Witam
Mam pytanie odnośnie naszych podwyżek. Czy dostaniemy od stycznia jak cała budżetówka te 7,8%, czy te 7,8 % to jeszcze nic pewnego i np. jak zwykle od marca czy kwietnia, z wyrównaniem od stycznia?
Co jakiś czas Błaszczak ogłasza o nowych dodatkach do uposażenia żołnierzy zawodowych plus podwyżka pensji. O pracownikach RON w ogóle się nie mówi.
Nasze kochane związki zawodowe też nabrały wody w usta odnośnie podwyżek.
Wygląda na to, że dostaniemy ochłapy jak co roku.
Zgodnie z ustawą budżetową na 2023 rok budżetówka ma zwiększony budżet na wynagrodzenia o 7,8% mimo, iż inflacja średnioroczna za 2022 r. jest na poziomie ok. 15%.
Kiedy wypłata – to jest dobre pytanie ale do DSS i DB. Wg mnie w zakresie terminu podwyżek pracowników namieszają… podwyżki dla żołnierzy, bo te dopiero będą od 1 marca a wiadomo jaka jest kolejność.
Co do „związki zawodowe też nabrały wody w usta” to odpowiedź jest prosta – to pismo DSS do ZPW „Tarcza” jako odpowiedź ma bezczynność rzeczonego MON (DSS) w sprawie nowelizacji PUZP. https://zpwtarcza.pl/opinie-i-stanowiska-2023/
Podwyżki? Może kiedyś będą.
A czy w wysokości 7,8%?
I kiedy i od kiedy?
To się okaże, ponieważ:
1) Minister oraz jego, nie będę nazywać po imieniu, mają głęboko w poważaniu pracowników RON
2) Związki zawodowe nie działają w porozumieniu.
3) Z uwagi, że nie działają w porozumieniu, nie mają siły przebicia.
4) Z uwagi, że nie działają w porozumieniu, nie potrafią wypracować odpowiedniej akcji protestacyjnej.
5) Z uwagi, że nie działają w porozumieniu, nie potrafią opracować odpowiedniej akcji informacyjnej do swoich członków oraz niezrzeszonych.
6) Budżet państwa leży na łopatkach.
7) Istnieje skuteczna akcja dezinformacyjna jak to dobrze mają pracownicy RON prowadzona ze strony Kierownictwa.
8) Akcji dezinformacyjnej nie potrafią przeciwstawić się związki zawodowe, ponieważ patrz punkt 2 do 5.
9) Każdy boi się o swój stołek albo mają stołki przyklejone do dupy i w niej mają pracowników.
Pan Skuza mija się z prawda, bo nie ma stawki 12 % dla I progu podatkowego, bo jest 12% + 9% (składka zdrowotna), czyli razem 21%, zamiast poprzednich 17%.
Niezły spadek????
Jeszcze trochę zmieni się rząd i najgorszy minister Płaszczak pójdzie w pizdu i dobrze.
Nie dość, że taką drożyznę nam PiS zafundował, to jeszcze same ochłapy rzucają.
Mam nadzieję, że pracownicy RON podczas wyborów nie zapomną, że pan minister słowem nie wspomina o pracownikach wojska gdziekolwiek się pokazuje.
Od stycznia tego roku mamy w kraju minimalną pensję 3490,-
A co, jeśli nasza pensja jest niższa od w/w (nie wliczam wysługi). O ile dobrze pamiętam, już to – chyba 3 lata temu – przerabialiśmy. Wtedy kadrowa i finansówka prędziutko sporządziły aneksik do umowy i wyrównali nam do minimalnej krajowej.
Teraz – jak na razie – cisza i groza.
Strach się pytać, bo….
Pan minister o nas nie wspomina,
A co my robimy aby o nas ktokolwiek wspomniał??
Resort doskonale wie, że się nie ruszymy, że jedynie w necie pogardłujemy i to w miejscach, do których nikt nie zagląda. Oglądacie się na zz – te zz, w których już mało kto pozostał, bo mając poglądy takie jak i tu, i na innych związkowych forach ma wielu samiśmy te nasze zz dawno uwalili. Ci, co nawet w nich jeszcze składki płacą, ruszyć się nigdzie nie ruszą, bez względu w jakim byłoby to terminie. Dużo tu napisano o bierności zz tak, jakby były to jakieś bliżej nieokreślone twory spoza wojska.
A czymże są te wojskowe struktury, jak nie zrzeszeniami pracowników resortu??
Te nasze zz są, jakie są… Na tym forum ja przez lata dziób darłem, wchodząc w skład podstawowej struktury organizacyjnej tego zz. Oprócz mnie to ilu działaczy tu zaistniało??
Osobiście naliczyłem tylko dwóch ze szczebla zakładowego, z tego już żaden z nich tu dawno niczego nie napisał…
A w NSZZ PW – na ich stronie ilu działaczy tego zz pisze??
Czasami Małgosia z 1 RBLogu i ze dwie osoby jeszcze. A cała reszta tu i gdzie indziej??
Ta cała reszta sekuje i pogania – nic więcej…
To po co się dziwicie, że resort w piśmie do Prezydenta twierdzi, że przecież daje nam corocznie bezprecedensowe podwyżki a na partykularne interesy wojskowych zz i ich biurokratyczne zapędy w kwestii zmian w PUZP – nie ma zamiaru odpowiadać, bo priorytetem jest wzmocnienie wojska.
Gdy to czytam, to mi się ten przysłowiowy nóż w kieszeni otwiera…
Oto cala prawda…
1/ Biuro Prezydenta a więc i Pan Prezydent nasze problemy mają gdzieś i się nimi nie zajmują.
2/Kierownictwo resortu o nas dba a jedynie my tego nie doceniamy i w swojej bezczelności domagamy się nie wiadomo czego.
Ot i mleko się rozlało a cała smutna prawda wyszła na wierzch.
Z ciekawością czekam na to, co będzie dalej a zwłaszcza na to, czy ci wieczni krzykacze i poganiacze w końcu ruszą swoje cztery litery i zaczną walczyć o godziwe wynagrodzenia lub po prostu poszukają sobie pracy gdzie indziej…
Co do tegorocznej podwyżki.
1/Dlaczego dopiero w marcu?
Bo takie jest prawo, że w sferze budżetowej następują one w marcu z wyrównaniem od stycznia i to wszystko w tym temacie. Najwyższy czas aby pracujący w resorcie sobie to uświadomili.
2/ Ile będzie? – Jestem przekonany, że po 500 zł na stanowisko, co w sumie i tak przełoży się na te ok 7,8%. Przewiduję, że po rozmowach w solidarnościowo-rządowej komisji, ten współczynnik waloryzacji, bo przecież nie podwyżki zostanie dla budżetówki zwiększony do 9-10%.
Decyzje mogą zapaść dopiero pod koniec lutego lub nawet w marcu i nie bez związku jest tu sytuacja z naszym KPO w Unii.
Istnieje oczywiście parę możliwych rozwiązań np. takie, że te 7,8% zostanie utrzymane przy założeniu, że poszczególne ministerstwa mogą dać nieco więcej, przesuwając środki. Jak by nie patrzył, stawiam na 500 – najwyżej 600 zł na stanowisko.
Jeżeli już ta waloryzacja nastąpi, to jak podzielić w zakładach te środki??
Wiadomo, że ta waloryzacja przyoblecze się w określone zwiększenie środków w funduszu na wynagrodzenia, natomiast sposób rozdziału ich w zakładach będzie wynikał z porozumień pomiędzy pracodawcami a strona społeczną.
Tu, jak wiadomo ścierają się partykularne interesy różnych środowisk co sprawia, że koncepcje podziału środków są bardzo różne.
Wymienię tylko niektóre z możliwych:
1/ – preferujmy pracowników na kierowniczych i specjalistycznych stanowiskach, bo w końcu odejdą;
2/- preferujmy średni personel administracyjny i techniczny, gdyż jest on podstawą funkcjonowania zakładu;
3/- preferujmy najniżej wynagradzanych ze względów społecznych, gdyż zarówno oni, jak i ich rodziny popadną w jeszcze większą biedę, jak i ze względu na interes zakładu, gdyż odejdą a bez nich funkcjonować się nie da….
Jak widać można to rozszerzyć o dobre kilkanaście możliwych koncepcji ogarnięcia tego problemu.
Wszystko zależy od tego, kto tak naprawdę ma w danym zakładzie tą tzw. siłę przebicia lub po prostu tzw. zipy, czyli znajomości i plecy.
To oczywiście przed nami i rozwiązania mogą być różne. Przestrzegam więc zawczasu przed takim naliczeniem, że ktoś ma łącznie brutto 6 tys. więc otrzyma w tym roku np. 468 zł ”podwyżki”, gdyż tak po prostu nie będzie.
Na koniec …
Cieszę się…
Cieszę się, że te wszystkie tabele trafił ….
Cieszę się dlatego, że w końcu mało komu już cokolwiek dojdzie do zasadniczej a więc i wysługi.
Dlatego się cieszę, że – paradoksalnie – w wyniku zaniechań resortu, w końcu nastąpi jakaś sprawiedliwość w wynagrodzeniach i zarówno młody stażem, jak i ten, który tego stażu ma dużo – otrzymają w ogromnej większości przypadków taką samą waloryzację.
Dlaczego??
Gdyż jedynym składnikiem, który zostanie u ogromnej większości pracowników zwiększony… będzie premia a ona od stażu nie zależy.
Czy coś przez to stracimy??
Nie sądzę, bo jeżeli z porozumienia wyniknie, że np. dodatkowe 2 mln na wynagrodzenia zostaną rozdzielone pracownikom po równo, to po równo oni te pieniądze dostaną, niezależnie od stażu pracy.
No tak…. wszędzie strach – jedynie tu można pisać wszystko. Nie piszcie więc o protestach, bo na nie nie pojedziecie. Bo strach – co będzie, jak przełożeni w telewizji zobaczą i zgłoszą, gdzie należy??
Co zaś do tej minimalnej.
Są takie dodatki do naszych wynagrodzeń, które się do wynagrodzenia minimalnego nadal wliczają, co sprawia w efekcie, że np. przy zasadniczej w wysokości 3 tys. zł my tą minimalną płacę przekraczamy.
Żadnego wyrównania więc u wielu nie będzie.
Również witam.
Skąd u Kolegi informacja o tym, że w całej budżetówce te ”podwyżki” będą już w styczniu??
Ponieważ w wielu wypowiedziach przewijają się pretensje, jakoby to niemrawość zz sprawiała, że te ”podwyżki” u nas są dopiero gdzieś w marcu – poniżej cytuję fragment ustawy z dnia 23 grudnia 1999 r. o kształtowaniu wynagrodzeń w państwowej sferze budżetowej oraz o zmianie niektórych ustaw, w wersji obowiązującej od 1 stycznia 2023 r. Dz.U.2022.1533
Art. 8
1. ”Podwyższenie wynagrodzeń dla pracowników państwowej sfery budżetowej następuje w ciągu 3 miesięcy po ogłoszeniu ustawy budżetowej, z wyrównaniem od dnia 1 stycznia danego roku….”
Uzupełniając swoją wypowiedź dodam, że do płacy minimalnej nie wlicza się:
nagrody jubileuszowej;odprawy pieniężnej przysługującej pracownikowi w związku z przejściem na emeryturę lub rentę z tytułu niezdolności do pracy;wynagrodzenia za pracę w godzinach nadliczbowych;dodatku do wynagrodzenia za pracę w porze nocnej.Od 2020 roku z płacy minimalnej został wyłączony również dodatek stażowy
Ponadto do pensji minimalnej nie wlicza się: kwot wynikających z umów cywilnoprawnych zawartych oprócz umowy o pracę, zasiłków chorobowych, świadczeń finansowanych z Zakładowego Funduszu Świadczeń Społecznych, ekwiwalentu za pranie odzieży, wypłaty należności z tytułu podróży służbowych, wynagrodzeń z tytułu korzystania lub rozporządzania prawami autorskimi lub pokrewnymi, tj. honorariów i tantiem.
Wszystkie pozostałe dodatki do wynagrodzenia minimalnego są wliczane, czyli w naszym przypadku np. nagrody, premie, dodatki szkodliwe, uciążliwe i niebezpieczne, dodatki funkcyjne, za znajomość języków obcych itp.
Może więc być i tak, że ktoś, kto ma dodatek szkodliwy i premie – żadnego wyrównania z tytułu podniesienia minimalnego wynagrodzenia miał nie będzie…
Cieszmy się, że mamy taki rząd, co minimalną podnosi, bo nic byśmy nie dostali.
490 więcej a od lipca jeszcze dobra 100 a ci, co mają zaledwie 3500, to mogą tylko płakać, bo najbardziej wydymani będą z %.
Żołnierze co chwila jakieś nowe dodatki i % dostają za paleniem głupa na placu a prony no cóż, jeśli nie będzie strajków tak, jak to robią pielęgniarki, to zawsze tylko miska ryżu zostanie.
Jednak poszerzę jeszcze tą swoją wypowiedź, bo należy ukazywać problemy w rzeczywistym świetle. Napisałeś: cyt.: ”Podwyżki ??? Gdzie?? Jakie ??
3000 brutto zasadnicza + 16,34 % premii .
Razem minimalną krajową 3490 brutto”.
Ta Twoja wypowiedź nie ma jednak zbyt wiele wspólnego z prawdą.
Przedstawiłeś nam płacę zasadniczą wraz z premią pracownika średniego szczebla tej służbowej piramidy w resorcie. Właściwie pracownika szczebla podstawowego. Tego typu zasadnicze, które osiągnęły maxa i premie, które zwiększono aby pracownicy mogli otrzymać całą ubiegłoroczną podwyżkę posiada tysiące pracowników i daje to tą minimalną tegoroczną płacę.
Problem w tym, że nie wspomniałeś o dwóch istotnych kwestiach:
1/ Że wynagrodzenia w tym roku wzrosną a chociaż będzie to wzrost niewystarczający, zwiększą się one na tym szczeblu o co najmniej 500 zł…
2/ Że oprócz wymienionych przez Ciebie składników wynagrodzenia, mamy przecież jeszcze parę innych nie wliczanych do najniższego wynagrodzenia. Nie wspomniałeś o dodatku stażowym a on jest zapewne 20% od zasadniczej, czyli w wysokości 600 zł, które co miesiąc kasujesz. Jeżeli mamy już dyskutować, to niech nasze argumenty będą i trafne, i uczciwe, gdyż później kończy się to tak, jak dyskusja P. Jagiełły z P. Skurkiewiczem w sejmowej Komisji ON.
”Cieszmy się, że mamy taki rząd, co minimalną podnosi, bo nic byśmy nie dostali. 490 więcej a od lipca jeszcze dobra 100 a ci, co mają zaledwie 3500, to mogą tylko płakać, bo najbardziej wydymani będą z %.”
Ciekawi mnie, o co chodzi w tej Twojej zacytowanej wypowiedzi?
Możesz ją rozwinąć??
dyskutujecie na tym forum o podwyżkach i popieram.ja trochę z innym problemem.pracuję w 3 rblogu w systemie 12 godzinnym.większość z nas chciałaby zmienić ten system na 24 godzinny.do tej pory na przeszkodzie stał poprzedni Komendant rblogu.po zmianie kadrowej, nowy Komendant jest w stanie zaaprobować nowy system w przypadku kiedy nie będzie przekroczony 24 godzinny dzień pracy.my oczywiście musimy odbyć odprawę ,która burzy ten porządek.zwracam się z prośbą o informację jak rozwiązaliście w/w problem.pozdrawiam i czekam na porady.
Jestem z 1 rblogu i pracujemy już ponad rok w systemie 24 godzinnym. Taki system czasu pracy przy pilnowaniu mienia dopuszcza zarówno kodeks pracy, jak i aktualnie obowiązujący regulamin OWC.
Pytasz jak to zrobić. A jak zrobiono w przypadku WSP??
Przecież oni także muszą zdać swój dyżur i rozliczyć się z mienia na strażnicy. Procedura przekazania i obejmowania obowiązków w ich pracy w odniesieniu do poszczególnych zmian pracowniczych jest bardzo zbliżona do waszej w OWC.
My pracujemy w systemie 24 godzinnym, gdyż to dobowe obciążenie obowiązkami realizowanymi przez pracowników jest takie, że taki system pracy umożliwia. Jeżeli jednak w okresie 24 godzinnej służby pracownicy musieliby wykonywać zadania na posterunkach i w innym charakterze łącznie np przez 18 – 20 godz, to nikt takiego obciążenia w dłuższym okresie nie wytrzyma.
Problem nie tkwi więc w rozliczeniu czasu pracy a w obciążeniu pracowników w tym 24 godzinnym okresie. Jak rozwiązać problem tej 24 godz służby aby jednocześnie mieć możliwość przekazania i objęcia służby…
Bardzo prosto i tak w wielu przypadkach uczyniono. Zgodnie bowiem z zasadami prawa pracy oprócz przerwy w pracy wliczanej do czasu pracy a zapisanej w zakładowym regulaminie pracy, pracownik ma prawo do przerwy nie wliczanej do czasu pracy. W naszym przypadku jest to przerwa półgodzinna ewidencjonowana w liście obecności i uzgadniana z dowódcą warty po to aby cała zmiana nie miała jej w tym samym czasie, lecz aby ta przerwa była rozpisana w całym okresie pracy. Może ją mieć np pracownik w czasie np. 21 – 21.30…
W okresie takiej przerwy pracownik nie świadczy pracy i może się z zakładu oddalić np. do pobliskiego sklepu czy np domu, w którym spożyje posiłek. Tak, tak – może się z wartowni poza zakład pracy w okresie tej przerwy oddalić, co początkowo było trudne do zrozumienia dla wojskowych przełożonych. Wówczas, gdy taki system wprowadzimy – pracownicy w istocie będą przebywali w pracy w okresie np. 7.30 – 8.00 dnia następnego, lecz nie przekroczą 24 godzinnego wymiaru czasu pracy, bo każdy z nich miał półgodzinną przerwę nie wliczaną do czasu pracy.
Co zyskujemy:
– przede wszystkim 3-dobową przerwę pomiędzy służbami co sprawi, że zamiast 14-15 razy w miesiącu do pracy stawimy się 7 razy a to w połowie zmniejszy koszty dojazdu;
– możliwość dodatkowego zatrudnienia bez bezpośredniego przechodzenia z jednej pracy do drugiej;
– możliwość wypracowania nadgodzin, gdyż każda dodatkowa służba to nie 12 a 24 nadgodziny, czyli dodatkowo kilkaset złotych
– możliwość tygodniowej przerwy w pracy w przypadku np jednej tylko tzw wystawki lub urlopu na żądanie, nawet w okresie letnim czy świątecznym.
Co zyskują przełożeni:
Bardzo prosty grafik służb i ogromną możliwość reagowania elastycznego na wszelkie problemy związane z zapewnieniem pełnych zmian czy pracowników do innych zadań np konwojowych. Bardzo uproszczony jest wówczas także grafik urlopów.
Co tracimy:
Tracimy po pół godziny na każdej służbie, czyli przeciętnie ok 40 godzin w roku, w związku z tymi przerwami w czasie pracy nie wliczanymi do wymiaru pracy. Tracimy dodatek za 2 zmianę, czyli ok 100 zł w każdym miesiącu.
Należy jeszcze zwrócić uwagę na istotny problem, jakim są warunki socjalne pracowników. Przy 24 godz służbach urasta to do rangi problemu. My np uzyskaliśmy zezwolenie na 24 godz. wymiar służby po tym, jak stosowna komisja dokonała szczegółowej analizy stanu socjalnego miejsca pracy, czyli wartowni i jej pomieszczeń oraz wyposażenia. Pracodawca bowiem stał na stanowisku, że nie zezwoli na 24 prace w miejscu, które nie zapewnia ludziom godziwych warunków. Otrzymaliśmy więc stosowne w związku z tym wyposażenie…..
Pytanie, czy My musimy o sobie przypominać kierownictwu MON, że istniejemy?
Minister jest, jaki jest razem ze swoimi zastępcami ale do jasnej…… , co to znaczy musi Nas usłyszeć, zobaczyć? Przecież to jest jawne lekceważenie Naszej grupy zawodowej!
Pokażemy się i co? Nauczyciele się ,,pokazali” i…? I nie dostali wypłat.
To jest jego zakichany obowiązek, wypłacić Nam podwyżki za pracę, którą wykonujemy.
A płacze ZZ, że nikt ich nie popiera w zakładzie pracy w przeważającej większości z czego wynika? Ano z tego, że NIGDY nie będziecie ze sobą współpracować, bo każdy ma swoją wizję. Popatrzcie na Nasz kraj?
Odzwierciedlenie mamy u siebie w jw i instytucjach wojskowych.
Możecie mnie skrytykować ale jestem zdania, że MON powinien być były żołnierz, a nie człowiek, który nawet w wojsku nie był (no, może w zasadniczej), co on wie o specyfice służby lub pracy w armii?
Ano to, co mu powiedzą.
Takie rozwiązanie istnieje już w kilku składach.Jest odprawa powiedzmy 7:30-8:00 a od 8-mej do 8-mej praca a w jej ciągu każdy wartownik odbiera po pół godziny przerwy tak,że nikt nie może go w tym czasie prosić o służbowe sprawy, żądać ani temu podobne.Może nawet wyjść poza Skład np.do sklepu.I nikt nic do tego nie ma.Jednocześnie musi to wpisać na liście obecności.Tą przerwę każdy ma w innym czasie.Kwestia dogadania. Prawdopodobnie u Maxa to funkcjonuje.(Mam nadzieję Max,że się nie gniewasz,że Cię przywołałem)
Masz rację w kwestii kto powinien być MON ale kogo to obchodzi od 1989 r.
To ma być cywilna kontrola nad armia, którą wymyślili ludzie wywodzący się z opozycji. Tym tokiem idąc, aby się poprawił los pracowników resortu ON – muszą oni być reprezentowani w parlamencie i tyle. W tej kwestii już się wypowiadałem ale nie ma odzewu od ludzi, że tego chcą.
Poza tym nie ułatwia tego fakt rozdrobnienia strony społecznej i to, że żołnierze nie mogą być oficjalnie w ciałach politycznych, co się przekłada na ich działania, gdy już nie są żołnierzami. A tak mało potrzeba żeby wystartować, gdyż trzeba mieć 1000 ochotników, których na dziś nie ma…
Jeżeli można liczyć na naszą pomoc, to kurde dlaczego niby szkoda wchodzić na to forum???
Coś ci się nie pokręciło?
To całe forum od początku prowadzi Kolega Przewodniczący i nikogo dotychczas nie wyciął, chociaż zdarza się, że wypowiedzi zamieszczane są dopiero po kilku dniach a więc wówczas, gdy ma na to czas i możliwość. To nie jest tak, że jakaś gromada siedzi i nic nie robi, tylko te wypowiedzi na forum zamieszcza. Dlaczego?? Bo nawet do pracy w charakterze moderatora nie można znaleźć chętnych.
Tak wygląda rzeczywista aktywność pracowników resortu.
I jeszcze jedno w kwestii tej 24 godz pracy tytułem uzupełnienia….
Kwestia wprowadzenia 24 godz systemu służby to nie kwestia tzw. chciejstwa paru pracowników ale dość skomplikowana procedura prowadząca do zmiany zakładowego regulaminu pracy realizowana pomiędzy pracodawca a funkcjonującymi w zakładzie związkami zawodowymi. To je musicie przekonać do określonej organizacji czasu pracy a one z kolei muszą przekonać pracodawcę.
Pracodawca bowiem nie negocjuje z poszczególnymi pracownikami, nawet jeżeli iluś z nich podpisze się pod jakimś postulatem, czy wnioskiem….
Wychodzi więc na to, że nawet w tej sprawie przydałby się związek, który zdołałby przekonać pracodawcę, iż warto pochylić się nad problemem.
Pytanie – a ilu z Was jest członkami jakiegokolwiek zz??
Nikt tu ciebie nie zamierza krytykować. Pragnę jedynie zauważyć, że te Twoje wnioski są zbyt daleko idące i być może nie w kierunku takim, jak trzeba.
Tematu nie rozwijam….
Minister jest obecnie zajęty całkowicie problemem, jak by tu przekazać czołgi na Ukrainę a nie jakimiś pracownikami. Obecnie są dużo ważniejsze sprawy od pracowników RON.
Minister nie jest od dbania o pracowników, tylko od dozbrajania Ukraińców, bo oni przecież walczą za naszą wolność więc im się należy a my się cieszmy, że nie ma u nas wojny i że dostajemy jakąkolwiek wypłatę.
Czy można już wezwać ministra do rokowań w sprawie zmian PUZP?
§ 3. Strona uprawniona do zawarcia układu nie może odmówić żądaniu drugiej strony podjęcia rokowań:
…
2)
w celu zmiany układu uzasadnionej istotną zmianą sytuacji ekonomicznej bądź finansowej pracodawców lub pogorszeniem się sytuacji materialnej pracowników;
Witaj. Nieco mnie zaskoczyło Twoje pytanie.
Wychodzi bowiem na to, że władze zz nic nie robią i o niczym w tych prawnych uregulowaniach problemów pracowniczych pojęcia nie mają.
Polecam więc zapoznanie się z dokumentami z 2022 r. zamieszczonymi w zakładce DOKUMENTY/Opinie i stanowiska. Zwłaszcza z dwoma ostatnimi tam zamieszczonymi.
To pisma z dnia 31 października ubiegłego roku do min. Maląg oraz Prezydenta.
Pismo do min. Maląg zawiera załączniki, w tym wspólne wystąpienie strony społecznej – sygnatariuszy Układu do mon w kwestii podjęcia negocjacji z 2018 roku, czyli sprzed 4 lat. Resort uważa, że negocjacje są prowadzone a on dokonuje analizy możliwości finansowych zmian w układzie. Może te analizy prowadzić w nieskończoność, gdyż prawo nie przewiduje terminu zakończenia uzgodnień.
Ot i cała prawda w tym temacie.
Nie trzeba więc odkrywać tego, co dawno odkryte i zbadane przez stronę społeczną zostało. Dzięki jednak za podpowiedź, gdyż przy okazji problem został naświetlony.
Jak się te wystąpienia zakończyły?
To również można przeczytać w tej zakładce.
W imieniu Prezydenta odpisano, że nie zajmuje się on płacami pracowników wojska. Można i tak. Wydawało mi się jednak, że problemy obywateli służących i pracujących dla Sił Zbrojnych nie powinny być Prezydentowi obojętne, choćby z racji tego, że jest zwierzchnikiem SZ.
Wg mojej wiedzy, Pani min. Malag ani nikt w jej imieniu na przesłane pismo nie odpowiedział. Trudno się dziwić.
Jak jest nawal pracy związanej z pomocą tak wielu, to wynagrodzenia tych, którzy jeszcze pracują i z ich podatków jest ta pomoc – schodzą na plan dalszy…..
Ponieważ jest jak jest, pozostaje jedno – zwłaszcza po ostatnich wystąpieniach przedstawicieli resortu, którzy sprowadzili zadania strony społecznej do poziomu partykularnych interesów nie uznając i zdając się nie dostrzegać rzeczywistej biedy i rosnącej radykalizacji środowisk pracowniczych wojska. Zdeterminowani pracownicy zostaną zmuszeni rozpocząć spontaniczne protesty głodowe. Wówczas może się ktoś sprawą zajmie. To jednak nie może wyglądać tak, jak mój protest swego czasu. Protest, którego nikt z was nie poparł. Są odważni????
Prezydent Andrzej Duda w dniu 2 lutego podpisał ustawę budżetową na 2023 r.
W budżecie przewidziano wzrost PKB w ujęciu realnym w wysokości 1,7 proc., inflacja średnioroczna została zapisana na poziomie 9,8 proc. a wzrost przeciętnego funduszu wynagrodzeń założono w wysokości 7,8 proc.
Jak więc widać władza robi swoje, mamiąc stronę społeczna rozmowami i negocjacjami, z których jak na razie nic nie wynika. Ponieważ z chwilą podpisania ustawy budżetowej przez prezydenta staje się ona obowiązującym prawem – trudno spodziewać się zmiany tego w niej zawartego wzrostu funduszu wynagrodzeń w sposób inny niż poprzez jakieś dodatkowe działania poszczególnych ministerstw w budżetówce związane z przeniesieniem środków na wynagrodzenia.
Ciekawi mnie, czy do tego dojdzie i raczej na to nie liczę. Mija bowiem ponad tydzień od czasu, w którym rząd na piśmie miał odnieść się do postulatów Solidarności a Solidarność słowem się na ten temat nie wypowiedziała.
Jest tak dobrze, czy wręcz przeciwnie – jest tak źle???
Przed wybuchem wojny zajmował się tym, jakby tu zmusić wszystkich do zaszczepienia się na Covid. Bo przecież pracownik nie potrzebuje niczego innego niż szczepień a jak tego nie rozumie to trzeba mu w tym pomóc. Skończy się wojna, wróci Covid a jak nie, to jakiś inny wirus – jakoś trzeba trzymać to społeczeństwo za twarz.
A ja zapytam tak: A kiedyż to Pan minister spotkał się z przedstawicielami organów przedstawicielskich żołnierzy, tak rozbudowanych w naszym wojsku??
Szukałem i nie znalazłem.
Może ktoś poda link do takiego spotkania, w którym uczestniczył Pan minister osobiście ….
Żeby była jasność jak w istocie jest poniżej fragment ze stosownego materiału:
Organy Przedstawicielskie Żołnierzy Zawodowych kadencji 2020-2022
5 ZGŁASZANIE SPRAW:
a)Każdy żołnierz może bezpośrednio – z pominięciem drogi służbowej – zwrócić się do organów przedstawicielskich żołnierzy zawodowych właściwego korpusu zawodowego.
b)Organy przedstawicielskie żołnierzy zawodowych działają wyłącznie w zakresie posiadanych uprawnień, stąd też nie rozstrzygają spraw, które leżą we właściwości sądów czy prokuratury.
c)Organy przedstawicielskie żołnierzy zawodowych są strukturą hierarchiczną, odzwierciedlającą poziomy dowodzenia Sił Zbrojnych RP:
– na szczeblu jednostki wojskowej – mężowie zaufania korpusu zawodowego,
– na szczeblu Dowództwa Generalnego RSZ, Inspektoratu Wsparcia SZ, Ministra Obrony Narodowej – dziekani właściwego korpusu zawodowego (w MON tylko Dziekan Korpusu Oficerów Zawodowych),
– na szczeblu centralnym – Konwent Dziekanów Korpusu Oficerów Zawodowych oraz Kolegium Dziekanów Korpusu Podoficerów Zawodowych i Kolegium Dziekanów Korpusu Szeregowych Zawodowych.
d)Sprawy pozostające we właściwości dowódcy jednostki wojskowej winny być zgłaszane i rozwiązywane przez męża zaufania korpusu zawodowego.
e)Sprawy wymagające interwencji Dowódcy Generalnego RSZ, Dowódcy Operacyjnego RSZ, Szefa Inspektoratu Wsparcia SZ, Dyrektorów Departamentów MON, winny być zgłaszane przez mężów zaufania korpusu zawodowego do właściwego dziekana, celem dalszego procedowania.
f)Jeżeli sprawy wymagają interwencji kierownictwa Ministerstwa Obrony Narodowej winny być zgłaszane Przewodniczącemu Konwentu Dziekanów bądź właściwemu Przewodniczącemu Kolegium. g)Prawo występowania do Ministra Obrony Narodowej posiada wyłącznie Przewodniczący Konwentu Dziekanów Korpusu Oficerów Zawodowych
To w moim przekonaniu tak jakby określić, że we wszystkich sprawach zz ma się zwracać do pracodawcy a do kierownictwa non jedynie władze krajowe związków. Gdyby tak było, to apel Małgosi z 1 RBL-ogu nigdy by nie zaistniał….
Pytam więc raz jeszcze – kiedy to Pan minister porozmawiał o problemach żołnierzy z ich przedstawicielami i tymi problemami się zajął i z jakim efektem??? SZUKAMY…..
Poruszyłeś problem więc go nam szerzej wyjaśnij.
Ja także pracuję w OWC, więc nieco pojmuję obowiązujące w tej grupie pracowniczej zasady wynagradzania. Nie bardzo jednak rozumiem te Twoje wypowiedzi.
Oczywiście może być tak, że wartownik zarobi więcej nawet od komendanta oddziału, jeżeli wykazano mu prace w nadgodzinach z uwagi np. w związku z udziałem w kilkudniowym konwoju. To jednak wyjątki od reguły stanowiącej, że wynagrodzenie zasadnicze wartownika jest niższe od wynagrodzenia d-cy warty a także komendanta i jego zastępcy. Nie przekonasz mnie, że jest wyższe.
W dodatku – o czym Ty piszesz twierdząc, że dodatek funkcyjny d-cy został wrzucony do zasadniczej?
Coś ci się nie pomyliło??
Poza tym:
Dolicz dodatek za pracę nocną.
Dolicz dodatek za wysługę
To łącznie – na rękę – ok 400 zł przy 20 – letnim stażu pracy Przy 30 – letnim i wyższym – znacznie więcej nie licząc np dodatku niebezpiecznego za konwojowanie czy zapłaty za nadgodziny
Na bazie tego naszego ”ucierania ” poglądów dwie sprawy;
Pierwsza to taka, abyśmy w tym co piszemy zachowali nieco obiektywizmu i uczciwości, gdyż to co po uzusowieniu i opodatkowaniu otrzymujemy na konta jednak różni się i to często o kilkaset złotych od tego co zarabia np moja żona i kilkaset tysięcy innych pracowników – tych, co żadnych dodatków ani przydatków oprócz gołej minimalnej pensji nie otrzymują.
Druga to taka, że te wszystkie dodatki, odprawy, jubileuszówki itp. itd. zawarte w naszym PUZP są niczym innym, jak efektem zabiegów funkcjonujących w resorcie zz. To związki zawodowe bowiem doprowadziły do tego, że one są i zostały w układzie zapisane. I gdy nawet jest tak, jak to zdarzyło się ostatnio, że ustawa o obronie Ojczyzny ogranicza byłym żołnierzom zawodowym pewne przywileje, to w naszym układzie one są nadal i obowiązują.
Ci pracodawcy, którzy tej zasady nie respektują zasłaniając się wzmiankowaną ustawą zostaną niebawem zmuszeni przez sądy pracy do wypłaty należności łącznie z odsetkami i pokrycia kosztów procesów. Jestem o tym głęboko przekonany.
Należy jedynie ubolewać, że na pokrywanie kosztów procesów z pracownikami i płacenie wysokich odsetek pieniądze są na godziwe płace i godziwe – uczciwe rozliczenie się z ludźmi, którzy często całe dorosłe życie poświęcili wojsku pieniędzy ani chęci nie ma….
Kończąc – prawda jest taka, że nikt z nas nie zarabia minimalnej płacy a nawet ci najniżej opłacani znacznie ją przekraczają i to dzięki zapisom Układu wynegocjowanego przez zz w resorcie.
Czy jednak powinniśmy być z tego zadowoleni?
Oczywiście nie, bo wiele jeszcze w strukturze naszych płac powinno być zmienione aby np ci, którzy narażają życie pracując przy środkach bojowych nie mieli dodatku za pracę w warunkach niebezpiecznych w wręcz skandalicznej wysokości i abyśmy wszyscy byli dumni, że pracując na rzecz obronności jednocześnie zapewniamy godziwy byt naszym rodzinom tak jak o pracy pisał np Jan Paweł II w swej encyklice Laborem exercens.
A pisał m.in. tak; /pisownia oryginalna/
”Z PRACY swojej ma człowiek pożywać chleb codzienny (por. Ps 128 [127], 2; por. także Rdz 3, 17 nn.; Prz 10, 22; Wj 1, 8-14; Jr 22, 13) i poprzez pracę ma się przyczyniać do ciągłego rozwoju nauki i techniki, a zwłaszcza do nieustannego podnoszenia poziomu kulturalnego i moralnego społeczeństwa, w którym żyje jako członek braterskiej wspólnoty; praca zaś oznacza każdą działalność, jaką człowiek spełnia, bez względu na jej charakter i okoliczności, to znaczy każdą działalność człowieka, którą za pracę uznać można i uznać należy pośród całego bogactwa czynności, do jakich jest zdolny i dysponowany poprzez samą swoją naturę, poprzez samo człowieczeństwo. Stworzony bowiem na obraz i podobieństwo Boga Samego (por. Rdz 1, 26) wśród widzialnego wszechświata, ustanowiony, aby ziemię czynić sobie poddaną (por. Rdz 1, 28), jest człowiek przez to samo od początku powołany do pracy. Praca wyróżnia go wśród reszty stworzeń, których działalności związanej z utrzymaniem życia nie można nazywać pracą — tylko człowiek jest do niej zdolny i tylko człowiek ją wykonuje, wypełniając równocześnie pracą swoje bytowanie na ziemi. Tak więc praca nosi na sobie szczególne znamię człowieka i człowieczeństwa, znamię osoby działającej we wspólnocie osób — a znamię to stanowi jej wewnętrzną kwalifikację, konstytuuje niejako samą jej naturę.”
” Wiadomo, że „kapitalizm” posiada swoje historycznie ustalone znaczenie jako system i ustrój ekonomiczno-społeczny, przeciwstawny do „socjalizmu” lub „komunizmu”. Natomiast w świetle analizy tej podstawowej rzeczywistości całego procesu gospodarczego, a przede wszystkim struktur produkcji, jaką jest właśnie praca, wypada przyjąć, że błąd kapitalizmu pierwotnego może powtórzyć się wszędzie tam, gdzie człowiek zostaje potraktowany poniekąd na równi z całym zespołem materialnych środków produkcji, jako narzędzie, a nie — jak to odpowiada właściwej godności jego pracy — jako podmiot i sprawca, a przez to samo także jako właściwy cel całego procesu produkcji.”
”….. zrodziła się w wieku ubiegłym tak zwana kwestia robotnicza, określana także czasem jako „kwestia proletariacka”. Kwestia ta — razem z problemami, które się z nią łączą — stała się źródłem słusznej reakcji społecznej, wyzwoliła wielki zryw solidarności pomiędzy ludźmi pracy, a przede wszystkim pomiędzy pracownikami przemysłu. To wezwanie do solidarności i wspólnego działania skierowane do ludzi pracy — przede wszystkim wycinkowej, monotonnej pracy w zakładach przemysłowych, która ograniczała osobowość ludzką na rzecz panującej nad nią maszyny — posiadało swoją doniosłą wartość i wymowę z punktu widzenia etyki społecznej. Była to reakcja przeciwko degradacji człowieka jako podmiotu pracy, połączonej z niesłychanym wyzyskiem w dziedzinie zarobków, warunków pracy i troski o osobę pracownika, która połączyła świat robotniczy we wspólnocie wielkiej solidarności. ”
”….człowiek pracujący pragnie nie tylko należytej za swą pracę zapłaty, ale także uwzględnienia w samym procesie produkcji takich możliwości, ażeby mógł mieć poczucie, że pracując nawet na wspólnym, pracuje zarazem „na swoim”. To poczucie zostaje w nim wygaszone w systemie nadmiernej biurokratycznej centralizacji, w której człowiek pracujący czuje się raczej trybem w wielkim mechanizmie, poruszanym odgórnie, na prawach bardziej zwykłego narzędzia produkcji, niż prawdziwego podmiotu pracy obdarzonego własną inicjatywą. Nauka Kościoła zawsze wyrażała to najgłębsze przekonanie, że praca ludzka odnosi się nie tylko do ekonomii, ale ma także, a nawet przede wszystkim wartości osobowe.”
”Wypada stwierdzić, że sprawiedliwość ustroju społeczno-ekonomicznego, a w każdym razie jego sprawiedliwe funkcjonowanie, zasługuje ostatecznie na osąd wedle tego, czy praca ludzka jest w tym ustroju prawidłowo wynagradzana. W tym punkcie docieramy znów do pierwszej zasady całego porządku społeczno-etycznego, a jest to zasada powszechnego używania dóbr. W każdym ustroju, bez względu na panujące w nim podstawowe układy pomiędzy kapitałem a pracą, zapłata czyli wynagrodzenie za pracę pozostaje konkretnym środkiem, dzięki któremu ogromna większość ludzi może korzystać z owych dóbr, które są przeznaczone dla powszechnego używania: są to zarówno dobra natury, jak też dobra będące owocem produkcji. Jedne i drugie stają się dostępne dla człowieka pracy na podstawie zapłaty, jaką otrzymuje on jako wynagrodzenie za swą pracę. Stąd właśnie sprawiedliwa płaca staje się w każdym wypadku konkretnym sprawdzianem sprawiedliwości całego ustroju społeczno-ekonomicznego, a w każdym razie sprawiedliwego funkcjonowania tego ustroju. Nie jest to sprawdzian jedyny, ale szczególnie ważny i poniekąd kluczowy.”
” Za sprawiedliwą płacę, gdy chodzi o dorosłego pracownika obarczonego odpowiedzialnością za rodzinę, przyjmuje się taką, która wystarcza na założenie i godziwe utrzymanie rodziny oraz na zabezpieczenie jej przyszłości. Takie wynagrodzenie może być realizowane czy to poprzez tak zwaną płacę rodzinną, to znaczy jedno wynagrodzenie dane głowie rodziny za pracę, wystarczające na zaspokojenie potrzeb rodziny bez konieczności podejmowania pracy zarobkowej poza domem przez współmałżonka, czy to poprzez inne świadczenia społeczne, jak zasiłek rodzinny albo dodatek macierzyński dla kobiety, która oddaje się wyłącznie rodzinie; dodatek ten powinien odpowiadać realnym potrzebom, to znaczy uwzględniać liczbę osób pozostających na utrzymaniu w ciągu całego okresu, gdy nie są w stanie podjąć odpowiedzialności za własne życie.
”. Na gruncie tych wszystkich uprawnień, wraz z potrzebą ich zabezpieczenia ze strony samych ludzi pracy, wyrasta potrzeba jeszcze jednego uprawnienia. Jest to mianowicie uprawnienie do zrzeszania się, czyli do tworzenia stowarzyszeń lub związków mających na celu obronę żywotnych interesów ludzi zatrudnionych w różnych zawodach. Stąd też związki te noszą nazwę związków zawodowych lub syndykatów. Żywotne interesy ludzi pracy są do pewnego stopnia wspólne dla wszystkich, równocześnie jednak każdy rodzaj pracy, każdy zawód, posiada właściwą sobie specyfikę, która w tych organizacjach winna znaleźć swe szczegółowe odzwierciedlenie. Związki zawodowe znajdują swe odpowiedniki poniekąd już w średniowiecznych cechach rzemieślniczych o tyle, że organizacje te łączyły z sobą ludzi przynależących do tego samego zawodu, a więc na zasadzie wykonywanej pracy. Równocześnie jednak zachodzi różnica pomiędzy cechami a związkami zawodowymi w tym zasadniczym punkcie, że nowożytne związki zawodowe wyrosły na podstawie walki pracowników, świata pracy, a przede wszystkim robotników przemysłowych o ich słuszne uprawnienia w stosunku do posiadaczy środków produkcji. Zadaniem ich w związku z tym pozostaje obrona bytowych interesów ludzi pracy we wszystkich dziedzinach, w których dochodzą do głosu uprawnienia tych ostatnich. Doświadczenie historyczne poucza, że organizacje tego typu są nieodzownym składnikiem życia społecznego, zwłaszcza w nowoczesnych społeczeństwach uprzemysłowionych.
”Zabiegając o słuszne uprawnienia swych członków, związki zawodowe posługują się także metodą strajku, czyli zaprzestania pracy, jako pewnego rodzaju ultimatum skierowanym do odpowiedzialnych czynników, a nade wszystko do pracodawców. Jest to metoda, którą katolicka nauka społeczna uważa za uprawnioną pod odpowiednimi warunkami i we właściwych granicach. Pracownicy powinni w związku z tym mieć zapewnione prawo do strajków, bez osobistych sankcji karnych za uczestnictwo w nim. Przyznając, że jest to środek uprawniony, trzeba równocześnie podkreślić, że strajk pozostaje poniekąd środkiem ostatecznym. Nie można go nadużywać. Nie można zwłaszcza nadużywać go dla rozgrywek „politycznych”. Ponadto nie należy nigdy zapominać o tym, że nieodzownie usługi dla życia społecznego winny być zawsze zabezpieczone, w razie konieczności nawet przy pomocy odpowiednich środków prawnych. Nadużywanie strajku może prowadzić do paraliżowania całego życia społeczno-ekonomicznego, co jest sprzeczne z wymogami wspólnego dobra społeczeństwa, które odpowiada także właściwie rozumianej naturze samej pracy.”
No tak….
Dlaczego tak szeroko zacytowałem zapisy encykliki JP II ?
Po to, abyśmy się przekonali jak daleko i my sami, i nasi pracodawcy i ci, którzy decydują o wynagrodzeniu i warunkach naszej pracy odeszliśmy od podstawowych zasad społecznej nauki Kościoła.
Przywołałem te przemyślenia Papieża aby wywołać chwilę refleksji i u nas samych, i u ”onych”.
Może kiedyś wyda plony.
Dziękuję Max za odpowiedź – 30 grudnia 2019 r. wezwany został MON do zmiany PUZP… i nic (wiem, że to nie jest wina związków).
Sytuacja materialna pracowników pogorszyła się od tego czasu na tyle, że czas przypomnieć ministrowi, żeby coś z tym zrobił.
Może jakaś zrzutka.pl na sprawnego medialnego prawnika (polityka/dziennikarza/księdza/prezesa/kogokolwiek) który byłby w stanie skutecznie „nękać” ministra?
aaa, dzięki, że przyjmujesz fakty a się nie uprzedzasz.
Rozumiem, że zarówno Ciebie jak i tysiące innych nurtuje pytanie – co dalej?? Ano – nic. Resort nie widzi przecież problemu. Decyzją ministra na pełnozatrudnionego przypadnie np. po 500 zł i należy to ludziom dodać do wynagrodzeń.
Ci, co mogą – częściowo otrzymają te pieniądze w zasadniczych, natomiast Ci, co nie mogą w zasadniczych – dostaną tą ”podwyżkę” w premiach.
Gdzie nie ma premii regulaminowych, tylko uznaniowe należy regulaminy premiowania poprawić.
W czym więc jest problem??
Problem nie tkwi w tym, że dać nie można a w tym, że dadzą zbyt mało.
I o to, aby było więcej – należy się bić.
Pytasz jak sprawić aby o nas i naszych problemach usłyszano, aby o nas mówiono.
Jak sprawić aby zmusić kierownictwo resortu do zajęcia się naszymi problemami.
Oczywiście jest wiele takich sposobów.
One nie mogą jednak narodzić się we władzach zz. Żaden bowiem zz nie podejmie się wezwania pracowników do strajków głodowych, czy np. pikietowania wjazdów do wojskowych zakładów pracy. Tego typu działania to działania oddolne i spontaniczne. Wywołane wzburzeniem doprowadzonych do ostateczności ludzi – pracowników danego zakładu pracy.
No i potrzeba nieco determinacji i odwagi – tego, co mają inne grup zawodowe w naszym kraju.
Czy ona będzie?
Osobiście w to wątpię a przecież tak niewiele potrzeba aby o nas i naszych problemach mówiono.
A władze związków zawodowych??
Ich zadaniem byłaby wówczas ochrona zdeterminowanych pracowników i wyjaśnianie przyczyn oraz powodów ludzkiej desperacji.
Pewne jest jedno – od gadania nic nam nie przybędzie.
To prawda, że rzadko mają wpływ na podwyżki, chociaż znam przykłady, że skoordynowana akcja wojskowych zz w OBN powodowała, że komisja podnosiła środki na pracownicze wynagrodzenia i potrafiła do tego przekonać Sejm.
Bywało też tak, że już na etapie negocjacji w DSS – w czasach, gdy tym departamentem kierowali wojskowi, np. płk Filipczak – udawało się przekonać decydentów, że należy przerzucić środki z uposażeń na wynagrodzenia. To były wielomilionowe kwoty, które w istotny sposób zwiększały nasze podwyżki.
Bywało i tak, że spore środki z wynagrodzeń wojskowego KSC były przerzucane na wynagrodzenia tzw. pracowników niemnożnikowych. Sam byłem autorem takiej operacji swego czasu, w czym poróżniłem się z Kol. Markiem, który doradzając przewodniczącemu Jagielle miał w tej kwestii odmienne zdanie.
Wiem jedno – gdyby nie tych parę momentów, w których udawało się stronie społecznej niejako wyrywać dodatkowe środki – to byłoby obecnie jeszcze gorzej niż jest.
Reasumując, Związki zawodowe mają i mieć powinny wpływ na wysokość środków, lecz jedynie w sytuacji niejako normalnej – takiej, że te nakłady kształtują się w budżecie mon już na etapie negocjacji w Sejmie i Senacie a wcześniej resort występuje do premiera z konkretnymi postulatami już na etapie projektowania budżetu.
Do tego jednak potrzeba normalności w postaci autentycznej i troskliwej współpracy, której ja – zajmując się blisko 20 lat działalnością związkowa – w istocie nigdy nie doświadczyłem.
Co do PUZP – ten problem był tu już wielokrotnie omówiony i wracać do tego nie ma potrzeby….
Witam
Mam pytanie odnośnie naszych podwyżek. Czy dostaniemy od stycznia jak cała budżetówka te 7,8%, czy te 7,8 % to jeszcze nic pewnego i np. jak zwykle od marca czy kwietnia, z wyrównaniem od stycznia?
Podłączam się do zapytania kolegi
Podpinam się do pytania.
Co jakiś czas Błaszczak ogłasza o nowych dodatkach do uposażenia żołnierzy zawodowych plus podwyżka pensji. O pracownikach RON w ogóle się nie mówi.
Nasze kochane związki zawodowe też nabrały wody w usta odnośnie podwyżek.
Wygląda na to, że dostaniemy ochłapy jak co roku.
Zgodnie z ustawą budżetową na 2023 rok budżetówka ma zwiększony budżet na wynagrodzenia o 7,8% mimo, iż inflacja średnioroczna za 2022 r. jest na poziomie ok. 15%.
Kiedy wypłata – to jest dobre pytanie ale do DSS i DB. Wg mnie w zakresie terminu podwyżek pracowników namieszają… podwyżki dla żołnierzy, bo te dopiero będą od 1 marca a wiadomo jaka jest kolejność.
Co do „związki zawodowe też nabrały wody w usta” to odpowiedź jest prosta – to pismo DSS do ZPW „Tarcza” jako odpowiedź ma bezczynność rzeczonego MON (DSS) w sprawie nowelizacji PUZP.
https://zpwtarcza.pl/opinie-i-stanowiska-2023/
https://www.bankier.pl/wiadomosc/Skuza-planowany-wzrost-plac-w-jednostkach-budzetowych-w-2023-r-to-7-8-proc-8467373.html
Podwyżki? Może kiedyś będą.
A czy w wysokości 7,8%?
I kiedy i od kiedy?
To się okaże, ponieważ:
1) Minister oraz jego, nie będę nazywać po imieniu, mają głęboko w poważaniu pracowników RON
2) Związki zawodowe nie działają w porozumieniu.
3) Z uwagi, że nie działają w porozumieniu, nie mają siły przebicia.
4) Z uwagi, że nie działają w porozumieniu, nie potrafią wypracować odpowiedniej akcji protestacyjnej.
5) Z uwagi, że nie działają w porozumieniu, nie potrafią opracować odpowiedniej akcji informacyjnej do swoich członków oraz niezrzeszonych.
6) Budżet państwa leży na łopatkach.
7) Istnieje skuteczna akcja dezinformacyjna jak to dobrze mają pracownicy RON prowadzona ze strony Kierownictwa.
8) Akcji dezinformacyjnej nie potrafią przeciwstawić się związki zawodowe, ponieważ patrz punkt 2 do 5.
9) Każdy boi się o swój stołek albo mają stołki przyklejone do dupy i w niej mają pracowników.
Pan Skuza mija się z prawda, bo nie ma stawki 12 % dla I progu podatkowego, bo jest 12% + 9% (składka zdrowotna), czyli razem 21%, zamiast poprzednich 17%.
Niezły spadek????
Jeszcze trochę zmieni się rząd i najgorszy minister Płaszczak pójdzie w pizdu i dobrze.
Nie dość, że taką drożyznę nam PiS zafundował, to jeszcze same ochłapy rzucają.
Mam nadzieję, że pracownicy RON podczas wyborów nie zapomną, że pan minister słowem nie wspomina o pracownikach wojska gdziekolwiek się pokazuje.
Podwyżki ??? Gdzie?? Jakie ??
3000 brutto zasadnicza + 16,34 % premii .
Razem minimalną krajową 3490 brutto.
Takie mamy związki .
Od stycznia tego roku mamy w kraju minimalną pensję 3490,-
A co, jeśli nasza pensja jest niższa od w/w (nie wliczam wysługi). O ile dobrze pamiętam, już to – chyba 3 lata temu – przerabialiśmy. Wtedy kadrowa i finansówka prędziutko sporządziły aneksik do umowy i wyrównali nam do minimalnej krajowej.
Teraz – jak na razie – cisza i groza.
Strach się pytać, bo….
Pan minister o nas nie wspomina,
A co my robimy aby o nas ktokolwiek wspomniał??
Resort doskonale wie, że się nie ruszymy, że jedynie w necie pogardłujemy i to w miejscach, do których nikt nie zagląda. Oglądacie się na zz – te zz, w których już mało kto pozostał, bo mając poglądy takie jak i tu, i na innych związkowych forach ma wielu samiśmy te nasze zz dawno uwalili. Ci, co nawet w nich jeszcze składki płacą, ruszyć się nigdzie nie ruszą, bez względu w jakim byłoby to terminie. Dużo tu napisano o bierności zz tak, jakby były to jakieś bliżej nieokreślone twory spoza wojska.
A czymże są te wojskowe struktury, jak nie zrzeszeniami pracowników resortu??
Te nasze zz są, jakie są… Na tym forum ja przez lata dziób darłem, wchodząc w skład podstawowej struktury organizacyjnej tego zz. Oprócz mnie to ilu działaczy tu zaistniało??
Osobiście naliczyłem tylko dwóch ze szczebla zakładowego, z tego już żaden z nich tu dawno niczego nie napisał…
A w NSZZ PW – na ich stronie ilu działaczy tego zz pisze??
Czasami Małgosia z 1 RBLogu i ze dwie osoby jeszcze. A cała reszta tu i gdzie indziej??
Ta cała reszta sekuje i pogania – nic więcej…
To po co się dziwicie, że resort w piśmie do Prezydenta twierdzi, że przecież daje nam corocznie bezprecedensowe podwyżki a na partykularne interesy wojskowych zz i ich biurokratyczne zapędy w kwestii zmian w PUZP – nie ma zamiaru odpowiadać, bo priorytetem jest wzmocnienie wojska.
Gdy to czytam, to mi się ten przysłowiowy nóż w kieszeni otwiera…
Oto cala prawda…
1/ Biuro Prezydenta a więc i Pan Prezydent nasze problemy mają gdzieś i się nimi nie zajmują.
2/Kierownictwo resortu o nas dba a jedynie my tego nie doceniamy i w swojej bezczelności domagamy się nie wiadomo czego.
Ot i mleko się rozlało a cała smutna prawda wyszła na wierzch.
Z ciekawością czekam na to, co będzie dalej a zwłaszcza na to, czy ci wieczni krzykacze i poganiacze w końcu ruszą swoje cztery litery i zaczną walczyć o godziwe wynagrodzenia lub po prostu poszukają sobie pracy gdzie indziej…
Co do tegorocznej podwyżki.
1/Dlaczego dopiero w marcu?
Bo takie jest prawo, że w sferze budżetowej następują one w marcu z wyrównaniem od stycznia i to wszystko w tym temacie. Najwyższy czas aby pracujący w resorcie sobie to uświadomili.
2/ Ile będzie? – Jestem przekonany, że po 500 zł na stanowisko, co w sumie i tak przełoży się na te ok 7,8%. Przewiduję, że po rozmowach w solidarnościowo-rządowej komisji, ten współczynnik waloryzacji, bo przecież nie podwyżki zostanie dla budżetówki zwiększony do 9-10%.
Decyzje mogą zapaść dopiero pod koniec lutego lub nawet w marcu i nie bez związku jest tu sytuacja z naszym KPO w Unii.
Istnieje oczywiście parę możliwych rozwiązań np. takie, że te 7,8% zostanie utrzymane przy założeniu, że poszczególne ministerstwa mogą dać nieco więcej, przesuwając środki. Jak by nie patrzył, stawiam na 500 – najwyżej 600 zł na stanowisko.
Jeżeli już ta waloryzacja nastąpi, to jak podzielić w zakładach te środki??
Wiadomo, że ta waloryzacja przyoblecze się w określone zwiększenie środków w funduszu na wynagrodzenia, natomiast sposób rozdziału ich w zakładach będzie wynikał z porozumień pomiędzy pracodawcami a strona społeczną.
Tu, jak wiadomo ścierają się partykularne interesy różnych środowisk co sprawia, że koncepcje podziału środków są bardzo różne.
Wymienię tylko niektóre z możliwych:
1/ – preferujmy pracowników na kierowniczych i specjalistycznych stanowiskach, bo w końcu odejdą;
2/- preferujmy średni personel administracyjny i techniczny, gdyż jest on podstawą funkcjonowania zakładu;
3/- preferujmy najniżej wynagradzanych ze względów społecznych, gdyż zarówno oni, jak i ich rodziny popadną w jeszcze większą biedę, jak i ze względu na interes zakładu, gdyż odejdą a bez nich funkcjonować się nie da….
Jak widać można to rozszerzyć o dobre kilkanaście możliwych koncepcji ogarnięcia tego problemu.
Wszystko zależy od tego, kto tak naprawdę ma w danym zakładzie tą tzw. siłę przebicia lub po prostu tzw. zipy, czyli znajomości i plecy.
To oczywiście przed nami i rozwiązania mogą być różne. Przestrzegam więc zawczasu przed takim naliczeniem, że ktoś ma łącznie brutto 6 tys. więc otrzyma w tym roku np. 468 zł ”podwyżki”, gdyż tak po prostu nie będzie.
Na koniec …
Cieszę się…
Cieszę się, że te wszystkie tabele trafił ….
Cieszę się dlatego, że w końcu mało komu już cokolwiek dojdzie do zasadniczej a więc i wysługi.
Dlatego się cieszę, że – paradoksalnie – w wyniku zaniechań resortu, w końcu nastąpi jakaś sprawiedliwość w wynagrodzeniach i zarówno młody stażem, jak i ten, który tego stażu ma dużo – otrzymają w ogromnej większości przypadków taką samą waloryzację.
Dlaczego??
Gdyż jedynym składnikiem, który zostanie u ogromnej większości pracowników zwiększony… będzie premia a ona od stażu nie zależy.
Czy coś przez to stracimy??
Nie sądzę, bo jeżeli z porozumienia wyniknie, że np. dodatkowe 2 mln na wynagrodzenia zostaną rozdzielone pracownikom po równo, to po równo oni te pieniądze dostaną, niezależnie od stażu pracy.
No tak…. wszędzie strach – jedynie tu można pisać wszystko. Nie piszcie więc o protestach, bo na nie nie pojedziecie. Bo strach – co będzie, jak przełożeni w telewizji zobaczą i zgłoszą, gdzie należy??
Co zaś do tej minimalnej.
Są takie dodatki do naszych wynagrodzeń, które się do wynagrodzenia minimalnego nadal wliczają, co sprawia w efekcie, że np. przy zasadniczej w wysokości 3 tys. zł my tą minimalną płacę przekraczamy.
Żadnego wyrównania więc u wielu nie będzie.
Michał – związki mamy takie, jacy sami jesteśmy.
Do kogo więc te pretensje?
Również witam.
Skąd u Kolegi informacja o tym, że w całej budżetówce te ”podwyżki” będą już w styczniu??
Ponieważ w wielu wypowiedziach przewijają się pretensje, jakoby to niemrawość zz sprawiała, że te ”podwyżki” u nas są dopiero gdzieś w marcu – poniżej cytuję fragment ustawy z dnia 23 grudnia 1999 r. o kształtowaniu wynagrodzeń w państwowej sferze budżetowej oraz o zmianie niektórych ustaw, w wersji obowiązującej od 1 stycznia 2023 r. Dz.U.2022.1533
Art. 8
1. ”Podwyższenie wynagrodzeń dla pracowników państwowej sfery budżetowej następuje w ciągu 3 miesięcy po ogłoszeniu ustawy budżetowej, z wyrównaniem od dnia 1 stycznia danego roku….”
I po co ten cały szum??
Uzupełniając swoją wypowiedź dodam, że do płacy minimalnej nie wlicza się:
nagrody jubileuszowej;odprawy pieniężnej przysługującej pracownikowi w związku z przejściem na emeryturę lub rentę z tytułu niezdolności do pracy;wynagrodzenia za pracę w godzinach nadliczbowych;dodatku do wynagrodzenia za pracę w porze nocnej.Od 2020 roku z płacy minimalnej został wyłączony również dodatek stażowy
Ponadto do pensji minimalnej nie wlicza się: kwot wynikających z umów cywilnoprawnych zawartych oprócz umowy o pracę, zasiłków chorobowych, świadczeń finansowanych z Zakładowego Funduszu Świadczeń Społecznych, ekwiwalentu za pranie odzieży, wypłaty należności z tytułu podróży służbowych, wynagrodzeń z tytułu korzystania lub rozporządzania prawami autorskimi lub pokrewnymi, tj. honorariów i tantiem.
Wszystkie pozostałe dodatki do wynagrodzenia minimalnego są wliczane, czyli w naszym przypadku np. nagrody, premie, dodatki szkodliwe, uciążliwe i niebezpieczne, dodatki funkcyjne, za znajomość języków obcych itp.
Może więc być i tak, że ktoś, kto ma dodatek szkodliwy i premie – żadnego wyrównania z tytułu podniesienia minimalnego wynagrodzenia miał nie będzie…
Cieszmy się, że mamy taki rząd, co minimalną podnosi, bo nic byśmy nie dostali.
490 więcej a od lipca jeszcze dobra 100 a ci, co mają zaledwie 3500, to mogą tylko płakać, bo najbardziej wydymani będą z %.
Żołnierze co chwila jakieś nowe dodatki i % dostają za paleniem głupa na placu a prony no cóż, jeśli nie będzie strajków tak, jak to robią pielęgniarki, to zawsze tylko miska ryżu zostanie.
Jednak poszerzę jeszcze tą swoją wypowiedź, bo należy ukazywać problemy w rzeczywistym świetle. Napisałeś: cyt.: ”Podwyżki ??? Gdzie?? Jakie ??
3000 brutto zasadnicza + 16,34 % premii .
Razem minimalną krajową 3490 brutto”.
Ta Twoja wypowiedź nie ma jednak zbyt wiele wspólnego z prawdą.
Przedstawiłeś nam płacę zasadniczą wraz z premią pracownika średniego szczebla tej służbowej piramidy w resorcie. Właściwie pracownika szczebla podstawowego. Tego typu zasadnicze, które osiągnęły maxa i premie, które zwiększono aby pracownicy mogli otrzymać całą ubiegłoroczną podwyżkę posiada tysiące pracowników i daje to tą minimalną tegoroczną płacę.
Problem w tym, że nie wspomniałeś o dwóch istotnych kwestiach:
1/ Że wynagrodzenia w tym roku wzrosną a chociaż będzie to wzrost niewystarczający, zwiększą się one na tym szczeblu o co najmniej 500 zł…
2/ Że oprócz wymienionych przez Ciebie składników wynagrodzenia, mamy przecież jeszcze parę innych nie wliczanych do najniższego wynagrodzenia. Nie wspomniałeś o dodatku stażowym a on jest zapewne 20% od zasadniczej, czyli w wysokości 600 zł, które co miesiąc kasujesz. Jeżeli mamy już dyskutować, to niech nasze argumenty będą i trafne, i uczciwe, gdyż później kończy się to tak, jak dyskusja P. Jagiełły z P. Skurkiewiczem w sejmowej Komisji ON.
”Cieszmy się, że mamy taki rząd, co minimalną podnosi, bo nic byśmy nie dostali.
490 więcej a od lipca jeszcze dobra 100 a ci, co mają zaledwie 3500, to mogą tylko płakać, bo najbardziej wydymani będą z %.”
Ciekawi mnie, o co chodzi w tej Twojej zacytowanej wypowiedzi?
Możesz ją rozwinąć??
Tak w uzupełnieniu wypowiedzi kolegi, wskazuję aktualny stan prac nad ustawą budżetową prosto ze strony sejmowej – https://www.sejm.gov.pl/Sejm9.nsf/PrzebiegProc.xsp?nr=2653
dyskutujecie na tym forum o podwyżkach i popieram.ja trochę z innym problemem.pracuję w 3 rblogu w systemie 12 godzinnym.większość z nas chciałaby zmienić ten system na 24 godzinny.do tej pory na przeszkodzie stał poprzedni Komendant rblogu.po zmianie kadrowej, nowy Komendant jest w stanie zaaprobować nowy system w przypadku kiedy nie będzie przekroczony 24 godzinny dzień pracy.my oczywiście musimy odbyć odprawę ,która burzy ten porządek.zwracam się z prośbą o informację jak rozwiązaliście w/w problem.pozdrawiam i czekam na porady.
Jestem z 1 rblogu i pracujemy już ponad rok w systemie 24 godzinnym. Taki system czasu pracy przy pilnowaniu mienia dopuszcza zarówno kodeks pracy, jak i aktualnie obowiązujący regulamin OWC.
Pytasz jak to zrobić. A jak zrobiono w przypadku WSP??
Przecież oni także muszą zdać swój dyżur i rozliczyć się z mienia na strażnicy. Procedura przekazania i obejmowania obowiązków w ich pracy w odniesieniu do poszczególnych zmian pracowniczych jest bardzo zbliżona do waszej w OWC.
My pracujemy w systemie 24 godzinnym, gdyż to dobowe obciążenie obowiązkami realizowanymi przez pracowników jest takie, że taki system pracy umożliwia. Jeżeli jednak w okresie 24 godzinnej służby pracownicy musieliby wykonywać zadania na posterunkach i w innym charakterze łącznie np przez 18 – 20 godz, to nikt takiego obciążenia w dłuższym okresie nie wytrzyma.
Problem nie tkwi więc w rozliczeniu czasu pracy a w obciążeniu pracowników w tym 24 godzinnym okresie. Jak rozwiązać problem tej 24 godz służby aby jednocześnie mieć możliwość przekazania i objęcia służby…
Bardzo prosto i tak w wielu przypadkach uczyniono. Zgodnie bowiem z zasadami prawa pracy oprócz przerwy w pracy wliczanej do czasu pracy a zapisanej w zakładowym regulaminie pracy, pracownik ma prawo do przerwy nie wliczanej do czasu pracy. W naszym przypadku jest to przerwa półgodzinna ewidencjonowana w liście obecności i uzgadniana z dowódcą warty po to aby cała zmiana nie miała jej w tym samym czasie, lecz aby ta przerwa była rozpisana w całym okresie pracy. Może ją mieć np pracownik w czasie np. 21 – 21.30…
W okresie takiej przerwy pracownik nie świadczy pracy i może się z zakładu oddalić np. do pobliskiego sklepu czy np domu, w którym spożyje posiłek. Tak, tak – może się z wartowni poza zakład pracy w okresie tej przerwy oddalić, co początkowo było trudne do zrozumienia dla wojskowych przełożonych. Wówczas, gdy taki system wprowadzimy – pracownicy w istocie będą przebywali w pracy w okresie np. 7.30 – 8.00 dnia następnego, lecz nie przekroczą 24 godzinnego wymiaru czasu pracy, bo każdy z nich miał półgodzinną przerwę nie wliczaną do czasu pracy.
Co zyskujemy:
– przede wszystkim 3-dobową przerwę pomiędzy służbami co sprawi, że zamiast 14-15 razy w miesiącu do pracy stawimy się 7 razy a to w połowie zmniejszy koszty dojazdu;
– możliwość dodatkowego zatrudnienia bez bezpośredniego przechodzenia z jednej pracy do drugiej;
– możliwość wypracowania nadgodzin, gdyż każda dodatkowa służba to nie 12 a 24 nadgodziny, czyli dodatkowo kilkaset złotych
– możliwość tygodniowej przerwy w pracy w przypadku np jednej tylko tzw wystawki lub urlopu na żądanie, nawet w okresie letnim czy świątecznym.
Co zyskują przełożeni:
Bardzo prosty grafik służb i ogromną możliwość reagowania elastycznego na wszelkie problemy związane z zapewnieniem pełnych zmian czy pracowników do innych zadań np konwojowych. Bardzo uproszczony jest wówczas także grafik urlopów.
Co tracimy:
Tracimy po pół godziny na każdej służbie, czyli przeciętnie ok 40 godzin w roku, w związku z tymi przerwami w czasie pracy nie wliczanymi do wymiaru pracy. Tracimy dodatek za 2 zmianę, czyli ok 100 zł w każdym miesiącu.
Należy jeszcze zwrócić uwagę na istotny problem, jakim są warunki socjalne pracowników. Przy 24 godz służbach urasta to do rangi problemu. My np uzyskaliśmy zezwolenie na 24 godz. wymiar służby po tym, jak stosowna komisja dokonała szczegółowej analizy stanu socjalnego miejsca pracy, czyli wartowni i jej pomieszczeń oraz wyposażenia. Pracodawca bowiem stał na stanowisku, że nie zezwoli na 24 prace w miejscu, które nie zapewnia ludziom godziwych warunków. Otrzymaliśmy więc stosowne w związku z tym wyposażenie…..
Odpowiadam: 30 minutowa przerwa w pracy nie wliczana do czasu pracy.
Tak mamy w 1 RBLog.
dziękuję za informacje.można liczyć na Waszą pomoc.szkoda wchodzić na to forum.
Pytanie, czy My musimy o sobie przypominać kierownictwu MON, że istniejemy?
Minister jest, jaki jest razem ze swoimi zastępcami ale do jasnej…… , co to znaczy musi Nas usłyszeć, zobaczyć? Przecież to jest jawne lekceważenie Naszej grupy zawodowej!
Pokażemy się i co? Nauczyciele się ,,pokazali” i…? I nie dostali wypłat.
To jest jego zakichany obowiązek, wypłacić Nam podwyżki za pracę, którą wykonujemy.
A płacze ZZ, że nikt ich nie popiera w zakładzie pracy w przeważającej większości z czego wynika? Ano z tego, że NIGDY nie będziecie ze sobą współpracować, bo każdy ma swoją wizję. Popatrzcie na Nasz kraj?
Odzwierciedlenie mamy u siebie w jw i instytucjach wojskowych.
Możecie mnie skrytykować ale jestem zdania, że MON powinien być były żołnierz, a nie człowiek, który nawet w wojsku nie był (no, może w zasadniczej), co on wie o specyfice służby lub pracy w armii?
Ano to, co mu powiedzą.
Takie rozwiązanie istnieje już w kilku składach.Jest odprawa powiedzmy 7:30-8:00 a od 8-mej do 8-mej praca a w jej ciągu każdy wartownik odbiera po pół godziny przerwy tak,że nikt nie może go w tym czasie prosić o służbowe sprawy, żądać ani temu podobne.Może nawet wyjść poza Skład np.do sklepu.I nikt nic do tego nie ma.Jednocześnie musi to wpisać na liście obecności.Tą przerwę każdy ma w innym czasie.Kwestia dogadania. Prawdopodobnie u Maxa to funkcjonuje.(Mam nadzieję Max,że się nie gniewasz,że Cię przywołałem)
Masz rację w kwestii kto powinien być MON ale kogo to obchodzi od 1989 r.
To ma być cywilna kontrola nad armia, którą wymyślili ludzie wywodzący się z opozycji. Tym tokiem idąc, aby się poprawił los pracowników resortu ON – muszą oni być reprezentowani w parlamencie i tyle. W tej kwestii już się wypowiadałem ale nie ma odzewu od ludzi, że tego chcą.
Poza tym nie ułatwia tego fakt rozdrobnienia strony społecznej i to, że żołnierze nie mogą być oficjalnie w ciałach politycznych, co się przekłada na ich działania, gdy już nie są żołnierzami. A tak mało potrzeba żeby wystartować, gdyż trzeba mieć 1000 ochotników, których na dziś nie ma…
Jeżeli można liczyć na naszą pomoc, to kurde dlaczego niby szkoda wchodzić na to forum???
Coś ci się nie pokręciło?
To całe forum od początku prowadzi Kolega Przewodniczący i nikogo dotychczas nie wyciął, chociaż zdarza się, że wypowiedzi zamieszczane są dopiero po kilku dniach a więc wówczas, gdy ma na to czas i możliwość. To nie jest tak, że jakaś gromada siedzi i nic nie robi, tylko te wypowiedzi na forum zamieszcza. Dlaczego?? Bo nawet do pracy w charakterze moderatora nie można znaleźć chętnych.
Tak wygląda rzeczywista aktywność pracowników resortu.
I jeszcze jedno w kwestii tej 24 godz pracy tytułem uzupełnienia….
Kwestia wprowadzenia 24 godz systemu służby to nie kwestia tzw. chciejstwa paru pracowników ale dość skomplikowana procedura prowadząca do zmiany zakładowego regulaminu pracy realizowana pomiędzy pracodawca a funkcjonującymi w zakładzie związkami zawodowymi. To je musicie przekonać do określonej organizacji czasu pracy a one z kolei muszą przekonać pracodawcę.
Pracodawca bowiem nie negocjuje z poszczególnymi pracownikami, nawet jeżeli iluś z nich podpisze się pod jakimś postulatem, czy wnioskiem….
Wychodzi więc na to, że nawet w tej sprawie przydałby się związek, który zdołałby przekonać pracodawcę, iż warto pochylić się nad problemem.
Pytanie – a ilu z Was jest członkami jakiegokolwiek zz??
Nikt tu ciebie nie zamierza krytykować. Pragnę jedynie zauważyć, że te Twoje wnioski są zbyt daleko idące i być może nie w kierunku takim, jak trzeba.
Tematu nie rozwijam….
Minister jest obecnie zajęty całkowicie problemem, jak by tu przekazać czołgi na Ukrainę a nie jakimiś pracownikami. Obecnie są dużo ważniejsze sprawy od pracowników RON.
Minister nie jest od dbania o pracowników, tylko od dozbrajania Ukraińców, bo oni przecież walczą za naszą wolność więc im się należy a my się cieszmy, że nie ma u nas wojny i że dostajemy jakąkolwiek wypłatę.
https://wiadomosci.wp.pl/zawrotne-sumy-dla-rydzyka-promowal-sluzbe-wojskowa-wsrod-emerytow-6859385163176608a
Śmiech na sali, dołożyli 70 zł w premii, żebyśmy za styczeń osiągnęli minimalną pensję.
https://wiadomosci.wp.pl/10-milionow-zl-przebitki-na-dzialce-czyli-jak-wojsko-koszary-kupowalo-6860054912518848a
Czy można już wezwać ministra do rokowań w sprawie zmian PUZP?
§ 3.
Strona uprawniona do zawarcia układu nie może odmówić żądaniu drugiej strony podjęcia rokowań:
…
2)
w celu zmiany układu uzasadnionej istotną zmianą sytuacji ekonomicznej bądź finansowej pracodawców lub pogorszeniem się sytuacji materialnej pracowników;
No i cudownie, ale czym się zajmował przed wybuchem wojny na Ukrainie?
Witaj. Nieco mnie zaskoczyło Twoje pytanie.
Wychodzi bowiem na to, że władze zz nic nie robią i o niczym w tych prawnych uregulowaniach problemów pracowniczych pojęcia nie mają.
Polecam więc zapoznanie się z dokumentami z 2022 r. zamieszczonymi w zakładce DOKUMENTY/Opinie i stanowiska. Zwłaszcza z dwoma ostatnimi tam zamieszczonymi.
To pisma z dnia 31 października ubiegłego roku do min. Maląg oraz Prezydenta.
Pismo do min. Maląg zawiera załączniki, w tym wspólne wystąpienie strony społecznej – sygnatariuszy Układu do mon w kwestii podjęcia negocjacji z 2018 roku, czyli sprzed 4 lat. Resort uważa, że negocjacje są prowadzone a on dokonuje analizy możliwości finansowych zmian w układzie. Może te analizy prowadzić w nieskończoność, gdyż prawo nie przewiduje terminu zakończenia uzgodnień.
Ot i cała prawda w tym temacie.
Nie trzeba więc odkrywać tego, co dawno odkryte i zbadane przez stronę społeczną zostało. Dzięki jednak za podpowiedź, gdyż przy okazji problem został naświetlony.
Jak się te wystąpienia zakończyły?
To również można przeczytać w tej zakładce.
W imieniu Prezydenta odpisano, że nie zajmuje się on płacami pracowników wojska. Można i tak. Wydawało mi się jednak, że problemy obywateli służących i pracujących dla Sił Zbrojnych nie powinny być Prezydentowi obojętne, choćby z racji tego, że jest zwierzchnikiem SZ.
Wg mojej wiedzy, Pani min. Malag ani nikt w jej imieniu na przesłane pismo nie odpowiedział. Trudno się dziwić.
Jak jest nawal pracy związanej z pomocą tak wielu, to wynagrodzenia tych, którzy jeszcze pracują i z ich podatków jest ta pomoc – schodzą na plan dalszy…..
Ponieważ jest jak jest, pozostaje jedno – zwłaszcza po ostatnich wystąpieniach przedstawicieli resortu, którzy sprowadzili zadania strony społecznej do poziomu partykularnych interesów nie uznając i zdając się nie dostrzegać rzeczywistej biedy i rosnącej radykalizacji środowisk pracowniczych wojska.
Zdeterminowani pracownicy zostaną zmuszeni rozpocząć spontaniczne protesty głodowe. Wówczas może się ktoś sprawą zajmie. To jednak nie może wyglądać tak, jak mój protest swego czasu.
Protest, którego nikt z was nie poparł.
Są odważni????
Prezydent Andrzej Duda w dniu 2 lutego podpisał ustawę budżetową na 2023 r.
W budżecie przewidziano wzrost PKB w ujęciu realnym w wysokości 1,7 proc., inflacja średnioroczna została zapisana na poziomie 9,8 proc. a wzrost przeciętnego funduszu wynagrodzeń założono w wysokości 7,8 proc.
Jak więc widać władza robi swoje, mamiąc stronę społeczna rozmowami i negocjacjami, z których jak na razie nic nie wynika. Ponieważ z chwilą podpisania ustawy budżetowej przez prezydenta staje się ona obowiązującym prawem – trudno spodziewać się zmiany tego w niej zawartego wzrostu funduszu wynagrodzeń w sposób inny niż poprzez jakieś dodatkowe działania poszczególnych ministerstw w budżetówce związane z przeniesieniem środków na wynagrodzenia.
Ciekawi mnie, czy do tego dojdzie i raczej na to nie liczę. Mija bowiem ponad tydzień od czasu, w którym rząd na piśmie miał odnieść się do postulatów Solidarności a Solidarność słowem się na ten temat nie wypowiedziała.
Jest tak dobrze, czy wręcz przeciwnie – jest tak źle???
Już nawet Dowódca Warty OWC ma dodatek funkcyjny wrzucony do zasadniczej, aby minimalną 3490 miał (wraz z premią na poziomie 16%).
”….dodatek funkcyjny wrzucony do zasadniczej,…”
Niby jak??
Przed wybuchem wojny zajmował się tym, jakby tu zmusić wszystkich do zaszczepienia się na Covid. Bo przecież pracownik nie potrzebuje niczego innego niż szczepień a jak tego nie rozumie to trzeba mu w tym pomóc. Skończy się wojna, wróci Covid a jak nie, to jakiś inny wirus – jakoś trzeba trzymać to społeczeństwo za twarz.
U nas na chwilę obecną d-ca warty ma mniej jak wartownik!!
A ja zapytam tak: A kiedyż to Pan minister spotkał się z przedstawicielami organów przedstawicielskich żołnierzy, tak rozbudowanych w naszym wojsku??
Szukałem i nie znalazłem.
Może ktoś poda link do takiego spotkania, w którym uczestniczył Pan minister osobiście ….
Żeby była jasność jak w istocie jest poniżej fragment ze stosownego materiału:
Organy Przedstawicielskie Żołnierzy Zawodowych kadencji 2020-2022
5 ZGŁASZANIE SPRAW:
a)Każdy żołnierz może bezpośrednio – z pominięciem drogi służbowej – zwrócić się do organów przedstawicielskich żołnierzy zawodowych właściwego korpusu zawodowego.
b)Organy przedstawicielskie żołnierzy zawodowych działają wyłącznie w zakresie posiadanych uprawnień, stąd też nie rozstrzygają spraw, które leżą we właściwości sądów czy prokuratury.
c)Organy przedstawicielskie żołnierzy zawodowych są strukturą hierarchiczną, odzwierciedlającą poziomy dowodzenia Sił Zbrojnych RP:
– na szczeblu jednostki wojskowej – mężowie zaufania korpusu zawodowego,
– na szczeblu Dowództwa Generalnego RSZ, Inspektoratu Wsparcia SZ, Ministra Obrony Narodowej – dziekani właściwego korpusu zawodowego (w MON tylko Dziekan Korpusu Oficerów Zawodowych),
– na szczeblu centralnym – Konwent Dziekanów Korpusu Oficerów Zawodowych oraz Kolegium Dziekanów Korpusu Podoficerów Zawodowych i Kolegium Dziekanów Korpusu Szeregowych Zawodowych.
d)Sprawy pozostające we właściwości dowódcy jednostki wojskowej winny być zgłaszane i rozwiązywane przez męża zaufania korpusu zawodowego.
e)Sprawy wymagające interwencji Dowódcy Generalnego RSZ, Dowódcy Operacyjnego RSZ, Szefa Inspektoratu Wsparcia SZ, Dyrektorów Departamentów MON, winny być zgłaszane przez mężów zaufania korpusu zawodowego do właściwego dziekana, celem dalszego procedowania.
f)Jeżeli sprawy wymagają interwencji kierownictwa Ministerstwa Obrony Narodowej winny być zgłaszane Przewodniczącemu Konwentu Dziekanów bądź właściwemu Przewodniczącemu Kolegium.
g)Prawo występowania do Ministra Obrony Narodowej posiada wyłącznie Przewodniczący Konwentu Dziekanów Korpusu Oficerów Zawodowych
To w moim przekonaniu tak jakby określić, że we wszystkich sprawach zz ma się zwracać do pracodawcy a do kierownictwa non jedynie władze krajowe związków.
Gdyby tak było, to apel Małgosi z 1 RBL-ogu nigdy by nie zaistniał….
Pytam więc raz jeszcze – kiedy to Pan minister porozmawiał o problemach żołnierzy z ich przedstawicielami i tymi problemami się zajął i z jakim efektem???
SZUKAMY…..
Poruszyłeś problem więc go nam szerzej wyjaśnij.
Ja także pracuję w OWC, więc nieco pojmuję obowiązujące w tej grupie pracowniczej zasady wynagradzania. Nie bardzo jednak rozumiem te Twoje wypowiedzi.
Oczywiście może być tak, że wartownik zarobi więcej nawet od komendanta oddziału, jeżeli wykazano mu prace w nadgodzinach z uwagi np. w związku z udziałem w kilkudniowym konwoju. To jednak wyjątki od reguły stanowiącej, że wynagrodzenie zasadnicze wartownika jest niższe od wynagrodzenia d-cy warty a także komendanta i jego zastępcy. Nie przekonasz mnie, że jest wyższe.
W dodatku – o czym Ty piszesz twierdząc, że dodatek funkcyjny d-cy został wrzucony do zasadniczej?
Coś ci się nie pomyliło??
To się cieszcie – innym nic nie dołożyli.
Poza tym:
Dolicz dodatek za pracę nocną.
Dolicz dodatek za wysługę
To łącznie – na rękę – ok 400 zł przy 20 – letnim stażu pracy Przy 30 – letnim i wyższym – znacznie więcej nie licząc np dodatku niebezpiecznego za konwojowanie czy zapłaty za nadgodziny
Na bazie tego naszego ”ucierania ” poglądów dwie sprawy;
Pierwsza to taka, abyśmy w tym co piszemy zachowali nieco obiektywizmu i uczciwości, gdyż to co po uzusowieniu i opodatkowaniu otrzymujemy na konta jednak różni się i to często o kilkaset złotych od tego co zarabia np moja żona i kilkaset tysięcy innych pracowników – tych, co żadnych dodatków ani przydatków oprócz gołej minimalnej pensji nie otrzymują.
Druga to taka, że te wszystkie dodatki, odprawy, jubileuszówki itp. itd. zawarte w naszym PUZP są niczym innym, jak efektem zabiegów funkcjonujących w resorcie zz. To związki zawodowe bowiem doprowadziły do tego, że one są i zostały w układzie zapisane. I gdy nawet jest tak, jak to zdarzyło się ostatnio, że ustawa o obronie Ojczyzny ogranicza byłym żołnierzom zawodowym pewne przywileje, to w naszym układzie one są nadal i obowiązują.
Ci pracodawcy, którzy tej zasady nie respektują zasłaniając się wzmiankowaną ustawą zostaną niebawem zmuszeni przez sądy pracy do wypłaty należności łącznie z odsetkami i pokrycia kosztów procesów. Jestem o tym głęboko przekonany.
Należy jedynie ubolewać, że na pokrywanie kosztów procesów z pracownikami i płacenie wysokich odsetek pieniądze są na godziwe płace i godziwe – uczciwe rozliczenie się z ludźmi, którzy często całe dorosłe życie poświęcili wojsku pieniędzy ani chęci nie ma….
Kończąc – prawda jest taka, że nikt z nas nie zarabia minimalnej płacy a nawet ci najniżej opłacani znacznie ją przekraczają i to dzięki zapisom Układu wynegocjowanego przez zz w resorcie.
Czy jednak powinniśmy być z tego zadowoleni?
Oczywiście nie, bo wiele jeszcze w strukturze naszych płac powinno być zmienione aby np ci, którzy narażają życie pracując przy środkach bojowych nie mieli dodatku za pracę w warunkach niebezpiecznych w wręcz skandalicznej wysokości i abyśmy wszyscy byli dumni, że pracując na rzecz obronności jednocześnie zapewniamy godziwy byt naszym rodzinom tak jak o pracy pisał np Jan Paweł II w swej encyklice Laborem exercens.
A pisał m.in. tak; /pisownia oryginalna/
”Z PRACY swojej ma człowiek pożywać chleb codzienny (por. Ps 128 [127], 2; por. także Rdz 3, 17 nn.; Prz 10, 22; Wj 1, 8-14; Jr 22, 13) i poprzez pracę ma się przyczyniać do ciągłego rozwoju nauki i techniki, a zwłaszcza do nieustannego podnoszenia poziomu kulturalnego i moralnego społeczeństwa, w którym żyje jako członek braterskiej wspólnoty; praca zaś oznacza każdą działalność, jaką człowiek spełnia, bez względu na jej charakter i okoliczności, to znaczy każdą działalność człowieka, którą za pracę uznać można i uznać należy pośród całego bogactwa czynności, do jakich jest zdolny i dysponowany poprzez samą swoją naturę, poprzez samo człowieczeństwo. Stworzony bowiem na obraz i podobieństwo Boga Samego (por. Rdz 1, 26) wśród widzialnego wszechświata, ustanowiony, aby ziemię czynić sobie poddaną (por. Rdz 1, 28), jest człowiek przez to samo od początku powołany do pracy. Praca wyróżnia go wśród reszty stworzeń, których działalności związanej z utrzymaniem życia nie można nazywać pracą — tylko człowiek jest do niej zdolny i tylko człowiek ją wykonuje, wypełniając równocześnie pracą swoje bytowanie na ziemi. Tak więc praca nosi na sobie szczególne znamię człowieka i człowieczeństwa, znamię osoby działającej we wspólnocie osób — a znamię to stanowi jej wewnętrzną kwalifikację, konstytuuje niejako samą jej naturę.”
” Wiadomo, że „kapitalizm” posiada swoje historycznie ustalone znaczenie jako system i ustrój ekonomiczno-społeczny, przeciwstawny do „socjalizmu” lub „komunizmu”. Natomiast w świetle analizy tej podstawowej rzeczywistości całego procesu gospodarczego, a przede wszystkim struktur produkcji, jaką jest właśnie praca, wypada przyjąć, że błąd kapitalizmu pierwotnego może powtórzyć się wszędzie tam, gdzie człowiek zostaje potraktowany poniekąd na równi z całym zespołem materialnych środków produkcji, jako narzędzie, a nie — jak to odpowiada właściwej godności jego pracy — jako podmiot i sprawca, a przez to samo także jako właściwy cel całego procesu produkcji.”
”….. zrodziła się w wieku ubiegłym tak zwana kwestia robotnicza, określana także czasem jako „kwestia proletariacka”. Kwestia ta — razem z problemami, które się z nią łączą — stała się źródłem słusznej reakcji społecznej, wyzwoliła wielki zryw solidarności pomiędzy ludźmi pracy, a przede wszystkim pomiędzy pracownikami przemysłu. To wezwanie do solidarności i wspólnego działania skierowane do ludzi pracy — przede wszystkim wycinkowej, monotonnej pracy w zakładach przemysłowych, która ograniczała osobowość ludzką na rzecz panującej nad nią maszyny — posiadało swoją doniosłą wartość i wymowę z punktu widzenia etyki społecznej. Była to reakcja przeciwko degradacji człowieka jako podmiotu pracy, połączonej z niesłychanym wyzyskiem w dziedzinie zarobków, warunków pracy i troski o osobę pracownika, która połączyła świat robotniczy we wspólnocie wielkiej solidarności. ”
”….człowiek pracujący pragnie nie tylko należytej za swą pracę zapłaty, ale także uwzględnienia w samym procesie produkcji takich możliwości, ażeby mógł mieć poczucie, że pracując nawet na wspólnym, pracuje zarazem „na swoim”. To poczucie zostaje w nim wygaszone w systemie nadmiernej biurokratycznej centralizacji, w której człowiek pracujący czuje się raczej trybem w wielkim mechanizmie, poruszanym odgórnie, na prawach bardziej zwykłego narzędzia produkcji, niż prawdziwego podmiotu pracy obdarzonego własną inicjatywą. Nauka Kościoła zawsze wyrażała to najgłębsze przekonanie, że praca ludzka odnosi się nie tylko do ekonomii, ale ma także, a nawet przede wszystkim wartości osobowe.”
”Wypada stwierdzić, że sprawiedliwość ustroju społeczno-ekonomicznego, a w każdym razie jego sprawiedliwe funkcjonowanie, zasługuje ostatecznie na osąd wedle tego, czy praca ludzka jest w tym ustroju prawidłowo wynagradzana. W tym punkcie docieramy znów do pierwszej zasady całego porządku społeczno-etycznego, a jest to zasada powszechnego używania dóbr. W każdym ustroju, bez względu na panujące w nim podstawowe układy pomiędzy kapitałem a pracą, zapłata czyli wynagrodzenie za pracę pozostaje konkretnym środkiem, dzięki któremu ogromna większość ludzi może korzystać z owych dóbr, które są przeznaczone dla powszechnego używania: są to zarówno dobra natury, jak też dobra będące owocem produkcji. Jedne i drugie stają się dostępne dla człowieka pracy na podstawie zapłaty, jaką otrzymuje on jako wynagrodzenie za swą pracę. Stąd właśnie sprawiedliwa płaca staje się w każdym wypadku konkretnym sprawdzianem sprawiedliwości całego ustroju społeczno-ekonomicznego, a w każdym razie sprawiedliwego funkcjonowania tego ustroju. Nie jest to sprawdzian jedyny, ale szczególnie ważny i poniekąd kluczowy.”
” Za sprawiedliwą płacę, gdy chodzi o dorosłego pracownika obarczonego odpowiedzialnością za rodzinę, przyjmuje się taką, która wystarcza na założenie i godziwe utrzymanie rodziny oraz na zabezpieczenie jej przyszłości. Takie wynagrodzenie może być realizowane czy to poprzez tak zwaną płacę rodzinną, to znaczy jedno wynagrodzenie dane głowie rodziny za pracę, wystarczające na zaspokojenie potrzeb rodziny bez konieczności podejmowania pracy zarobkowej poza domem przez współmałżonka, czy to poprzez inne świadczenia społeczne, jak zasiłek rodzinny albo dodatek macierzyński dla kobiety, która oddaje się wyłącznie rodzinie; dodatek ten powinien odpowiadać realnym potrzebom, to znaczy uwzględniać liczbę osób pozostających na utrzymaniu w ciągu całego okresu, gdy nie są w stanie podjąć odpowiedzialności za własne życie.
”. Na gruncie tych wszystkich uprawnień, wraz z potrzebą ich zabezpieczenia ze strony samych ludzi pracy, wyrasta potrzeba jeszcze jednego uprawnienia. Jest to mianowicie uprawnienie do zrzeszania się, czyli do tworzenia stowarzyszeń lub związków mających na celu obronę żywotnych interesów ludzi zatrudnionych w różnych zawodach. Stąd też związki te noszą nazwę związków zawodowych lub syndykatów. Żywotne interesy ludzi pracy są do pewnego stopnia wspólne dla wszystkich, równocześnie jednak każdy rodzaj pracy, każdy zawód, posiada właściwą sobie specyfikę, która w tych organizacjach winna znaleźć swe szczegółowe odzwierciedlenie.
Związki zawodowe znajdują swe odpowiedniki poniekąd już w średniowiecznych cechach rzemieślniczych o tyle, że organizacje te łączyły z sobą ludzi przynależących do tego samego zawodu, a więc na zasadzie wykonywanej pracy. Równocześnie jednak zachodzi różnica pomiędzy cechami a związkami zawodowymi w tym zasadniczym punkcie, że nowożytne związki zawodowe wyrosły na podstawie walki pracowników, świata pracy, a przede wszystkim robotników przemysłowych o ich słuszne uprawnienia w stosunku do posiadaczy środków produkcji. Zadaniem ich w związku z tym pozostaje obrona bytowych interesów ludzi pracy we wszystkich dziedzinach, w których dochodzą do głosu uprawnienia tych ostatnich. Doświadczenie historyczne poucza, że organizacje tego typu są nieodzownym składnikiem życia społecznego, zwłaszcza w nowoczesnych społeczeństwach uprzemysłowionych.
”Zabiegając o słuszne uprawnienia swych członków, związki zawodowe posługują się także metodą strajku, czyli zaprzestania pracy, jako pewnego rodzaju ultimatum skierowanym do odpowiedzialnych czynników, a nade wszystko do pracodawców. Jest to metoda, którą katolicka nauka społeczna uważa za uprawnioną pod odpowiednimi warunkami i we właściwych granicach. Pracownicy powinni w związku z tym mieć zapewnione prawo do strajków, bez osobistych sankcji karnych za uczestnictwo w nim. Przyznając, że jest to środek uprawniony, trzeba równocześnie podkreślić, że strajk pozostaje poniekąd środkiem ostatecznym. Nie można go nadużywać. Nie można zwłaszcza nadużywać go dla rozgrywek „politycznych”. Ponadto nie należy nigdy zapominać o tym, że nieodzownie usługi dla życia społecznego winny być zawsze zabezpieczone, w razie konieczności nawet przy pomocy odpowiednich środków prawnych. Nadużywanie strajku może prowadzić do paraliżowania całego życia społeczno-ekonomicznego, co jest sprzeczne z wymogami wspólnego dobra społeczeństwa, które odpowiada także właściwie rozumianej naturze samej pracy.”
No tak….
Dlaczego tak szeroko zacytowałem zapisy encykliki JP II ?
Po to, abyśmy się przekonali jak daleko i my sami, i nasi pracodawcy i ci, którzy decydują o wynagrodzeniu i warunkach naszej pracy odeszliśmy od podstawowych zasad społecznej nauki Kościoła.
Przywołałem te przemyślenia Papieża aby wywołać chwilę refleksji i u nas samych, i u ”onych”.
Może kiedyś wyda plony.
Tu racja….
Rozumiem, że związki nie mają wpływu na podwyżki, ale czy mogę coś zrobi PUZP?
Czy to też jest temat nie do przeskoczenia?
Dziękuję Max za odpowiedź – 30 grudnia 2019 r. wezwany został MON do zmiany PUZP… i nic (wiem, że to nie jest wina związków).
Sytuacja materialna pracowników pogorszyła się od tego czasu na tyle, że czas przypomnieć ministrowi, żeby coś z tym zrobił.
Może jakaś zrzutka.pl na sprawnego medialnego prawnika (polityka/dziennikarza/księdza/prezesa/kogokolwiek) który byłby w stanie skutecznie „nękać” ministra?
aaa, dzięki, że przyjmujesz fakty a się nie uprzedzasz.
Rozumiem, że zarówno Ciebie jak i tysiące innych nurtuje pytanie – co dalej??
Ano – nic. Resort nie widzi przecież problemu. Decyzją ministra na pełnozatrudnionego przypadnie np. po 500 zł i należy to ludziom dodać do wynagrodzeń.
Ci, co mogą – częściowo otrzymają te pieniądze w zasadniczych, natomiast Ci, co nie mogą w zasadniczych – dostaną tą ”podwyżkę” w premiach.
Gdzie nie ma premii regulaminowych, tylko uznaniowe należy regulaminy premiowania poprawić.
W czym więc jest problem??
Problem nie tkwi w tym, że dać nie można a w tym, że dadzą zbyt mało.
I o to, aby było więcej – należy się bić.
Pytasz jak sprawić aby o nas i naszych problemach usłyszano, aby o nas mówiono.
Jak sprawić aby zmusić kierownictwo resortu do zajęcia się naszymi problemami.
Oczywiście jest wiele takich sposobów.
One nie mogą jednak narodzić się we władzach zz. Żaden bowiem zz nie podejmie się wezwania pracowników do strajków głodowych, czy np. pikietowania wjazdów do wojskowych zakładów pracy. Tego typu działania to działania oddolne i spontaniczne. Wywołane wzburzeniem doprowadzonych do ostateczności ludzi – pracowników danego zakładu pracy.
No i potrzeba nieco determinacji i odwagi – tego, co mają inne grup zawodowe w naszym kraju.
Czy ona będzie?
Osobiście w to wątpię a przecież tak niewiele potrzeba aby o nas i naszych problemach mówiono.
A władze związków zawodowych??
Ich zadaniem byłaby wówczas ochrona zdeterminowanych pracowników i wyjaśnianie przyczyn oraz powodów ludzkiej desperacji.
Pewne jest jedno – od gadania nic nam nie przybędzie.
A w którym miejscu w regulaminie OWC jest ten zapis?
To prawda, że rzadko mają wpływ na podwyżki, chociaż znam przykłady, że skoordynowana akcja wojskowych zz w OBN powodowała, że komisja podnosiła środki na pracownicze wynagrodzenia i potrafiła do tego przekonać Sejm.
Bywało też tak, że już na etapie negocjacji w DSS – w czasach, gdy tym departamentem kierowali wojskowi, np. płk Filipczak – udawało się przekonać decydentów, że należy przerzucić środki z uposażeń na wynagrodzenia. To były wielomilionowe kwoty, które w istotny sposób zwiększały nasze podwyżki.
Bywało i tak, że spore środki z wynagrodzeń wojskowego KSC były przerzucane na wynagrodzenia tzw. pracowników niemnożnikowych. Sam byłem autorem takiej operacji swego czasu, w czym poróżniłem się z Kol. Markiem, który doradzając przewodniczącemu Jagielle miał w tej kwestii odmienne zdanie.
Wiem jedno – gdyby nie tych parę momentów, w których udawało się stronie społecznej niejako wyrywać dodatkowe środki – to byłoby obecnie jeszcze gorzej niż jest.
Reasumując, Związki zawodowe mają i mieć powinny wpływ na wysokość środków, lecz jedynie w sytuacji niejako normalnej – takiej, że te nakłady kształtują się w budżecie mon już na etapie negocjacji w Sejmie i Senacie a wcześniej resort występuje do premiera z konkretnymi postulatami już na etapie projektowania budżetu.
Do tego jednak potrzeba normalności w postaci autentycznej i troskliwej współpracy, której ja – zajmując się blisko 20 lat działalnością związkowa – w istocie nigdy nie doświadczyłem.
Co do PUZP – ten problem był tu już wielokrotnie omówiony i wracać do tego nie ma potrzeby….