Dialogu Społecznego – zespół branżowy nie będzie strukturą organizacyjną Rady Dialogu Społecznego i nie będzie od niej zależny. Potwierdzeniem tego niech będą zawarte w protokole wypowiedzi Przewodniczącego Zespołu problemowego ds. budżetu, wynagrodzeń i świadczeń socjalnych RDS, który w trakcie posiedzenia stwierdził, że: „w ramach Rady Dialogu Społecznego nie funkcjonują trójstronne zespoły branżowe. (…) zgodnie z ustawą o Radzie Dialogu Społecznego i innych instytucjach dialogu społecznego Minister Pracy, na wniosek stron społecznych, czyli strony związków zawodowych i strony pracodawców, może powołać tego rodzaju zespół, który jest niezależny od RDS.” W trakcie tego posiedzenia wskazywano również, że w prowadzonych pracach nad uchwałą strony pracowników i strony pracodawców RDS zakłada się możliwość powoływania zespołów dwustronnych.

Ostatecznie tryb powoływania zespołów do prowadzenia branżowego dialogu społecznego, w tym również w przypadku, gdy stroną stosunków pracy w danej branży są organy administracji rządowej został określony uchwałą Nr 6 strony pracowników i strony pracodawców Rady Dialogu Społecznego z dnia 7 kwietnia 2016 r. (czytaj TUTAJ).

Jednocześnie informujemy, że organizacje związkowe zrzeszone w MKK opracowały wniosek do przedstawicieli strony pracowników RDS o zasadności powołania Zespołu Branżowego ds. Bezpieczeństwa Socjalnego Personelu Cywilnego Sił Zbrojnych RP, który w dniu 29 kwietnia 2016 r. został złożony do Przewodniczącego OPZZ (czytaj TUTAJ).

0
0

15 komentarzy

  • Osa pisze:

    Dziwi mnie, że nikt dotychczas przedstawionej informacji a zwłaszcza treści tego Protokołu nie skomentował. Namawiam gorąco do zapoznania się z nim, gdyż zawiera parę bardzo ciekawych kwestii w innym świetle przedstawiających tą naszą pracowniczą rzeczywistość. Markowi należą się wielkie słowa uznania za to jego usilne dążenie, aby nasze pracownicze sprawy wypłynęły w końcu poza ten nasz resortowy grajdołek. Także za wypowiedzi podczas posiedzenia Zespołu, które ujawniły całą prawdę o naszej sytuacji. Co do tych zz, którym się jeszcze wydaje, że w resorcie „rozdają karty” to ich przedstawiciele niewiele w dyskusję wnieśli. Zarówno Pan Malinowski, jak i Pan Richert byli – wynika to z treści Protokołu – do dyskusji mało przygotowani. Opowieści Panie Malinowski o współpracy z resortem w ramach PUZP możemy pomiędzy bajki włożyć i to właśnie Wy na forum OWC o tej współpracy napisaliście sporo gorzkich a i wręcz dyskwalifikujących ją słów. Co do tej współpracy ze stroną społeczną w resorcie. Niezmiernie ciekawy i wiele mówiący jest następujący fragment tego Protokołu: „Bartłomiej Grabski Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Obrony Narodowej odnosząc się do uwag przedmówców powiedział, że obecny rząd jest zainteresowany tym, aby dialog ze związkami zawodowymi przebiegał płynnie. Dodał, że decyzja co do powołania zespołu branżowego należy do RDS ale uważa, że resort nie wyczerpał wszystkich możliwych rozwiązań w tym zakresie.”
    No właśnie, „nie wyczerpał wszystkich możliwych rozwiązań”. A ponieważ okazuje się, że taki zespół branżowy powstać w ramach RDS nie może, natomiast na wniosek zz i pracodawców może zostać powołany przez Ministra Pracy jako niezależny od RDS, to wszystko wskazuje na to, że resort zgody na to nie da, bo przecież „nie wyczerpał jeszcze wszystkich możliwych rozwiązań”- prawda, Panie Ministrze?? Najciekawszy jest jednak dla mnie fragment następujący tego ciekawego dokumentu: „H. Nakonieczny zwrócił się z pytaniem, czy resort pracuje na podstawie regulaminu określającego zasady dialogu”. Jaka była odpowiedź?? „B. Grabski odpowiadając na pytanie zadane przez H. Nakoniecznego poinformował, że resort pracuje nad wypracowaniem odpowiedniego rozwiązania.” No to ja teraz, Panu Ministrowi coś tu publicznie oświadczę. Miałem osobiście okazję doświadczyć parę razy tych „wypracowywanych przez resort rozwiązań” w kwestii dialogu społecznego. Gdybym tu zechciał na ten temat napisać, to zapewne by mi Pan nie uwierzył, dlatego pominę to milczeniem. Nie mogę jednak milczeć, gdy pomyślę, że za parę dni będziemy obchodzili uroczyście kolejną 27 rocznicę wydarzeń – 4 czerwca 1989 r.
    Ten dzień nie będzie i dla mnie, i dla tysięcy pracowników wojska dniem radosnym. Nie tylko dlatego, że będą przygniatały nas nadal trudy codziennego życia i ten nasz pracowniczy niedostatek. Także dlatego, że po 27 latach w wolnej demokratycznej Polsce resort obrony narodowej nadal cyt. „pracuje nad wypracowaniem odpowiedniego rozwiązania” w tak fundamentalnej i podstawowej kwestii jak społeczny dialog. Bo przecież to, co przez te wszystkie lata obserwowaliśmy w naszym wojsku to nie społeczny dialog – to jakieś niejasne zmawianie się gdzieś po kątach a w rzeczywistości zakulisowe rozmowy prowadzone najczęściej w siedzibie wiadomego Związku. Doprowadziło to do tego, co słusznie podkreślił w omawianym Protokole Pan Leszek Skiba Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Finansów.
    Powiedział on cyt: „istnieje problem całej struktury wynagrodzeń, ponieważ obok tempa wzrostu wynagrodzeń istnieje dysproporcja w poziomie wynagrodzeń pomiędzy różnymi jednostkami i stanowiskami. Jeżeli chodzi o stanowiska dysproporcja polega na tym, że stanowiska najniższe są obarczone bardzo niską płacą i istnieje problem z efektywnością w poszukiwaniu osób do zatrudnienia na tych stanowiskach.” Nic dodać, nic ująć Panie Ministrze – wielki szacunek dla Pana, że zechciał Pan ten problem zauważyć i publicznie poruszyć. To właśnie ten problem, który ZPW „TARCZA” a także pozostałe zz skupione w MKK z taką usilnością, do końca usiłowały w resorcie on przedstawić. No, a że ten nasz resortowy „dialog” jest jaki jest, czyli nie istnieje, bo resort nadal pracuje nad wypracowaniem odpowiednich rozwiązań – to mamy tego efekty nawet w ostatnich dniach… Z informacji na stronie NSZZ PW wynika, że po konsultacjach w MON zostaną przesłane do jednostek zasady wprowadzenia tych naszych „podwyżek”.
    Konsultacjach z kim właściwie??
    To tak wygląda ten społeczny dialog ????

  • radek pisze:

    Do administratora. Czy nic się nie dzieje, że taka martwa cisza. Wytyczne odnośnie „podwyżek” są już w jednostkach. Osa jednym tekstem zakończyłeś temat – brawo!

  • Witam Cię @radku. Nie znajduję powodu, dla którego wywołujesz administratora, gdyż wpisy na stronie ukazują się z częstotliwością ich dokonywania przez piszących. Z pewnością się trochę dzieje a brak wpisów na stronie może oznaczać, że w organizacjach terenowych działacze próbują zrozumieć wytyczne odnośnie „podwyżek” zastanawiając się, gdzie zapadają decyzje w zakresie PW. Obserwując to, co wypracowano w MON pod koniec zeszłego tygodnia, jak również chaotyczne działania w zakresie PW w tym tygodniu – potwierdza się założona przez nas teza (zawarta w Pracowniczej Petycji), że w MON nie ma ośrodka decyzyjnego w zakresie spraw pracowników resortu obrony narodowej. „Martwa cisza” jak piszesz, może więc być „ciszą przed burzą”.

  • Osa pisze:

    Mój wpis dotyczący pisma o podwyżkach od jakiegoś czasu znajduje się pod informacją „Większe zz chciały niższe podwyżki.” A że odpowiedzi na te moje pytania nie uzyskałem?? Także dlatego, że i Ty tam nie napisałeś….

  • radek pisze:

    Zrozumieć wytyczne. Właśnie o to chodzi, nawet związki nie wiedzą co robią mimo, że w tym uczestniczą. A ja liczyłem na to, że ukaże się oddzielny artykuł z szeroko idącym wyjaśnieniem tej podwyżki. Etatowym wykazem tych deficytowych stanowisk. Bo zapis jest jak nasze prawo – do obejścia. Panie Marku, teraz rozumiem stadne milczenie – zrozumiałem pana przekaz. Osa, tym razem nie było z mojej strony żadnej złośliwości. Chwyciłeś byka za rogi w kwestii dialogu. Co można napisać, gdy wszystko zostało powiedziane.

  • Osa pisze:

    Nie odebrałem Twojego wpisu jako złośliwość. Po prostu my tu, w tych komentarzach na różne tematy się już nieco gubimy. Co do „dialogu” w mon to zgoda, że dodatkowej dyskusji i wyjaśnienia ten problem nie wymaga. Co można bowiem napisać o czymś, czego po prostu tak naprawdę nie ma i nigdy nie było??
    Nieco inaczej jest w kwestii tych „podwyżek”. Może, gdyby te wytyczne ministra Grabskiego tu na stronie Związku opublikowano moglibyśmy wspólnym wysiłkiem, przy pomocy specjalistów z zakresu wynagrodzeń rozłożyć określone tam zasady na czynniki pierwsze. Może, bo obserwując latami udział pw w dyskusji na rożnych internetowych forach nigdy nie spotkałem się z tym, aby np. jakiś specjalista z zakresu prawa pracy, płac czy spraw kadrowych zechciał podzielić się z nami swoją wiedzą. Marka nie liczę, gdyż jego udział w takich dyskusjach wynikał z jego roli w zz. Obecnie mamy dokładnie to samo. Dochodzę do przekonania, że tych, którzy mogliby nam pomoc po prostu wśród nas nie ma. To zupełnie inny świat. Może jednak obecnie – wobec zagrożenia interesów tych przez lata wyróżnianych grup pracowniczych – zechcą się w końcu ujawnić i zaktywizować. Okazało się bowiem, że po raz pierwszy od bardzo dawna nie pracownicy administracyjni, ale personel techniczny został doceniony. Postawiono na tych, których trudno zastąpić a którzy po prostu z wojska masowo uciekają do innej pracy. Ten proces – proces zatrzymania pracowników, na barkach których spoczywają zasadnicze zadania realizowane przez wojskowe zakłady pracy – zapewne w przyszłości będzie kontynuowany. Jestem przekonany, że obejmie kolejne grupy pracownicze, w tym także pozostałe zawody techniczne oraz pracowników zatrudnionych przy przechowywaniu i ochronie wojskowego mienia. Jeżeli ten proces nie nastąpi to wojskowe magazyny, transport, czy ochrona pozostaną niedługo bez cywilnego personelu. Wydaje się więc, że przeznaczone na podwyżki środki będą także w przyszłości konkretnie i szczegółowo dedykowane określonym grupom pracowniczym, przy czym personel w istocie pomocniczy jakim jest cala tzw. wojskowa administracja zostanie zepchnięty na szary koniec tych płacowych priorytetów.
    Wiem, że to co piszę jest niepopularne i spotka się być może z atakiem. Wierzę jednak, że jest prawdziwe i nieuniknione. Nadchodzi czas, gdy różne układy sprawiające, że bliżej „świecznika” zawsze można było więcej zyskać powoli przestaną działać, bo aby dzielić kasę „po uważaniu” trzeba ją po prostu mieć. Mieć pieniądze nie dedykowane w zakresie ich podziału a takich środków będzie coraz mniej. Wieszczę więc okres, w którym to nie obecni skandalicznie nisko wynagradzani i często lekceważeni, i pomijani pracownicy „produkcyjni” będą pisać na różnych forach i łzy ronić a właśnie referenci, a nawet niektórzy specjaliści pomijani przy rozdziale środków na wynagrodzenia.
    Co jest tego przyczyną. Bynajmniej nie polityka a rynek – rynek właśnie – rynek pracy, na którym od dawna łatwiej o magistra d/s marketingu, czy zarządzania a nawet informatyka, czy ekonomistę niż o dobrego elektryka, mechanika, dekarza, czy murarza. Resort – po latach lekceważenia tych nawarstwiających się problemów płacowo-kadrowych usiłuje się z nimi jakoś uporać. To jedynie półśrodki, ale ukazujące nam wyraźnie kierunek przyszłych działań. Nie spodobają się one tym wszystkim, którzy utracą swoją uprzywilejowaną pozycję. Ten proces odcinania od kasy tych, którzy są stosunkowo dobrze wynagradzani powinien być kontynuowany w zakładach pracy a tam już tak łatwo nie będzie. Bo tam nadal karty rozdają lokalne grupy wpływu. Reszta może się jedynie przyglądać albo tę, poniekąd patologiczną sytuację po prostu przerwać.
    Po co ja to wszystko pisze? Po to, aby ci wszyscy, którzy przez lata mieli nisko pochylone głowy i zgięte pod ciężarem zadań i obowiązków plecy, nieco się wyprostowali i nabrali pewności siebie. Aby poczuli swoją wartość – tę rynkową – wartość swoich umiejętności i doświadczenia, i aby nie dawali się nadal lekceważyć i pomijać. Nadchodzą bowiem zmiany. One już nadeszły, tylko nie wszyscy to dostrzegają.
    Po co ja to wszystko pisze? Po to, aby jeszcze raz dokładnie pochylić się nad tymi resortowymi wytycznymi w sprawie podziału środków na podwyżkę wynagrodzeń. Aby znaleźć w nich dodatkową nadzieję na załatwienie paru problemów płacowych wokół nas, w naszych środowiskach. Aby usiłować rozwiązać chociaż parę spraw od dawna nie załatwionych.
    Czy to możliwe? Wierzę, że tak. Jestem przekonany, że jest to możliwe. Po prostu należy to uczynić.
    Jak? To temat na inną dyskusję. Dyskusję w temacie tych naszych podwyżek.

  • radek pisze:

    OSA Piszesz rynek, dokładnie. Pytanie jest tylko, dlaczego nie tu, gdzie pracuję mogę godnie zarabiać, skoro rynkowa wartość mojej pracy jest dużo wyższa niż płaci MON mi, czyli PW. A jednocześnie potrafi zapłacić ŻZ za „identyczna pracę” ponad 2 razy więcej… bez dodatków. Przecież to, że typowy ŻZ bierze tyle ile bierze to kwestia umowna. Nie tworzy zysku, nie wypracowuje budżetu, bezapelacyjnie jest jego obciążeniem. Jednak dostaje godną wypłatę i tak ma być. Jest częścią systemu, który ma zadziałać w sytuacji ekstremalnej. Dokąd my nie staniemy się w oczach decydentów również częścią tego sytemu, nie będzie znaczących zmian w naszych uposażeniach. Rynek, w tym wypadku działa na naszą korzyść, ale to sprawa wtórna.
    Przy okazji. Jestem technicznym i należę do tych szczęśliwców, którym z imienia nazwano etat, chyba tylko po to, by inni nazywali takich jak ja – przydupasami. Bo podwyżka na poziomie oferowanym obecnie przez MON nie przywróci mi poziomu życia, który już kiedyś osiągnąłem – pracując w tej samej instytucji, co obecnie.

  • Osa pisze:

    Witaj – problem jest prosty i Ty przecież dobrze go pojmujesz. Ta nasza wymiana poglądów jest w istocie dla tych, którzy z trudem poruszają się w obszarze otaczających ich zjawisk społecznych.
    Wartość naszej pracy nie jest do nas przypisana i wyceniona raz na zawsze. Ulega ciągłym zmianom mającym rozliczne, także polityczne uwarunkowania. Krótko o tym politycznym czynniku. Wspominasz o tym, że kiedyś lepiej płacono za Twoja pracę. Wierzę, że tak było. Sam również te czasy pamiętam. Inną kwestią pozostaje, co za te wówczas zarobione pieniądze można było kupić. To także wówczas, mówiono o ludziach pracy nie jak o taniej sile roboczej. No i przyszedł okres, gdy staliśmy się tą „tanią siłą roboczą”. Wytworem tego okresu są umowy śmieciowe, wiele przepisów odbierających pracownikom nabyte wcześniej uprawnienia, sztuczne zaniżanie wartości pracy po to, aby tą drogą zyskać konkurencyjność, której w inny, trudniejszy sposób z różnych względów nie można było osiągnąć.
    O ile więc ten polityczny czynnik, w tym pierwszym omawianym okresie wzmacniał wycenę tej naszej pracy w sposób sztuczny, o tyle w tym drugim okresie – także ją w sposób sztuczny znacznie osłabiał. Nigdy więc tak naprawdę ta nasza praca nie była warta tyle, ile towar podlegający podstawowemu prawu popytu i podaży. Co mamy obecnie?? Obecnie, w wyniku postępujących przemian społeczno-politycznych, mamy początkowy etap odchodzenia od liberalizmu gospodarczego na rzecz społecznej gospodarki rynkowej. To oczywiście moje osobiste widzenie problemu. Tak, po prostu, tłumaczę sobie to co się wokół mnie dzieje. Nie jest przy tym istotne skąd czerpiemy inspiracje do tej przemiany. Uważni obserwatorzy to wiedzą. Istotne jest głównie to, że mamy szansę wkroczenia w okres, w którym te polityczne uwarunkowania a także inne wpływające dotychczas sztucznie na wycenę naszej pracy zostaną znacznie osłabione. Jest więc duża szansa na to, że zamiast wiele dla nielicznych a mało dla pozostałych, z czasem każdy dostanie tyle, ile jest warta na rynku pracy jego praca, doświadczenie i kwalifikacje. Ani mniej, ani więcej. A ten rynek pracy, jak każdy rynek dóbr i usług rządzi się jasnymi i czytelnymi regułami. Mówią one, że wartość naszej pracy, kwalifikacji i doświadczenia na tym rynku zależy od popytu i podaży. Głównie od tych dwóch czynników, chociaż jest to oczywiście wielkim uproszczeniem zagadnienia. Jak z tego wynika, ta wartość nie jest nam dana raz na zawsze. Nie jest także – co bardzo ważne – często tą wartością, którą my sami swojej pracy przypisujemy. Ta cena – będąca wyznacznikiem wartości naszej pracy – jest po prostu taka, jaką inni są skłonni zapłacić. Jeżeli więc, w danym rejonie kraju na lokalnym rynku pracy, nie będzie np. elektryków, to w wyniku małej ich podaży a dużego popytu na ich pracę, osiągną oni być może wynagrodzenia wyższe niż niejeden informatyk, których na rynku będzie zatrzęsienie. To jedynie drobny przykład tego, jak to działa. Oczywiście, nic nie trwa wiecznie a sytuacja także na rynku pracy wciąż się zmienia. Jeżeli więc np. nie będziemy dbali o informatyków a jedynie o elektryków, to ci pierwsi – jak tylko sytuacja na rynku się poprawi – po prostu od nas odejdą.
    Jesteśmy więc zapewne skłonni przyjąć, że ta nasza praca i jej wycena ulegają ciągłym, dość radykalnym zmianom. Oddziałuje tu wiele zjawisk dodatkowo, o których nie wspominaliśmy, jak np. wielkość i struktura bezrobocia. Czyli niby co? Mamy – trzymając się ściśle tych zmian – kilkakrotnie w ciągu roku zmieniać ludziom wysokość wynagrodzeń? Jednym zabierać a innym dodawać? To właśnie problem – problem podstawowy, którego w tym skrajnie liberalnym podejściu do kwestii wynagrodzeń w myśl hasła „tania siła robocza podstawą rozwoju przedsiębiorstwa” nie wzięto zupełnie pod uwagę. Bo co mamy obecnie? Obecnie mamy tłumy rozgoryczonych i niezadowolonych. Tłumy takich, którzy tylko patrzą, aby odejść często bez wypowiedzenia, natychmiast, bo mają dość tego skrajnego, uwłaczającego im wyzysku.
    Oto efekt przez lata prowadzonej polityki, której od chwili swego powstania zdecydowanie sprzeciwiał się w istocie jeden jedyny zz funkcjonujący swego czasu w wojsku – OPZZ „Konfederacja Pracy”. Ta ich nieprzejednana postawa sprawiła, że wielu zaangażowanych działaczy związkowych takich, jak np. obecny Przewodniczący „TARCZY” do tego związku wstąpiło. I chociaż tego zz już w resorcie on nie ma w wyniku zmian, które uniemożliwiły jego funkcjonowanie w strukturach wojska, to dorobek tego związku a także jego kadry są obecne w „TARCZY” – w istotny sposób wpływając na charakter i działalność tego Związku. Najlepszym dowodem jest to, że możemy tu po prostu bez żadnych uprzedzeń dyskutować po to, aby nabierać doświadczenia i wciąż nowych umiejętności. Szkoda, że jest nas jeszcze tak mało.
    Wracając do tematu. Aby ta wartość naszej pracy – podlegająca, co normalne, różnym wahaniom na rynku pracy – miała jakieś sensowne odzwierciedlenie w naszych wynagrodzeniach, należy ją kształtować nie na styku z wyśrubowanym minimum, oznaczającym w istocie jawny wyzysk a w przedziale jakiejś sensownej, nie uwłaczającej i ludziom, i ich pracy – przeciętnej. Tylko wówczas unikniemy szeregu tych zjawisk, o których mówił Minister Leszek SKIBA podczas posiedzenia RDS, na którym omawiano powołanie zespołu branżowego dotyczącego PW.
    A więc, chodzi po prostu o to, aby te nasze wynagrodzenia znalazły się ostatecznie w przedziale jakiejś sensownej, nie uwłaczającej i ludziom, i ich pracy przeciętnej. Tylko o to chodzi.

  • radek pisze:

    Osa. Gdybyś mówił o rynku cywilnym zgoda. Sensowna nie uwłaczająca przeciętna. DLACZEGO? Bo jesteśmy ludźmi drugiego sortu. Bo nagle w miejscu gdzie do końca nie obowiązują prawa rynku, to on decyduje o nakładach i wydatkach. Potężne sumy na sprzęt i minima płacowe dla ludzi je obsługujących. Przecież to nielogiczne. Wybacz, ale jakie oczekiwania takie wyniki.

  • Osa pisze:

    Punkt widzenia zależy od miejsca, które zajmujemy i naszych aspiracji. Ta przeciętna dla magazyniera nie jest przeciętną dla magazynowego robotnika a ta nie jest żadnym odniesieniem dla informatyka. Tę sensowną, nie uwłaczającą przeciętną powinien zarobić każdy na swoim stanowisku a jego płaca powinna nie tyle odzwierciedlać wartość rynkową, ale wszelkie aspekty pracy w wojsku, takie jak np. wymagania w zakresie przestrzegania prawa, ochrony tajemnicy, prace na specjalistycznym sprzęcie itp. itd. To wszystko wiemy, ale jeżeli znajdujemy się w sytuacji, gdy obecne stawki tysięcy pw wynoszą 1530-1580 zł to o czym ja mam pisać?? Pisze o godziwej przyzwoitej przeciętnej dla każdego na jego stanowisku, bo jej po prostu nie ma. I tak sobie radek myślę, że zanim zaczniemy latać myśliwcem n-tej generacji to może wpierw nauczmy się latać paralotnią, bo na razie czołgamy się po ziemi. MY SIĘ PO PROSTU… CZOŁGAMY. TARCZA chciała podwyżki 600 zł i co?? inne zz wbiły nam wszystkim nóż w plecy a przecież można to było osiągnąć nawet za cenę, że ta jednorazówka wynikająca z wyrównania od stycznia byłaby wliczona w płace od czerwca. Przecież jeżeli te obiecane podwyżki w przyszłym roku będą, to byłyby środki na realizację takiej podwyżki i w przyszłości. A jak jest?? Dlatego pretensje o to, że się nie bijemy to – wybacz – jak raz nie tu a nieco gdzie indziej, bo ta postulowana przez TARCZĘ i cały MKK podwyżka była właśnie po to, aby dojść powoli do tej nie uwłaczającej ludziom przeciętnej. A o czym mamy mówić, gdy ktoś kto zarabia obecnie 1530 zł zasadniczej po „podwyżce”, która tak satysfakcjonuje niektórych, że już ogłosili wielkie zwycięstwo będzie miał 1695 zł zasadniczej przy minimalnym wynagrodzeniu w wysokości 1850 zł?? Oczywiście jest premia i jakieś dodatki, ale i ta premia, i te dodatki nie po to w PUZP latami negocjowano, aby teraz służyły jako wypełniacze do płacy minimalnej. Nie taki jest przecież ich cel. To ma być bonus za pracę w wojsku a nie dodatek w celu osiągnięcia płacy minimalnej. Na koniec, to nie temat podwyżek więc, aby go zakończyć napiszę jedynie, że nie zgadzam się na takie zaplątanie medialne, w wyniku którego w publikę idą przekazy, że oto biedni żołnierze otrzymali mniejszą podwyżkę niż pracownicy resortu, bo wielu z nich otrzyma aż 350 zł. To zwyczajna ściema! Bo podczas, gdy żołnierz ma od tej swojej podwyżki uposażenia potrącany jedynie podatek – cywil oddaje ponad 33% otrzymywanego wynagrodzenia. A realnie te „podwyżki” dla nas – to kwoty 120-140 zł lub około 200 dla tych „lepszych”.

  • Criss pisze:

    Witam i Osę, i Radka a także szczególnie Marka.
    Po pierwsze – chciałbym Wam zwrócić uwagę – zobaczcie ile osób (PW) bierze udział w dyskusji. Cała praca (słowna na forach) Osy ma na celu – nie wiem czy dobrze rozumiem – ożywić całe pond 43 tys. środowisko PW. To jest praca u podstaw. Piszę to, bo niektórzy hejterzy (opłacani – jak mi się wydaje – także przez związki działające w resorcie ON) podważają te wpisy. Oni mają naprawdę wsparcie przynajmniej ok. 30 tys. PW, którym obecny i poprzedni stan albo „gó…” obchodzi albo – tak jak piszecie – są przydupasami.
    Po drugie – NSZZ „Solidarność” tj. precyzyjniej władze Sekcji Krajowej Pracowników Cywilnych nadal nie rozumie – po co ma być „Zespół Branżowy ds. sytuacji materialnej PW pod auspicjami RDS”, bowiem nie dostrzegają tego, że wg. mnie władzom NSZZ PW zależy wyłącznie na byciu „tymi pierwszymi” (tak jak kiedyś miało to miejsce w PRL w zakresie jedynej i omylnej roli PZPR – przynajmniej w utopijnych założeniach) a NSZZ „Solidarność” też chce być pierwsza, bo przecież NSZZ PW powstała jako przeciwwaga dla rodzącej się Solidarności i gdy w 2015 r. powstało MKK (w którym prym wiedzie i słusznie Marek, i ZPW „TARCZA”) to jest kłopot. Przecież kogo reprezentuje „TARCZA”- takich samych co w NSZZ PW i NSZZ „Solidarność” zdesperowanych (mam nadzieję, że tacy są jeszcze) i wykorzystywanych PW w terenie. SK PC NSZZ „Solidarność” nie chce (przynajmniej na razie) zrozumieć, że los tych PW leży w ich rękach ale nie dlatego, że MKK (w tym ZPW „TARCZA”) chce być „pierwszą siłą” wśród tego środowiska. Mam dla nich propozycję tylko nie wiem czy Marek by się z nią zgodził. Jeśli NSZZ „Solidarność” chce mieć „historyczną palmę pierwszeństwa” to możemy to gdzieś zapisać jak powstanie ww. Zespół Branżowy. Monopol „władzy NSZZ PW” leży w rękach SK PC NSZZ „Solidarność” chyba, że Ci bezimienni PW, którzy należą do tych ok. 14 tys. członków najliczniejszego związku „w końcu” zmieni zdanie. Osobiście uważam, że nie chodzi oto aby zmniejszyć liczbę członków NSZZ PW lecz próbować zmienić mentalność członków tego związku. Może w tym roku coś się zmieni ale – jestem pesymistą – chyba nie. Bycie na świeczniku, udane sojusze z kolejnymi ekipami rządowymi, zero skutecznego „drugiego zdania” wewnątrz tego związku oraz pacyfikacja jakichkolwiek wyłomów jednoznacznie wskazują na brak sukcesów. Chyba zdajecie sobie sprawę, że kwestia 600 zł i podniesienie w kolejnych latach o 300 zł to miałby być sukces nie jakichkolwiek liderów związkowych tylko PW, w imieniu których MKK to przedstawiała ale dla niektórych jest to nie do przyjęcia. W celu wyartykułowania mojego poglądu należy odpowiedzieć na pytanie, które padło w mediach po spotkaniu w MON:
    „Co zrobią pracownicy na dole, to jest ich sprawa, i zobaczymy, jak to będzie dalej się rozwijać”
    Nie chciałbym pisać tych moich długich wywodów ale także uważam, że kluczowym jest aby lwia część PW skupiona w WOG-ach, RBLog-ach, BL oraz KPW zarabiała nie 2.500 zł brutto lecz 2.500 EUR brutto i trzeba wszystko zrobić aby jak najszybciej to się stało. Ktoś może powiedzieć – szaleniec, utopia, nie znający realiów w Polsce. Tak to dlaczego np. wicepremier Morawicki mógł przez ostatnie 11 lat zarabiać ponad 58 tys. EUR miesięcznie to 2,5 tys. EUR to dużo. Nasza władza przez ostatnie 25 lat tzw. transformacji troszczyła się wyłącznie o bankierów, media prywatne, dyplomatów partyjnych, sędziów i radców prawnych, polityków i ich rodziny tj. burżuazję XXI wieku – kapitalistów z krwi i kości, którzy żywią się kosztem ludzi na nich pracujących. Powiedzcie mi ile powstało w III i IV RP zakładów pracy z 10 tys. załogą a ile zlikwidowano takich przedsiębiorców PRL-wskich??
    Po trzecie – nie piszę na forum owc (bo tam m.in. wprowadzają swoje wpisy osoby, które nie znoszą krytyki, są złośliwi, nieobiektywni, nieobliczalni oraz zadufani w sobie) dlatego chciałbym poprzez tę stronę, którą lubię odpowiedzieć na pytanie tam ostatnio zamieszczone przez dwóch forumowiczów w zakresie wyrównania 13-tek z 2012 r. Odpowiedź jest prosta. W dniu 6 maja 2016 r. w trakcie tzw. negocjacji (w mojej ocenie przed nim ukartowano ich wynik z wiadomych względów przez jeden związek i resort) na pytanie zadane w tym zakresie udzielono odpowiedź, że do końca maja 2016 r. i dlatego m.in. na stronie najliczniejszego związku zamieszczono komunikat (z dnia 2016-05-06 – http://www.nszzpw.pl/aktualnosci.nowosc.414.0.html) zawierający – wyrównanie zaległych należności z tytułu źle naliczonego dodatkowego wynagrodzenia rocznego nastąpi do końca maja. (Oto też jest prowadzona przez NSZZ PW „wojna w necie” – kto jest ojcem sukcesu. Kto może być jak nie władze najliczniejszego związku a, że to dotyczy nie tylko RWT w Olsztynie to już inna sprawa). Natomiast gdy MKK dostał w dniu 23 maja 2016 r. projekt protokołu ze spotkań w dniach 27.04.2016 i 06.05.2016 – to się okazało (ku naszemu zdziwieniu), że …. udzielono następującej odpowiedzi: … do końca czerwca. Dziś jest 30 maja 2016 r. i nikt już nie ma (chyba) wątpliwości o termin.
    Po czwarte – fachowców, którzy by „rozjaśnili” prostymi słowami to co resort napisał na temat realizacji podwyżek jest jeszcze trochę wśród PW. Tylko pytanie nasuwa się następujące – KTÓRZY PW CHCĄ TYCH WYJASNIEŃ (vide moja teza z pkt 1 i 2). Uważam, że jako wchodzący w skład MKK przedstawiciel PW nie będę autoryzował lub wprowadzał w błąd osoby mniej znające „inżynierię DSS, władze NSZZ PW oraz (niestety) władze SK PC NSZZ „Solidarność””. Mam wątpliwość czy gdy MKK przygotuje niebawem anonimowe pytanie sondażowe skierowane dla wszystkich PW to:
    Wszyscy (a przy najmniej większość) PW będzie w stanie udzielić odpowiedzi?
    Wyłonią się w poszczególnych JW liderzy, którzy przekażą MKK syntetyczne odpowiedzi?
    Udzielone odpowiedzi w konsekwencji dadzą upoważnienie MKK (tak jak to miało miejsce w przypadku Petycji Pracowniczej z dnia 25 XI 2015 r.) dla dalszych prawnych działań czy wręcz przeciwnie większość PW zadawala średnia podwyżka 230 zł i 350 zł w 2016 r.?
    Sorry za błędy językowe.

  • Osa pisze:

    Witaj Criss. Trudno mi się odnosić do szczegółów Twojej wypowiedzi dlatego, że nie uczestniczę już czas jakiś w tych resortowych negocjacjach. Rozumiem ją jednak jako próbę analizy tego, co się wokół nas od dawna dzieje. Bo, gdy w pełni zdamy sobie sprawę z tego „co jest tak naprawdę grane”, łatwiej nam będzie temu co złe zaradzić. Próba oceny sytuacji to temat intrygujący i wbrew pozorom dotyczący wszystkich bez wyjątku. Także tych, o których piszesz. Tych, którzy nie chcą wiedzieć jak a jedynie ile i kiedy. Czy to, że takich jest ogromna większość mnie osobiście dziwi?? Oczywiście – nie. To w istocie norma, to wynalazek i rys charakterystyczny naszych czasów. Korzystamy z naszego dorobku cywilizacyjnego i kulturowego pełnymi garściami tak samo jak wówczas, gdy kupujemy gotowy, już opakowany posiłek. Tylko jeść lub zdjąć opakowanie, zagrzać i jeść w zależności od instrukcji. INSTRUKCJA. Instrukcja na szczęście, na sukces, na piękno, zdrowie i powodzenie, na to abyśmy byli lubiani i doceniani. RECEPTA. Czy coś takiego w ogóle istnieje?? Tak jest i w naszym przypadku, w przypadku postrzegania problemów naszych pracowniczych środowisk. KOLEGA PRZEWODNICZĄCY ZAŁATWI. Po to jest, po to został wybrany, po to korzysta z ochrony prawnej. ON MUSI… a my?? Właściwie kogo mamy poza plecami??
    Kasa została określona i niedługo zostanie podzielona. Ludzie popłaczą i zapadnie cisza. Aż do sierpnia, bo wówczas rozlegną się głosy. Ile? Komu? Na jakich zasadach? Kiedy? I znów cisza aż do grudnia, bo wówczas będzie znowu… czy coś dadzą?? A jak tak, to ile i komu? Dlaczego mnie nie dali a innym dali? A żeby ich wszystkich… i znów cisza. Aż do wiosny, gdy będziemy ogłaszali ponowne „zwycięstwo płacowe” w postaci 80 zł podwyżki netto podczas, gdy płaca minimalna wzrośnie o 100-150 zł.
    OK – wiecie, co myślę? Nie ma problemu związków zawodowych, ale jest jeden i to zasadniczy problem – problem naszej mentalności.
    Wychodząc od tej tezy, należałoby ją jakoś uzasadnić, ale to już zupełnie inny temat i nie w tym wątku.

Leave a Reply

Close Menu