Wyższe wynagrodzenie czy nagroda?

  • 0
  • Maj 19, 2017
20170509_142825_001

Postanowienia tegorocznej decyzji budżetowej Ministra Obrony Narodowej zmieniają przepisy, których zmieniać nie powinny tym bardziej, że wkraczają w obszar przepisów prawa pracy.

Te zmieniane przepisy dotyczą tworzenia funduszu nagród i zostały określone w art. 45 Ponadzakładowego Układu Zbiorowego Pracy dla Pracowników Wojskowych Jednostek Organizacyjnych Sfery Budżetowej (PUZP). Zapisany w układzie fakultatywny charakter tworzenia funduszu nagród, został zmieniony – postanowieniami decyzji budżetowej – na obligatoryjny.

Informowaliśmy już o tym fakcie na stronie „TARCZY” w dniu 28 lutego 2017 r. Wówczas liczyliśmy, że jest to wyłącznie urzędnicza pomyłka. Jak się okazuje – nie jest, bo sprawa ma swój ciąg dalszy…

Spodziewaliśmy się, że dyrektorzy komórek organizacyjnych MON, z których wywodzą się przedstawiciele nieetatowego Zespołu negocjacyjnego zadbają o przestrzeganie postanowień Układu w bieżącej działalności Sił Zbrojnych. Nic bardziej mylnego.

Przypomnijmy więc. Dyrektor Departamentu Budżetowego (DB) zaproponował na początku roku obligatoryjne tworzenie funduszu nagród u każdego wojskowego pracodawcy pomimo, że w PUZP zapisano możliwość tworzenia takiego funduszu przez pracodawcę w uzgodnieniu z zakładowymi organizacjami związkowymi. Aby temu pomysłowi nadać odpowiednią rangę i go uwiarygodnić – wprowadził odpowiednie zapisy do decyzji budżetowej Ministra ON na rok 2017, nie informując o tym fakcie w ogóle organizacji związkowych działających w resorcie obrony narodowej.

Zapisy te w projekcie decyzji budżetowej opiniował dyrektor Departamentu Spraw Socjalnych (DSS). Chociaż od ośmiu lat pełnił funkcję Pełnomocnika MON ds. Współpracy ze Związkami Zawodowymi, nie widział naruszenia postanowień układowych a jednocześnie „skrupulatnie” wypełniając swoją funkcję – zadbał, aby projekt tej decyzji nie trafił do reprezentatywnych organizacji związkowych działających w resorcie.

Po opublikowaniu decyzji budżetowej Ministra w dzienniku urzędowym, obaj dyrektorzy w dalszym ciągu prowadzili między sobą urzędniczą korespondencję w sprawie…. zasad i podstawy naliczania funduszu nagród a jednocześnie dyrektor Departamentu Budżetowego wskazywał, że „przedmiotowa zmiana pozwoli na jednoznaczną interpretację zapisów przywołanego powyżej aktu prawnego i rozstrzygnie wszelkie wątpliwości w tej materii.” (czytaj TUTAJ)

Zapoznając się z treścią tej korespondencji trzeba wiedzieć, że obaj dyrektorzy kierują komórkami organizacyjnymi Ministerstwa, które w decyzji Ministra Obrony Narodowej zostały wskazane jako właściwe do prowadzenia negocjacji nad PUZP. Można więc zadać pytanie: czy ci dyrektorzy znają postanowienia PUZP a szczególnie zapisy:

– art. 75, z treści którego wynika, że zmiany do PUZP wprowadza się w drodze protokołów dodatkowych,

– art. 76, który dotyczy wspólnego wyjaśniania wątpliwości interpretacyjnych przez Strony PUZP,

– art. 78, w którym zapisano, że Strony PUZP zobowiązują się do działania na rzecz prawidłowej realizacji jego postanowień.

W dniu 05 kwietnia 2017 r. wszystkie organizacje związkowe działające w wojskowej sferze budżetowej podpisały się pod stanowiskiem w tej sprawie (czytaj TUTAJ), które zostało przekazane przedstawicielowi Ministerstwa ON. Wskazywały w nim na jednostronne działania urzędników MON naruszające przepisy układowe i żądały natychmiastowego ich zaprzestania i respektowania aktualnie obowiązujących postanowień Układu.

Dotychczas Podsekretarz Stanu w MON Pan Bartłomiej GRABSKI, który – z upoważnienia Ministra Obrony Narodowej Pana Antoniego MACIEREWICZA – jest właściwy do zawierania protokołów dodatkowych do PUZP „a także dokonywania wszelkich innych czynności prawnych przewidzianych dla Ministra Obrony Narodowej jako strony tego Układu” (czytaj TUTAJ) nie udzielił odpowiedzi na to Stanowisko.

Zamiast tego, Minister Grabski przesłał „próbkę urzędniczej korespondencji” a mianowicie odpowiedź dyrektora Departamentu Budżetowego do Pełnomocnika MON na wystąpienie związków zawodowych (czytaj TUTAJ). Zapewne odpowiedzi samego Pana Ministra, która wynikałaby z udzielonego upoważnienia – nie doczekamy się. Zresztą, co mogłaby ona zawierać, skoro problematyczny zapis wprowadził w życie – podpisując decyzję budżetową – Minister Obrony Narodowej, który jest przecież Stroną Ponadzakładowego Układu Zbiorowego Pracy dla Pracowników WJOSB.

Na początku roku Sekretarz Stanu w MON informował opinię publiczną, że w Ministerstwie wypłacono od 15 listopada 2015 r. do 31 grudnia 2016 r. nagrody w ogólnej kwocie 8,4 mln zł (czytaj TUTAJ). Przy uwzględnieniu liczby urzędników (ok. 700 w 2016 r.) i wskazanej kwoty nagrody (1815 zł) można ustalić, że przeciętnie każdy z urzędników był w tym okresie co najmniej sześciokrotnie wyróżniany nagrodą pieniężną czyli otrzymał z puli nagród kwotę prawie 12 tys. zł.

Rozumiemy, że teraz urzędnicy w Ministerstwie chcą przenieść ten pomysł do jednostek wojskowych i stworzyć możliwość takiego nagradzania również dla pozostałych wojskowych pracodawców. Ta forma wyróżniania jest dla pracodawców niezwykle korzystna, bo należy do swobodnego uznania podmiotu zatrudniającego i nie podlega kontroli organów orzekających w sprawach pracowniczych.

Nie wzięto pod uwagę, że pracowników w jednostkach wojskowych obowiązuje Ponadzakładowy Układ Zbiorowy Pracy, jak również faktu, iż w odróżnieniu od pracowników Urzędu MON, których wynagrodzenia w ubiegłym roku kształtowały się na przeciętnym poziomie ponad 6 tys. zł – wynagrodzenia pracowników w jednostkach wojskowych są dwu a nawet trzykrotnie niższe.  

Na pozaukładowe tworzenie w jednostkach wojskowych funduszy nagród uruchomiono – kosztem pracowniczych wynagrodzeń – miliony złotych. W sytuacji, gdy największy wojskowy pracodawca w stolicy kształtuje swoim pracownikom wynagrodzenia wraz z premią regulaminową na poziomie płacy minimalnej w kraju – w ocenie Strony Społecznej przeznaczanie tak znacznych środków na nagrody jest decyzją chybioną.

Na szczęście decyzja budżetowa jest decyzją jednoroczną i mamy nadzieję, że MON zaniecha tej pozaukładowej praktyki tworzenia funduszy nagród w latach następnych.(MK)



73 odpowiedzi

  • Rysiek z Klanu. pisze:

    A jak MON nie zaniecha tych praktyk to co? na barykady Panie Marku.
    Czy w końcu wszystkie ZZ pójdą do Sądu.

    • Nie trzeba iść do sądu, wystarczy wdrożyć procedurę wynikającą z art. 74 ust. 2 PUZP.
      Ale Ryśku z Klanu masz rację, że dobrze byłoby, aby zrobił to „komplet” organizacji związkowych działających w MON. Chociaż nie jest to akurat warunek konieczny.

  • New_York_Times pisze:

    Szanowni
    słów kilka ze strony młodego pokolenia którego częścią jestem.
    Jeszcze młody dobrze wykształcony specjalista w dziedzinie informatyki.
    Mnie nie są potrzebne żadne nagrody. Ja potrzebuję stałej pensji! takiej, z której opłacę rachunki. Z nagrody nieregularnie przyznawanej, mogę sobie co najwyżej buty kupić (tak zwykle jest, że z nagrody kupuję takie artykuły droższe jak ubrania – wstyd nie? ale pewnie nie ja jeden).
    Doskonale wiemy wszyscy, że my jako RON podzieleni jesteśmy w paru płaszczyznach:
    1) Pracownicy RON
    2) KSC w TOAW
    3) Pracownicy z JEDNYM źródłem dochodu
    4) Osoby, które DORABIAJĄ do emerytury

    Dlatego problem pojawia się przy podwyżkach.
    W naszym specyficznym środowisku zauważycie Państwo zjawisko obce w np. takiej biedronce. Tutaj jest część pracowników (umownie nazwijmy dla uproszczenia), którzy nie chcą podwyżki.
    Bo albo i tak muszą ją oddać, bo przekraczają górną granicę albo – o zgrozo! – są przypadki wskakiwania w kolejny próg podatkowy! Dlatego części osób są na rękę wręcz, obecnie ukształtowane niskie zarobki.
    Przykra prawda ale to jest prawda.
    Żeby była jasność – nikogo o nic nie oskarżam mam do wszystkich wysoki szacunek, bo jesteśmy trochę skłóconą ale jednak rodziną. Marzy mi się po prostu czas normalności kiedy kupno przeze mnie np. kurtki na zimę nie jest operacją długofalowego zbierania kapitału…
    Normalności!
    A tak na koniec to przykre, że Państwo wymaga od sektora prywatnego np. 13 zł na h kiedy we własnym Resorcie nie potrafi zaproponować normalnych pieniędzy.
    To są lata zaniedbania i nie zrzucam winy na obecną władzę, bo de facto przyszło jej sprzątać po 8 latach odwracania oczu przez poprzedników co przynajmniej zaczęli robić.
    Mam nadzieję, że Pan Minister ze swoimi współpracownikami dostrzeże faktyczny tragiczny obraz dzisiejszej biedy, którą jest niestety Pracownik RON.
    Serdeczne Pozdrowienia dla wszystkich.

    • Witam Cię serdecznie na naszej stronie,
      cieszę się z tego Twojego wpisu, bo – chociaż pierwszy – w zasadzie ujął to wszystko z czym musimy się w naszej działalności resortowo-związkowej borykać.
      A w dodatku jesteś głosem młodego pokolenia, więc jest nadzieją, że znajdziemy swoich następców w redagowaniu tej strony w przyszłości.
      Oczywiście ta niechęć niektórych do podwyżek wzrostu wynagrodzeń, bo potem państwo zabierze – jest powszechnie znana.
      Jednak trzeba wskazać, że dotyczy ona wyłącznie tych, którzy odeszli, bądź musieli odejść z niepełną wysługą emerytalną. Nie mając pełnego świadczenia, muszą część swoich zarobków oddawać państwu. takiej sytuacji nie ma w przypadku tych, którzy pobierają pełną emeryturę. Im, niezależnie od dochodów, wypłacane jest pełne świadczenie. I wówczas, gdy zajmuje dobrze opłacane stanowisko pracy – pojawia się druga sytuacja… przekracza próg dochodowy. Ot i nasza sprawiedliwość.
      Jeszcze raz Cię witam i myślę, że będziesz tu stałym bywalcem.
      Pozdrawiam.

  • radek pisze:

    Do New_York_Times.
    Kolego z tym przeskokiem w następny próg podatkowy. Większy podatek nie jest liczony od całości dochodów, tylko od sumy, o którą przekracza. Więc i tak to jest zysk.
    Poza tym są sposoby, by częściowo uniknąć tego podatku wkraczając w dobroczynność, rozliczenie z małżonkiem etc. Więc ten argument, że nie chcą jest lekko chybiony, bo dotyczy nie decydentów, tylko odbiorców przelewów.
    Zawsze również można ograniczyć zarobki do 3/4 etatu, resztę wyrobią Ci z całego. Po prostu jesteśmy traktowani jak gorszy sort i nie ma tu żadnej ukrytej prawdy.
    Skoro „siedzę” na etacie z ŻZ, który ma 2x tyle za to samo, nie może tu chodzić i nie chodzi o prawa rynku /chociaż akurat mój wkład pracy jest przeliczalny zgodnie z cywilnym taryfikatorem/. Więc o co?
    Wykorzystam narrację Osy /pozdrawiam/ i zadam to pytanie.
    Strona społeczna jest podzielona i nie stanie się motorem zmian.
    A większość nas reprezentujących na górze w ZZ to byli zawodowi. Oczywiście szacunek i podziękowanie za czas i wkład pracy z tym związany.
    Ale jak napisał Osa. Pewnych rzeczy nie mogą zrobić…
    Przy okazji P. Marku, czy tym razem wysługa będzie częścią tej podwyżki i pomniejszy podstawę, bo różne chodzą informacje.

    • Podwyżka, zgodnie z pismem PS Grabskiego, wynosi 165 zł do zasadniczej i premii regulaminowej. Od wzrostu zasadniczej, zgodnie z pkt. 4b należy naliczyć skutki wzrostu wysługi lat i zapotrzebować środki u dysponentów budżetu. Powyższe stanowi, że przy 20% wysłudze lat będzie to 30 zł – podwyżka łącznie stanowi kwotę 195 zł. Widać to elegancko w przykładzie modelowym na stronie MON: http://www.mon.gov.pl/aktualnosci/artykul/najnowsze/wzrosna-pensje-pracownikow-wojska-m2017-04-28/
      Nie we wszystkich jednostkach wszyscy pracownicy mają wysługę 20 i więcej lat pracy, które gwarantują maksymalną wysokość dodatku za wysługę lat.
      W odróżnieniu od roku poprzedniego, tym razem DSS wymyślił, że będzie zabezpieczał tylko faktyczne potrzeby pracodawcy. Jak przeciętna wysługa w zakładzie wynosi 16%, to DSS da dysponentom tylko 16%.
      To powoduje, że gdy w przyszłym roku będzie wysługa przeciętnie wynosiła 17% – nie będzie pokrycia finansowego na ten 1%, o który wzrośnie dodatek. W latach, gdy nie było podwyżek – taka sytuacja była dla pracodawców ciężka, ale zrozumiała. Nie było podwyżek. Obecnie – takie działanie nie znajduje uzasadnienia. W ostatnim czasie do MON napisał pismo Szef IWsp SZ wskazując na przedmiotowe zagrożenie w zakresie funkcjonowania dodatku za wysługę lat. Z udzielonej odpowiedzi wynika, że w zasadzie wiedza Pytającego nie została wzbogacona a problem jaki był taki pozostał.

      Przy tej podwyżce, na szerszą skalę wystąpiła sytuacja brak możliwości zwiększenia wynagrodzenia zasadniczego. Wynika to z faktu, iż pomimo argumentacji ZZ – ze strony MON była niechęć do zmiany stawek wynagrodzenia zasadniczego w tabeli w zał. Nr 2 do PUZP. Taka sytuacja powoduje, że pracownicy ci nie dostaną w ogóle wzrostu wynagrodzenia zasadniczego, bądź nastąpi on w niższej kwocie.
      Ponadto, pracodawcy nie naliczają wzrostu dodatku stażowego co powoduje, że podwyżka dla takich PW będzie niższa niż te 195 zł i będzie się kształtować wyłącznie na poziomie 165 zł. Oczywiście, gdy tabela płac zostanie zmieniona, takiemu PW nie będzie mogło wzrosnąć wynagrodzenie zasadnicze o 150 zł, gdyż nie będzie zabezpieczenia na wzrost dodatku za wysługę lat. Zamiast 150 zł – wzrost ten wyniesie jedynie 127 zł.
      Dotyczy to np. pracowników, którzy w roku ubiegłym mieli zabezpieczony wyższy wzrost a brak zmiany tabeli nie daje im możliwości dokonania wzrostu płacy zasadniczej. Taka sama sytuacja występuje również na stanowiskach np. robotników magazynowych, gdzie pracownicy osiągnęli już maksymalny pułap wynagrodzenia zasadniczego tj. np. w VIII 1900 zł i nie mogą otrzymać – według pracodawców – podwyżki 195 zł a jedynie 165 zł, pomimo, iż posiadają 30 letni staż pracy, jak również na stanowiskach generalnie zaszeregowanych do kategorii IX. Oczywiście, nie dotyczy to wartowników, bo ci posiadają najniższy z możliwych dla nich poziom płac. Ale problem wynagradzania wartowników w MON to odrębny temat. I z pewnością już niedługo „wypłynie” na światło dzienne.

      Z tego powyższego linku wynika, że całe wynagrodzenie powinno wzrosnąć o 195 zł… dla PW z wysługą 20 i więcej lat pracy.

  • Waldek Kiepski pisze:

    Proszę nie pisać, że wynagrodzenie wzrośnie o 195 zł tylko realną stawkę! Wysługa lat jest dla każdego pracownika indywidualna więc niech każdy z osobna kalkuluje sobie sam te procenty wysługi lat 1-20 i więcej.
    Ja bez wysługi dostanę najmniej, bo to moja wina, że pracowałem u prywaciarza 15 lat i wiecie co, pracowałbym jeszcze raz tyle gdybym wiedział, że w MON-ie jest taki „kołchoz”.
    MON nie dba o pracownika RON, czysty wyzysk prawie jak w Chinach.
    Długo tu nie zabawie, bo jak żyć za 1500 zł?
    pozdrawiam Don Kichota i 42 tys. czy ile tam nas jest Sancho Pansów!

  • krzysztof pisze:

    Witam, mam pytanie, z tego co pamiętam 22 i 23 maja trwały rozmowy z RON a wiadomości żadnych jestem młodym pracownikiem wykształcenie średnie dyplom technika stanowisko mechanik maksymalna stawka w mojej grupie 2000 zł śmiać się czy płakać.

    • Płakać, jak najbardziej płakać.
      MON uważa, że w obecnej tabeli płac jest w stanie rozdzielić podwyżkę przewidzianą na rok bieżący.
      Dlatego nie dostrzegał potrzeby zmiany tabeli w załączniku Nr 2, pomimo, że ZZ naciskały na jej dokonania.
      Ostatecznie podjęta decyzja o uruchomieniu podwyżek, w efekcie jest próbą „wygospodarowania ” części środków z tytułu tej podwyżki poprzez nie wypłacanie dodatku stażowego w wysokości, jakiej PW by otrzymał, gdyby w tabeli znowelizowano stawki zasadnicze.
      Tym sposobem, kilkaset tysięcy, o ile nie ponad milion złotych zostanie z jednostek wyciągnięte a wśród PW powstaną kolejne dysproporcje płac, które w poprzednich latach chciano wyrównywać.
      Ostatnio, pod koniec 2015 r., decyzję wypracowaną przez min. Jankowskiego … wdrożył w życie min. Macierewicz a wyrównania stanowiły kwotę 2 mln zł. Pisaliśmy o tym na stronie „TARCZY” pod linkiem:
      http://zpwtarcza.pl/decyzje-mon-ktore-dziela-i-niepokoja-srodowisko-pracownicze/

  • PEWURON pisze:

    „Strona resortowa wykazuje dużo dobrej woli i zaangażowania aby prace nad zmianami do PUZP jak najszybciej zakończyć. Gorzej jest ze stroną społeczną ,gdzie przedstawiciele poszczególnych związków mają problemy z przybyciem na kolejne spotkania ,tłumacząc że mają zbyt dużo innych zajęć. Jedynie nasi przedstawiciele i Solidarności potwierdzają, że są gotowi do rozmów w każdym wskazanym miejscu i czasie. E.R.”.

    To jest ostatni akapit z informacji na stronie NSZZ PW odnośnie rozmów 22-23 maja.
    Marek powiedz, bo Ty siedzisz w tym od lat i pewnie taką wiedzę posiadasz, co za imbecyle rządzą w NSZZ PW, że w środku negocjacji na publicznej stronie wywalają tekst o tym, jak dobrze się im negocjuje z RON a pozostałe związki wszystko psują?
    Dla mnie ludzie, którzy głosują na zarząd NSZZ PW powinni po tej informacji po prostu ich komisyjnie wywalić.
    Na początku myślałem, że to jakiś niezdrowy żart ale rzeczywiście taki wpis jest na oficjalnej stronie NSZZ PW. Nie wiem czy to głupota granicząca z zaawansowaną chorobą psychiczną, czy chęć podlizania się RON, czy po prostu ktoś się oderwał od rzeczywistości.
    NSZZ PW pokazało co dla niej ważne i na pewno nie jest to mówienie jednym głosem w obronie interesów PW.
    Ludziom na dole zaczyna być wstyd, że należą do związków.

    • Widziałem co napisała kol. E.R. na stronie tego związku ale cóż można wymagać od tej osoby, skoro nawet jej nie było na żadnym ze spotkań w MON.
      Na wpis osoby z ich strony, która uczestniczy w spotkaniach ich nie stać – więc info jest jakie jest. Szkoda nawet tego komentować.
      Jedno jest pewne, TARCZA chciała pracować nad PUZP również w trakcie letnich miesięcy na co nie zgodził się m. in. NSZZ PW. Dla nas nie jest problemem uczestniczenie w tych spotkaniach, jeżeli nie będą one kolidować z naszymi projektami. Dlatego w czerwcu odbędą się dwie tury spotkań w dniach 5-6 i 20-21 czerwca, z trzech, które wcześniej zaplanowano. To, że nie będzie tej trzeciej tury w czerwcu nie stało się za przyczyną TARCZY.
      Przedstawiane propozycje NSZZ PW dotyczące wzrostu płac PW w latach 2018-2022 nie są odpowiedzialne dlatego wskazywaliśmy, aby te zgłaszane przez nich wnioski były skrupulatnie ujęte w Notatce ze spotkania.
      Pełna transparentność zarobków, o której mówią – dzisiaj możemy zauważyć w PUZP.
      Jeżeli dobrze to widać w PUZP – jak wskazuje NSZZ PW – to dlaczego nic nie robi z tym, że niektórzy od lat mają średnią ponad 7 tys. zł a inni nie osiągają nawet 2,5 tys. zł. A jeszcze innym trzeba wyrównywać zwiększeniem premii do minimalnej płacy.
      Dlaczego tegoroczne podwyżki były dla wszystkich – zgodnie z sugestią NSZZ PW – gwarantowane w taki sposób, aby każdy dostał?! Niezależnie czy zarabiają 10 tys. czy 2000 zł brutto – każdemu należało wypłacić 165 zł i zwiększenie dodatku stażowego.
      Za ten sposób realizacji podwyżek NSZZ PW dziękował w trakcie spotkania. Pozostałe zz przedstawiły faktyczny stan realizacji i brak uzgodnień pracodawców ze zz uruchamianych kwot, przy braku zmiany regulaminów premiowania w sposób wynikający z zapisów tych regulaminów.
      Przewodniczący „S” wprost stwierdził, że jest to zapewne… zaliczka na poczet faktycznego wzrostu płac i zażądał spotkania z min. Grabskim. Do spotkania ma dojść w dniu 5 czerwca br.

    • kamila pisze:

      A dlaczego pracownicy cywilni wojska nie mają podwyżek?
      Bo mają umowę na czas określony?

  • KOBRA pisze:

    Potwierdzam to co napisał kol. Marek.
    Żeby Szef „S” nie zabrał głosu w sprawie dalszej realizacji podwyżek na ten rok i lata następne – to spotkanie skończyłoby się wyłącznie rozmowami nad Układem. Nie było chętnego ze strony Największego związku, żeby zabrać głos w sprawie podwyżek a jak już został temat przez „S” wywołany – jak zwykle do dziękowania byli ci sami, co ciągle dziękują MON a faktycznie nie wiadomo za co.
    I dlatego poprosiliśmy o pilne spotkanie z Ministrem B. Grabskim.
    Potwierdzam, takie spotkanie będzie 5 czerwca 2017 r.

  • Janusz pisze:

    Szanowni koledzy, czy ktoś zechciałby mnie poinformować czemu służy tak naprawdę podział na kategorie zaszeregowania w tabelach?
    Bo jeśli zróżnicowaniu płac w myśl zasady: im wyższa kategoria, tym większa płaca, to ta zasada nie działa.
    Jest mnóstwo pracowników w resorcie, którzy mając kat. XII lub XIII zarabiają znacznie więcej niż ci, którzy mają kat. XVII.
    O co tu chodzi?
    Kategoria niższa, uwaga, o 5 grup!!, a zarobki wyższe o kilkaset złotych.
    Mowa oczywiście o podstawie, a nie o zawyżonej premii.

    • Generalnie Januszu, kategoria ma być powiązaniem stanowiska ze przedziałami stawek wynagrodzenia zasadniczego dla tego stanowiska. Kiedyś bylo to nawet 7 kategorii przypisanych do stanowiska.
      Kilka lat temu Strona społeczna zaproponowała w jedynym jak dotychczas wspólnym rozwiązaniu, aby ograniczyć ilość kategorii dla stanowiska do trzech.
      Ale zapewne o tym wiesz.
      Faktycznie, potwierdzam to co piszesz.
      Sytuacje takie występują i mając na uwadze, że w DSS znajdują się wszystkie plany zatrudnienia i wynagrodzeń oraz ich aktualizacje – w tej sprawie zgłaszaliśmy wnioski do Strony resortowej. W odpowiedzi zwrot: a w której to jest jednostce?
      Nie chce się im weryfikować, więc my pomagać im nie będziemy ale aktualnie przygotowujemy kilka wystąpień do właściwych instytucji w tych sprawach.
      Z pewnością w swoim czasie informacja o naszych działaniach także pojawi na tej stronie.

      • Janusz pisze:

        Problem nie polega na tym, że nie wiadomo, w której jednostce tak się dzieje, tylko na tym, że tabele zaszeregowań dają takie możliwości, gdyż przedziały stawek mają wysokie górne granice. I taka absurdalna sytuacja jest zgodna z obowiązującym PUZP. Ale ciesze się, że to zauważyliście i zgłaszacie temat. Pozdrawiam.

        • Ares pisze:

          Janusz pisze: „Problem nie polega na tym, że nie wiadomo, w której jednostce tak się dzieje, tylko na tym, że tabele zaszeregowań dają takie możliwości, gdyż przedziały stawek mają wysokie górne granice. I taka absurdalna sytuacja jest zgodna z obowiązującym PUZP.”
          To, że rozpiętość stawek jest jaka jest – to w moim przekonaniu nie problem. Dlatego, że koszty pracy na naszym rynku pracy są rożne w zależności od popytu na pracę i podaży tej pracy. Zawsze tak było.
          Nie jest prawdą, że np. mundurowi mają jednolite zasady wynagradzania, gdyż nawet będąc w takim samym stopniu na zbliżonym stanowisku służbowym otrzymują uposażenie zasadniczo się różniące w zakresie wielu dodatków, które jedni mają a inni nie.
          Problemem jest nierówność stawek wynagrodzeń zasadniczych na tożsamych stanowiskach w tych samych zakładach, co jest jawnie sprzeczne z KP i nosi znamiona dyskryminacji płacowej. Dotąd, aż ten problem nie zostanie przez pracowników i reprezentujące ich zz konkretnie dostrzeżony – nadal tak będzie, bo chociaż tak przecież jest, ani PIP, ani sądy pracy jakoś nie mają zbyt dużo pracy z tym problemem a powinny.

          • Janusz pisze:

            „Problemem jest nierówność stawek wynagrodzeń zasadniczych na tożsamych stanowiskach w tych samych zakładach, co jest jawnie sprzeczne z KP i nosi znamiona dyskryminacji płacowej.”

            Szczerze mówiąc nam kilka wątpliwości.
            Pracodawca powinien mieć przecież możliwość jakiegoś manewru płacowego. Właśnie po to chyba stworzono przedziały stawek w tabelach.
            To, że ktoś jest zatrudniony w danej jw na stanowisku referenckim nie oznacza, że robi dokładnie to samo, co referent w innej jw, czy nawet w innej komórce tego samego zakładu, która może mieć np. mniejszą ilość ludzi, sprzętu i obowiązków. Poza tym raczej to w ten sposób nie funkcjonuje, że np. taki księgowy w całej Polsce, w każdej państwowej instytucji zarabia co do grosza tyle samo.
            Natomiast coś jest nie tak, gdy pracownik mający więcej odpowiedzialności, a co za tym idzie więcej punktów uzyskanych w wartościowaniu stanowisk i wyższą kategorię zaszeregowania, zarabia mniej lub tyle samo co ten, który uzyskał mniej punktów i ma mniejszą odpowiedzialność, i niższe wykształcenie.

  • GACEK pisze:

    A w sprawie podwyżek po równo to już mi się chce – nie powiem co ale jak mamy wyrównać dysproporcje skoro NSZZ PW ciągle chce po równo.
    Wcale mnie to nie dziwi, bo korzenie tego związku to bardzo długa historia tak samo, jak zapraszani goście na Plenum w osobach p. gen. Jaruzelskiego.
    To również o czymś świadczy.

    • New_York_Times pisze:

      NSZZ PW działa na szkodę szeroko pojętego pracownika RON.
      Niestety ale w tamtym związku trzeba bardzo szeroko otworzyć okno, aby przewiać atmosferę i aby wywiało relikty ubiegłej epoki.
      Jako bez-związkowiec, bo nie przynależę nigdzie nie zgadzam się, aby uzurpowali sobie prawo reprezentowania mojego interesu w taki haniebny sposób.
      Dziwię się, że ktoś może chcieć oddawać swój procent na taką organizację.
      Pozdrawiam

  • Ares pisze:

    …”Strona resortowa wykazuje dużo dobrej woli i zaangażowania aby prace nad zmianami do PUZP jak najszybciej zakończyć…”
    Zgoda Pani Sekretarz. Tyle, że pomija Pani drobny fakt – mianowicie taki, że 3/4 dotychczasowych zapisów układu strona resortowa w swoim projekcie wykreśliła a ta „dobra wola” i „zaangażowanie” to głównie bacik w postaci wstrzymywania podwyżki po to, aby zmusić stronę społeczna do ustępstw i szybkiego podpisania tego skandalicznego projektu, o którego zapisach już tu wspominano.
    Ta transparentność, Pani Sekretarz, przejawiała się dotychczas w tym, że miliony na tzw. „wyrównywanie dysproporcji” rozpływały się w powietrzu a kryteriów, wg których te środki dzielono nie zna nikt.
    Ot – Wasza „transparentność”.
    Co zaś do tej „podwyżki”, którą tak teraz krytykujecie.
    Żeby było wiadomo komu zawdzięczamy sposób jej naliczenia poniżej fragment notatki ze spotkania negocjacyjnego Stron z dnia 26 kwietnia br. „Przewodniczący ZPW „TARCZA” (…) podniósł kwestię występowania dużej dysproporcji w zakresie wynagrodzeń w ramach danej jednostki organizacyjnej na tożsamych stanowiskach pracy. Zwrócił uwagę na wyrównanie różnic w wynagrodzeniach. Przewodniczący NSZZ PW w odpowiedzi ponowił prośbę o przeprowadzenie podwyżek analogicznie jak w ubiegłym roku i zaznaczył, że związek chce podwyżek gwarantowanych dla każdego pracownika a problem różnic występujących w wynagrodzeniach pracowników będzie właściwy do rozwiązania podczas pracy nad nowymi tabelami stanowiącymi załączniki do układu…”
    I dalej;
    „Przewodniczący ZPW „TARCZA” ponowił prośbe o przekazanie pieniędzy na podwyżki i wyrównanie dysproporcji w płacach wskazując, że na ten cel powinny być przeznaczone dodatkowe środki.”
    I znów Pan Przewodniczący NSZZ PW – oblekając się w togę adwokata resortu – i polemizując stwierdza, że cyt: „należy jednak zauważyć, że ogólne prowadzenie polityki płacowej przez resort uległo poprawie, ale polityka płacowa to jest także polityka wewnętrzna pracodawcy na poziomie jednostki i jeżeli w jednostkach jest dysproporcja to na tym szczeblu tego nie rozwiązemy”

    No to mamy pełną jasność kto zawinił i co się dzieje.
    A dzieje się to, że pewien znany wszystkim zz kontynuuje politykę osłony resortu przed niezadowoleniem pracowniczym. Jest dobrze Panie przewodniczący, bo polityka płacowa resortu się poprawiła. Poprawiła się tak bardzo, że z ponad 200 zł ludzie zobaczą około stówy a wielu pełnej podwyżki nie zobaczy w ogóle.

    I na nic się zdały Pana, Panie R. konsultacje z dowódcami jednostek, których chciał Pan skłonić do realizacji podwyżki na innych niż określonych w stosownym piśmie zasadach. Dlatego, że to pieniądze społeczne i nikt się ani na milimetr nie nadstawi. Ta Wasza koncepcja podwyżki sprawiła więc, że np. również niektórzy wasi działacze pełnej podwyżki teraz nie otrzymają. Co oni sobie o Was pomyślą.
    Faktycznie – to i wstyd, i głupota.

    Tyle, że wielu i tak w tym zz nadal pozostanie – dlaczego??
    Bo tak wypada, bo tak pewniej i bezpieczniej, aby do emerytury a to, że będzie ona głodowa…
    O tym teraz nie myśli nikt.

  • ksc pisze:

    Wprawdzie nie należę do zz, zabrania ustawa o ksc, ale marzy mi się model austriacki związków zawodowych. Rozwiązałoby to wiele problemów.
    A tu podaję link do opracowanego dokumentu (http://fzz.com.pl/data/documents/modeledziaalnocizwizkowejweuropieiusapodswietlone.pdf) jak działają organizacje związkowe w innych krajach. Moim zdaniem związki powinny być poza zakładem pracy i opłacane ze składek. Pewien jestem, większość zz nie przetrwałaby. Obecnie tak naprawdę duże zakłady opłacają swoich przewodniczących zz, czy to są na etacie lub w przypadku wielkich firm poprostu zakład płaci za etat związkowca. Tworzy się pewna patologia pracodawca opłaca przewodniczącego więc i wymaga od niego posłuszeństwa i to jest chore. Związkowi zależałoby wtedy na ilości członków, a więc prężniej musiałyby działać i poprawiać byt pracowników, a wtedy wiadomo że więcej ludzi by wpisali na listę członków.

    • A gdzie to ustawa o ksc zabrania przynależności do ZZ?

    • Ares pisze:

      Kolega/koleżanka raczył/a zapomnieć co najmniej o dwóch ważnych kwestiach;
      1/ – O tym, ze te zz na które się powołuje walczą jedynie o swoich członków i co wywalcza dotyczy jedynie należących do zz. Przy takim postawieniu sprawy nikogo do zz namawiać nie potrzeba, w przeciwieństwie do sytuacji u nas gdzie celowo stworzono mechanizm który skutecznie tnie to uzwiązkowienie. Po co bowiem do zz należeć jak wszystko co on wywalczy i tak obejmie każdego?? Taki model zz u nas jest nie bez przyczyny. Komuś bardzo zależało na tym aby zz były jak najmniej liczne i skutecznie się o to postarał.
      2/ O tym, że składki związkowe członków tamtych zz to bynajmniej nie 1 czy ułamek procenta z wynagrodzenia i to zasadniczego ale kilka ładnych procent z całości wynagrodzenia. Przy takich dochodach zz może utrzymywać profesjonalistów, którzy będą nim właściwie zarządzali oraz skutecznie – w sądach – walczyli o przywileje i prawa pracownicze. Pomimo tych sporych kosztów, ludzie tam w bardzo wysokim procencie do zz należą, bo w porównaniu z niezorganizowanymi zarabiają bez porównania więcej a ich prawa są przez pracodawców przestrzegane, gdyż nie ryzykują oni wysokich odszkodowań, które wywalczą wynajmowani przez zz prawnicy. A u nas? U nas jest jedna wielka improwizacja, bo komuś bardzo zależało na tym, aby tym naszym zz „wybić zęby” i „połamać nogi oraz ręce”.
      Zz w Polsce walczą o taki model jaki wspomniałeś ale komuś bardzo zależy, aby sytuacja zz była taka jak dotychczas. Natomiast świadomość i rozumienie problematyki związkowej u wielu jest takie jak rozumienie niszczycieli maszyn o tym, co jest istotą ich biedy i bezrobocia. Stad, zamiast głośne domaganie się zmiany obowiązującego prawa, które w istocie uniemożliwia efektywną działalność związkową mamy powszechne kopanie zz przez pracowników, którzy w ten sposób realizują zamiary pracodawców. Bo pracodawcom wcale nie zależy na tym, aby istniał i rozwijał się ruch związkowy.

  • Ares pisze:

    Wg danych za 2010 rok Polska – pod względem uzwiązkowienia – ze wskaźnikiem 14,6% znajdowała się pomiędzy Chile a Meksykiem.
    Jednocześnie w krajach, które są dla nas wzorem godziwej płacy i warunków pracy a także ośrodkami emigracji zarobkowej to tzw. uzwiązkowienie kształtowało się następująco:
    Wielka Brytania – 25,6%
    Irlandia – 32,6%
    Belgia – 50,4%
    Norwegia – 54,6%
    Szwecja – Dania – Finlandia – od 67,5 – 69%
    Islandia – 79,3%
    Jeżeli chcecie dowiedzieć się czegoś o warunkach pracy i działalności zz w USA, to warto zapoznać się z fragmentami publikacji prezentowanej tu:
    https://books.google.pl/books?isbn=0977045315
    Gdy już pojmiecie czym zajmują się zz w Ameryce, zrozumiecie dlaczego tam pracownicy do zz należą i dlaczego płacą duże składki i im się to opłaca.

  • Janusz pisze:

    Wygląda na to, że coś drgnęło. Przynajmniej się o nas mówi.
    „Jednak z badań przeprowadzonych przez Wojskowe Biuro Badań Społecznych (WBBS), do których dotarła „Rzeczpospolita”, wyłania się dramatyczny obraz sytuacji pracowników cywilnych resortu obrony. Aż 3/4 ankietowanych utrzymuje płynność finansową gospodarstw domowych dzięki oszczędnemu trybowi życia. Zadłużonych jest ponad 68 proc., czyli 2/3 gospodarstw. U wielu za pomocą kredytów są uzupełniane braki w budżecie domowym, co szósta rodzina pożycza np. na spłatę dotychczasowych długów, a co siódma na bieżące wydatki konsumpcyjne. Z wewnętrznych badań wojskowych wynika też, że średnia wysokość wynagrodzenia pracowników resortu obrony narodowej wynosi 1881 zł, a połowa z nich twierdzi, że na rękę dostaje ok. 1800 zł. ”
    http://www.rp.pl/Sluzby-mundurowe/305289919-Cywilni-pracownicy-wojska-to-pariasi-resortu-obrony.html#ap-2

  • PEWURON pisze:

    Ares, pięknie to wszystko ująłeś, tylko zapomniałeś o jednej rzeczy.
    Napisałeś o kopaniu zz przez pracowników, co działa na korzyść pracodawców itd. Weź jednak pod uwagę, że ci „zagraniczni” związkowcy (przy poziomie uzwiązkowienia 30% i wyżej) mają z przynależności do związków bardzo wymierne profity, które jak zauważyłeś są w pewnym stopniu konsekwencją niemałych składek. A jak jest u nas?
    Za przykład można podać sytuację PW RON. Co na przestrzeni ostatnich lat związki wywalczyły dla pracowników? Uwłaczające godności podwyżki? Być może zagwarantowanie płacy minimalnej? I dlatego ludzie powszechnie mają się zapisywać do związków? Jakich związków? Tych rozsypanych po całej Polsce ze zbyt małą siłą przebicia, bo ich propozycje i tak potrafi jednym gestem rozp….ć JEDYNY WŁAŚCIWY ZWIĄZEK?
    Związki zawodowe to nie jest ideologia. Te czasy, kiedy związki kojarzone były z wolnością lub walką o nią się skończyły, bo teraz już walczyć o wolność nie muszą. Związek zawodowy to rodzaj społecznej umowy między pracownikiem a organizacją. Nie oszukujmy się, że w tej umowie nie chodzi w 99,99% o pieniądze, bo właśnie o te pieniądze związki mają się starać. Ochrona praw pracowniczych to promil działalności organizacji związkowych. Jeżeli ktoś do związków przystępuje i płaci składki to wymaga pewnego minimum „opłacalności” tej inwestycji.
    To, że w Polsce do związków należy tak mało osób to nie jest wina pracowników, którzy bez powodu nie chcą. To wina związków, które po pierwsze są dla pewnych grup zawodowych nieskuteczne (stwierdzam to z przykrością ale taka jest niestety prawda), a poza tym dla kontrastu w niektórych grupach (np. górnicy) związki działają wręcz patologicznie ciągnąc od pracodawcy kasę szerokim strumieniem o czym przeciętny górnik nie ma pojęcia, o poziomie przywilejów dla związkowców górniczych nie wspomnę, bo to jest wręcz farsa.
    Kilka lat temu kancelaria prawnicza mojego znajomego dostała zlecenie przeprowadzenia audytu w jednej z polskich spółek węglowych. Mieli wskazać, gdzie wyciekają pieniądze pod kątem możliwości lokowania ich np. z przeznaczeniem na podwyżki wynagrodzeń. Audyt trwał blisko dwa miesiące a po jego zakończeniu, kiedy na biurko prezesa trafił raport z wynikami, zarząd zakazał jego publikacji.
    Jeśli by się na nią zgodził, wysadziłby związki w powietrze, bo suma pieniędzy przepływająca przez organizację związkową była porażająca i bynajmniej nie przeznaczana na walkę o pracownika.
    Powiedz konkretnie, dlaczego ludzie mają się zapisywać do związków?
    Podaj konkretny powód dla przeciętnego PW RON. Tylko błagam, bez frazesów w stylu „bo w związkach siła” itp. nieaktualnych pierdół.
    Związki nie potrafią między sobą dojść do porozumienia.
    Powstaje jeden za drugim, zamiast iść w kierunku zjednoczenia się. Pracownik nie należący do związków niczym nie różni się od tego do nich należącego. Jedni i drudzy mają sytuację w wojsku do bani. I właściwie żadnych korzyści z należenia.
    Paczki na święta? No proszę Was.

  • Ares pisze:

    Witaj,
    Bardzo ładnie to wszystko ująłeś i zapewne przy okazji zauważyłeś, że jedynie w całości potwierdziłeś moje tezy.
    A one są takie, że:
    1/ zz, na które się powołujemy walczą jedynie o swoich członków i co wywalczą dotyczy jedynie osób należących do zz. Przy takim postawieniu sprawy nikogo do zz namawiać nie potrzeba, w przeciwieństwie do sytuacji jaka jest u nas, gdzie celowo stworzono mechanizm, który skutecznie tnie to uzwiązkowienie. Dlatego, że: czy należysz czy nie – to i tak skorzystasz, jeżeli zz coś wywalczy…
    2/ składki związkowe członków tamtych zz to bynajmniej nie 1 czy ułamek procenta z wynagrodzenia i nie zasadniczego ale kilka ładnych procent z całości wynagrodzenia. Przy takich dochodach zz może utrzymywać profesjonalistów, którzy będą nim właściwie zarządzali oraz skutecznie – w sądach – walczyli o przywileje i prawa pracownicze. Pomimo tych sporych kosztów, ludzie tam w bardzo wysokim procencie do zz należą, bo w porównaniu z niezorganizowanymi zarabiają bez porównania więcej a ich prawa są przez pracodawców przestrzegane, gdyż nie ryzykują oni wysokich odszkodowań, które wywalczą wynajmowani przez zz prawnicy.

    Doskonale wiesz, że stworzono system, który tym naszym zz „połamał ręce i nogi”. Kazać więc im „biegać” to tak, jakby nie widzieć tego wszystkiego co się dzieje. To, że jeszcze jest jak jest to suma ogromnego wysiłku garstki ludzi, którym zazwyczaj nie tylko pracodawcy podstawiają nogę.
    Bardzo często robią to zarówno zrzeszeni, jak i ci, którzy do zz nie należą ale mają recepty na wszystko. Może zechcą je w praktyce zastosować.
    O tym, w jakich okolicznościach działamy, jedynie parę przykładów:
    – oflagować zakładu pracy bez zgody pracodawcy nie można;
    – akcji informacyjnej w zakładzie bez zgody pracodawcy przeprowadzić nie można;
    – zebrania w zakładzie bez zgody pracodawcy przeprowadzić nie można;
    – emblematów związkowych poza siedzibą związku popularyzować w zakładzie nie wolno;
    – droga do sporu zbiorowego, który mógłby zapoczątkować jakikolwiek protest (nie strajk) jest tak długa i skomplikowana a przy tym obwarowana takimi rygorami, że nikt ze społecznie działających pracowników w tych związkach nie odważył się dotychczas w wojsku nią podążyć.
    A wiesz dlaczego?? – bo jakiekolwiek odstępstwo od obowiązujących zasad skończyłoby się dla związku i jego działaczy pozwem i wyrokiem o zapłatę być może milionowych odszkodowań. Aparat prawniczy wojska stosownie opłacany już by się o to postarał a ci działacze, kogo mogliby za te biedne składki do obrony wynająć??
    – Strajkować w wojsku nie można ale nie można także protestować w sposób naruszający zdrowie ludzi czy interes obronności.
    To może mi ktoś tu powie, jaką formę protestu zastosować???
    Ci, którym powierzono zadanie obrony ludzi w zakładzie są pozostawieni sami sobie. Boli mnie to, że zdajemy się tego nie widzieć. Przykłady tych, których wywalono za bramę dały tym, którzy pozostali jasny i czytelny sygnał. Sygnał taki, aby nie posuwać się za daleko, bo spotka ich taki sam los.
    A ci, w których obronie się nadstawiali??
    Często śmieją się w kułak z tych naiwnych idealistów.
    Macie wymagania – nic prostszego – związkowa władza od dawna na ulicy leży.
    Weźcie i skosztujcie.
    Przeszedłem nie jedno. Gdy mnie karano na środku zakładowej drogi i gdy mnie brutalnie obrażano – nie było nikogo, kto stanąłby w mojej obronie, bo wszyscy się gdzieś pochowali. Tak wygląda ta prawda i o nas, i o zz. Chcecie mieć profesjonalną ochronę – zapłaćcie tyle, aby można było wynająć dobrych prawników, z którymi pod rękę będą chodzili działacze związkowi, jak czynią to od dawna pracodawcy.
    W tej naszej demokracji już nie jest tak, jak kiedyś w komunie. Wówczas wystarczyło paru skrzyknąć i stanąć z opaska na bramie zakładu, ogłaszając strajk.
    Spróbujcie tego teraz a zobaczycie co się wówczas stanie…
    Czy o to walczono w pamiętnych dniach sierpniowych??
    O taki model ruchu związkowego i takie prawo pracy??
    Zapewne nie.
    Dlatego ta nasza frustracja i to nasze słuszne niezadowolenie powinno być właściwie kierowane.
    Bo obecnie własnymi rękami demolujemy to, co jeszcze mamy – zamiast to wspierać i umacniać.
    I małe sprostowanie – ja bynajmniej nie namawiałem do wstępowania do zz.
    Usiłowałem wykazać dlaczego gdzie indziej opłaca się należeć do związków.
    U nas się nie opłaca. Uczyniono wiele, aby tak było.
    W tej podłej sytuacji, ze splątanymi rękami i nogami uporczywie usiłujemy cokolwiek zrobić.
    Potrzebna jest nam pomoc i życzliwość pracowniczego środowiska oraz odrobinę zrozumienia sytuacji, w której działamy.
    Zrozumienia, zaufania i solidarności.
    Nie tej malowanej, deklarowanej a tej rzeczywistej – ludzkiej.
    Jedynie to może nam ułatwić przejście przez ten trudny czas.
    A co mamy?? Totalny zwis.
    Na koniec coś o tej jedności związkowej.
    Mieliśmy ją przez wiele lat. Nikt przecież nie zagrażał monopolowi jednego wojskowego zz. Gdzieś w cieniu skrywały się dwie inne organizacje, z którymi nikt się nie liczył. Nawet nie dlatego, że były mało liczne. Dlatego, że właściwie niczego poza spolegliwym podpisywaniem się pod stanowiskiem jedynego wojskowego zz potrafić nie umiały przez lata.
    Tworząc struktury lewicowego zz Konfederacji Pracy w resorcie przełamałem od lat ustanowiony porządek i ten monopol związkowy, który zaprowadził nas do obecnego „dobrobytu”. Uderzenie było takie, że przez blisko 2 lata udawano, że Konfederacji Pracy w resorcie po prostu nie ma.
    Zapewne ze strachu nie wykazywano tego zz w sprawozdaniach do DSS.
    Pamiętam czas, gdy rozpoczęliśmy rozmowy z DSS. Doskonale pamiętam tę konsternację strony resortowej ale i związkowej. Monopol jedynego słusznego zz został wówczas raz na zawsze przełamany.
    Uważam, że stało się dobrze, bo gdyby się tak nie stało wiedzielibyśmy obecnie wszyscy jedynie tyle, co na stronach NSZZ PW czyli – nic.
    I co najważniejsze – nikt by po prostu z nami nie rozmawiał.

  • Ares pisze:

    P.S. Nie wiem o jakich paczkach na święta wspominasz.
    W moim zz ich nigdy nie było a z tzw. socjalu należą się tym, którzy mają najniższe dochody na członka rodziny.

  • PEWURON pisze:

    Ares, u mnie do tej pory dzieci związkowców dostają paczki na Święta Bożego Narodzenia, nic się nie zmieniło w tej kwestii.
    A co do Twojej wypowiedzi. Wytoczyłeś wszystkie działa, które wytaczają związkowcy i to głównie z NSZZ PW, tzn. pierwsze i przypominane zawsze: „chcecie sami spróbować – to proszę bardzo”, ten argument zwala mnie z nóg.
    Przecież do wyborów zarządowych stajecie z własnej i nieprzymuszonej woli?!
    Jeżeli to robicie, to chyba macie jakieś pomysły na swoją działalność, bo jeśli nie macie, to sorry… ale po co się w to bawicie??
    Po drugie, argument „płaćcie to dostaniecie”. Pytam za co? Pracuje w SZ jako cywil 14 lat, nigdy nie należałem do związków i co niby takiego PW RON dostali? Istnieją oczywiście wyjątki potwierdzające regułę (np. Krzesiny i ówczesny bój o cywili) ale to nie jest tak, że nienależący do związku dostają równo z tymi co do związków należą, bo pytam ponownie co takiego ci należący do związków w wyniku działalności związku dostali?
    Przez 13 lat miałem 4 podwyżki, dwie (zeszłoroczna i tegoroczna) poniekąd wynikały z negocjacji związkowych, składki płacone przez ludzi od lat dawno przekroczyły wartość tych bzdetnych podwyżek.
    Więc proszę Cię, nie wylewaj żali jak to związki mają źle, bo pieniędzy nie ma, cywile wymagają i nas kopią a z ministrem i pracodawcą w ramach prawa dogadać się nie można.
    Jeśli takie jest Twoje podejście, to życzę powodzenia ludziom, którzy na Tobie polegają jako członkowie związku. Poczytaj głębiej choćby komentarze na tej stronie, Osa, Marek, Kobra nie zawsze się zgadzali ale nigdy, żadnemu z nich do głowy nie przyszło, żeby za swoją sytuację (jako byłych czy obecnych włodarzy Tarczy) obwiniać pracowników, którzy nie płacą czy obowiązujące prawo.
    Jeszcze jedno, co do stosunku PW RON do związków. Pisałem już o tym, chcecie to zmienić, to zacznijcie prowadzić jakąkolwiek politykę informacyjną w jednostkach.
    Brońcie się, pokazujcie, że chcecie jak najlepiej ale na drodze stoi MON lub DSS.
    Pokażcie PW RON, że stajecie na głowie, żeby poprawić ich sytuację a gwarantuję Ci, że będziecie szanowani a Wasza liczebność wzrośnie. Pokażcie to na konkretnych przykładach.
    Nie uprawiajcie demagogii, bo tak jak wspominałem wcześniej kandydujecie na najwyższe stanowiska w związkach z własnej woli.

  • New_York_Times pisze:

    Polska bieda ma również twarz pracownika RON.

    „Nie nosi munduru a służy i nie zarabia chociaż pracuje.”

    Artykuł w Rzeczpospolitej, który wrzucił tutaj Janusz warto przeczytać i się nań powoływać.

    Pozdrawiam – ja, Parias RON

  • Ares pisze:

    Coś mi się wydaje, że mnie z kimś pomyliłeś, bo ja działaczem związkowym nie jestem. Był czas, że nim byłem ale tacy jak Ty szybko sprowadzili mnie na ziemię.
    Dalszy nasz dialog nie ma żadnego sensu, bo my się w naszych argumentach w powietrzu mijamy. Zapewne celowo. Tym bardziej, że piszesz na stronie zz, który naprawdę dużo zrobił, aby wykazać, że usilnie stara się te warunki naszej pracy poprawić.
    Dowody są na tej stronie i jedynie ślepy ich nie widzi. Ty ich nie dostrzegasz, bo już zapewne wiesz dlaczego jest, jak jest.
    I jeszcze odnośnie tych związkowych funkcji z wyboru.
    Obserwowałem to w moim środowisku a zapewne podobnie jest również gdzie indziej. Gdy dochodzi do wyborów są z reguły dwie opcje. Wybierani są tacy, którzy chcą, bo jakże często wpływ na to mają lokalni pracodawcy, którzy w ten sposób zapewniają sobie spolegliwość związku albo wybierani są ludzie na zasadzie moralnego szantażu środowiska. Jeżeli nie ty, to nikt i związek się rozpadnie. I są tacy, co tą wciskaną (tak, tak) im funkcję biorą, bo wyjścia nie widzą a potrzebę istnienia zz dostrzegają.
    Czy uwierzysz, że wokół nas takich pełno??
    A może wiesz dlaczego chętnych na te związkowe funkcje nie ma a jeżeli już są to często są do tego inspirowani nie tyle przez pracowników, co przez pracodawców??
    Twoja opcja widzenia tych spraw jest taka – ściga gość na ośle gościa w mercedesie. Oczywiście wynik tego pościgu jest z góry wiadomy. Tyle, że publika postawiła na tego z osłem myśląc, że wyścig będzie wg tych samych zasad. Nie był, bo ten drugi przesiadł się z osła do mercedesa. I odjechał…
    Sięgnąć go nie można. Można za to skopać tego, co na ośle.
    Trzymając się tej twojej logiki, mógłbym złośliwie napisać tak:
    Zamiast tu płakać, zmień pracę. Nikt cię przecież w tym wojsku na siłę nie trzyma. Widać ci to odpowiada. A kompleks niskiej płacy i braku dowartościowania niepotrzebnie na stronie związkowej i to tego zz wylewasz. Bo tu ludzie od dawna robią co trzeba.

  • PEWURON pisze:

    Ares zastanów się co napisałeś.
    Jaki jest dla Ciebie cel istnienia związków? Istnienie samo w sobie?
    Bo wg Ciebie nic się nie da i wszyscy przeszkadzają a szczególnie wiecznie niezadowoleni cywile.
    No, gratuluję podejścia. Mamy już takiego przewodniczącego. Chyba w lutym się chwalił na youtubie, że to był dobry rok dla pracowników wojska MON.
    Kojarzysz Pana?

  • Ares pisze:

    Cele istnienia związków są ściśle ustawowo określone.
    Te związki – także nasze – wojskowe usiłują lepiej lub gorzej się z zadań wywiązywać.
    Te związki to pewna społeczna wspólnota – nie jeden z drugim działacz związkowy.
    Jeżeli wiec są do d..y to znaczy nic innego niż to, że to my PEWURON jesteśmy do d..y.
    My – pracownicy wojska a tak przecież nie jest. To co jest??
    Jakie widzisz przyczyny tej porażki, o której piszesz tak namiętnie??
    To napewno nie rozdrobnienie związkowe, bo nawet nasze małe zz mają oparcie w centralach związkowych, co składa się na ich reprezentatywność.
    To napewno w odniesieniu do większości naszych zz nie układy z resortem.
    To napewno nie zła polityka informacyjna tego zz, czy np. „Militarii” – o czym świadczy to, że możemy wymieniać tu poglądy.
    To nawet nie nieudolność, czy brak chęci działania ze strony wielu związkowych działaczy bez względu na barwy związkowe.
    Więc co??
    Możesz krótko i treściwie odpowiedzieć?

    Ja starałem się to jakoś wyjaśnić ale dla Ciebie to demagogia.
    A gdyby ci tak związano ręce i nogi, i wrzucono do wody popłynąłbyś?
    Zapewne nieco gorzej niż „płyną” te nasze zz w tej „rzece” pełnej „wirów”.
    Oto fragment rozporządzenia RM dotyczącego przynależności do organizacji pracodawców:

    ROZPORZĄDZENIE RADY MINISTRÓW z dnia 12 marca 2002 r. w sprawie wysokości, do jakiej składka na rzecz związku pracodawców jest zaliczana w koszty uzyskania przychodu.
    § 1. Składka członkowska, o której mowa w art. 6 ust. 1 ustawy z dnia 23 maja 1991 r. o organizacjach pracodawców, wpłacona na rzecz związku pracodawców, jest zaliczana w koszty uzyskania przychodu członka związku do wysokości nieprzekraczającej w roku podatkowym kwoty odpowiadajàcej 0,15% kwoty wynagrodzeń wypłaconych w poprzednim roku podatkowym, stanowiàcych podstawę wymiaru składek na ubezpieczenie społeczne.

    Wiesz dlaczego je tu zamieściłem?
    Aby pokazać tę ustawową, prawną „równość” pomiędzy zapisami ustawy o organizacjach pracodawców a ustawy o związkach zawodowych. Jest ona taka, że składkę na organizację pracodawców można sobie od podatku odpisać i wchodzi ona w koszty uzyskania przychodu a składka Pana X członka związku nie jest od podatku odpisywana.
    No ale nasze prawo jest dobre – tylko mamy samych nieudaczników działaczy.

    Ja pomijam postawę władz związku, który kiedyś został powołany przez wojsko, bo trzeba było ograniczyć wpływy Solidarności. Pomijam zz, którego działacze regularnie uczestniczą w resortowych rautach, odprawach i naradach. Nie wypowiadam się w sprawach tych, którzy tę związkową działalność dawno wypaczyli i sponiewierali.
    Ze smutkiem widzę, że taka postawa wielu nadal pasuje a jednocześnie na związkach psy wieszają.
    Na związkach czyli na kim??
    Na swoich koleżankach i kolegach, na sobie w końcu??
    Przecież te związki to my.
    To nasz obraz i podobieństwo, to nasza wiedza i mentalność.
    To nasze zwierciadło
    Czyżbyśmy naprawdę tak mało byli warci?
    Dajmy spokój, bo i tak tu do niczego nie dojdziemy.
    Ta nasza wymiana poglądów powinna nam unaocznić jedno – nasze zagubienie i rozdarcie co sprawia, że sukcesu jeszcze długo nie będzie.

  • New_York_Times pisze:

    To co tutaj Panowie zamieszczacie to jest śmieszne. Nie dziwie się, że organizacyjnie związki wyglądają tak jak wyglądają jak tacy ludzie zabierają w nich głos a reszta siedzi cicho. Chcecie zrobić coś dobrego dla Pracowników RON? zamilknijcie i pozwólcie merytorycznie przygotowanym dojść do słowa. Pozdrawiam.

    Ps. Idźcie na piwo sobie wyjaśnić kwestie sporne.

  • PEWURON pisze:

    Przekonałeś mnie, że takie dyskusje są potrzebne.
    Napisałeś tutaj dokładnie to, co działacze związkowi (każdego związku) powinni tłumaczyć pracownikom od góry (Dowództwa RSZ, ZT, JBP i pozostałe jednostki).
    Ludzie o staraniach związków nie wiedzą. Informacje czerpią z mediów a tam przekaz jest jasny.
    Minister dał, Minister zaakceptował, Minister zdecydował.
    Jeżeli coś zrobił dobrze, to PW RON go chwalą ale jeżeli coś jest nie tak, to zaraz obrywa się związkom, bo to one negocjowały, uzgadniały, podpisywały.
    Związki MUSZĄ informować szeregowych pracowników o swoich działaniach, bo to będzie służyło jednym i drugim.
    Ares, nie chciałem Cię niczym urazić, po prostu chciałem Ci przedstawić jak to wygląda na dole drabiny.
    Pozdrawiam.

  • radek pisze:

    Bycie związkowcem* przypomina płatną protekcję i narusza zasadę równości wobec prawa w tym samym miejscu pracy w stosunku do niezrzeszonych.
    Obiektywizm i merytoryczne podejście do porównania pracy dwóch osób, o których pisałem jest żadne.
    Cała prawda dlaczego szeregowy członek związku w nim jest mimo, że nie zawsze zgadza się z polityką góry. To jak ubezpieczenie na życie.
    New_York_Times, dlatego siedzą cicho. Składka jest niska a korzyści jednak wymierne. Choćby przy zwolnieniach.
    * Związkowiec – szeregowy członek płacący składki.

    • Ares pisze:

      Jeżeli Radek „Bycie związkowcem* przypomina płatną protekcję i narusza zasadę równości wobec prawa w tym samym miejscu pracy w stosunku do niezrzeszonych.” – to ubezpieczenie mieszkania od zalania i kradzieży przypomina także płatną protekcję i narusza zasadę równości wobec prawa w tym samym miejscu zamieszkania, w stosunku do nie ubezpieczonych. Zgodzisz się z taka tezą czy nie??
      A z tezą, że każdy wojskowy posiadający przecież status funkcjonariusza publicznego czyli podmiotu, który z uwagi na szczególną pozycję zawodową lub posiadane kompetencje związane ze sprawowaniem władzy publicznej korzysta na gruncie polskiego prawa karnego ze szczególnej ochrony prawnej narusza zasadę równości wobec prawa w stosunku do pracujących wraz z nim pw?
      To prawda – zz to takie ubezpieczenie od niekorzystnych zdarzeń w procesie pracy.
      Nie wszystkim jest ono potrzebne. Jest potrzebne tym, za którymi nie stoją znajomości i „plecy” oraz wysoko postawieni protektorzy.

      Ale my się tu wszyscy wypowiadamy mało merytorycznie i nie na temat. Posłuchajmy co nam obwieści Pan Redaktor z New York Times.
      Czekam na w pełni profesjonalną i merytoryczną wypowiedź kolegi, bo dotychczas niczym kolega tu nie zabłyszczał a drwiny i lekceważenie szanowny kolego to nie merytoryka tylko zgoła coś zupełnie innego.
      Czekamy wiec na wypowiedzi kolegi, które nam wszystko dokumentnie wyjaśnią – jak w pewnej znanej, opiniotwórczej gazecie.

  • Ares pisze:

    Wracając do tematu tego wątku i tej znienawidzonej a jakże do życia potrzebnej kasy zastanawiam się, dlaczego w kwestii tej „podwyżki” wywalczonej w roku ubiegłym przez dwa wiadome zz nikt głosu nie zabiera?
    Znaczy – dobrze jest i właśnie zapanowała pełna szczęśliwość czy wszyscy z rozpaczy i wstydu się w mysie dziury pochowali?

  • radek pisze:

    Nie, nie zgadzam się z Tobą.
    Ubezpieczenie nie zrówna praktyków z początkującymi płacowo. Nie będzie oceniało Twojej pracy, nie da forów tym niekoniecznie lepszym, etc .

    A co do tego zdania
    …Nie wszystkim jest ono potrzebne. Jest potrzebne tym, za którymi nie stoją znajomości i „plecy” oraz wysoko postawieni protektorzy.

    Wybacz ale piętnując patologię, obrażasz zwykłych ludzi. Tych, którzy nie mają 2 z przodu, nawet po podwyżce.
    Bo to nadal nie jest za sprawą ZZ, raczej tylko z dobrej woli MON, jak pokazało życie kolejny rok z rzędu.
    Tych, którzy nie widzą szansy na zmiany a przez to stali się bierni, nie neutralni – nie mieszaj z błotem .

  • Ares pisze:

    Radek – cokolwiek byś tu nie napisał, rzeczywistości nie zmienisz a jest ona niestety taka, że są tacy, co chcą coś robić, aby swój byt i warunki pracy polepszyć, są tacy, którzy już je sobie polepszyli nie oglądając się na zz i tacy co chcą – ale niewiele dać są w stanie.
    Argumenty zawsze się jakieś znajdą, bo każdy przecież musi jakoś wyjaśnić przede wszystkim sobie samemu tę swoją postawę wobec życia wobec pracy i wobec tych, z którymi żyje i pracuje. Ja rozumiem, że Twoja postawa jest taka, jaka jest ale Ty zrozum również moją.
    Zrozum, że ja bynajmniej nikogo nie mam zamiaru tu obrażać a to że nie wszystkim to związkowe „ubezpieczenie” jest potrzebne a jest potrzebne zwłaszcza tym, za którymi nie stoją znajomości i „plecy” oraz wysoko postawieni protektorzy jest przecież nie budzącym wątpliwości faktem. Faktem, od którego zdarzają się wyjątki.
    Ot, choćby taki. Była sobie pewna pani na eksponowanym stanowisku związanym z finansami. Z nią uzgadnialiśmy jako przedstawiciele pracowników rożne kwestie. Tego nie można było i tamtego też a jak nie chciałem pewnego dokumentu podpisać – to ta pani usiłowała mnie do pracodawcy zaprowadzić, aby mi wyjaśnił co i jak.
    Pewnego razu zażartowałem, że gdyby się do zz zapisała, jej opcja widzenia płacowych problemów zapewne uległaby zmianie. Pani się serdecznie roześmiała, stwierdzając: Związki są potrzebne wam – nie mnie.
    Po pewnym czasie okazało się, że etat tej pani jest likwidowany i wówczas rozpoczęło się gorączkowe szukanie wyjścia z zaistniałej sytuacji. Wymyślono, że zz napisze stanowisko wobec zmiany w etacie oraz w kwestii dalszych losów zawodowych tej pani. Usiadłem i w swoim czasie wolnym jakoś to stanowisko skleiłem a zarząd uchwałą je przyjął. Widać było ono dobre, bo ta pani nadal pracuje chociaż na innym etacie.
    Do zz się nie garnie. Widać sądzi, że wystarczy dać sygnał a zz natychmiast się jej problemami zajmie.
    Nie zajmie się. W każdym razie ja tego już nie uczynię.
    Po prostu, nie muszę – nikt mnie do tego nie zmusi.
    Jak z powyższego wynika, taki zz to rzeczywiście rodzaj takiego „ubezpieczenia” od „wypadku przy pracy”. A te „wypadki” mogą zdarzyć się każdemu – nawet tym, którym się wydaje, że są jedyni i niezastąpieni.
    Każdemu – Tobie radek również.
    Powyższy przykład wskazuje także, że w wielu – setkach, może tysiącach spraw indywidualnych te zz starają się być pomocne na tyle, na ile wiedzy zaangażowania i umiejętności mają lokalni związkowi przywódcy i działacze. Natomiast twierdzenie, że mon i tak daje co chce, czy są związki, czy ich nie ma – jest tyleż nieprawdziwe, co kłamliwe i uwłaczające tym, którzy starają się o poprawę warunków pracy i płacy.
    Jedynie pobieżna analiza różnych dodatków do wynagrodzenia specyficznych dla naszej grupy zawodowej, tych zwłaszcza, które resort usiłuje z układu wyprowadzić a które wszyscy uważamy za normalność przez mon nam daną – świadczy o roli i znaczeniu zz w naszym życiu zawodowym.
    Mówienie więc, że nic nie wnoszą a nawet są szkodliwe – to demagogia wpisująca się w informacyjną politykę pracodawcy.
    Nawet żołnierze, którzy przecież do zz nie należą mają swoje społeczne przedstawicielstwa broniące ich interesów a my co??
    Chcemy to co mamy, poprostu na śmietnik wyrzucić??
    U mnie już tak było.
    Długo nie trzeba było czekać.
    Przy najbliższej podwyżce tak nas „doceniono”, że zmniejszono nam naliczeniowa stawkę o ponad 50 zł na etat. Tych strat sprzed lat dotychczas nie wyrównaliśmy, pomimo wysiłków.
    My wiemy, jak to jest bez zz a Wy, jak nie wiecie – to się sami przekonajcie.
    Każdy wybiera sam tę „drogę”, po której chodzi.

  • PEWURON pisze:

    Radek trafił w sedno, my nie negujemy dobrych chęci związków (może poza jednym), bo zdajemy sobie sprawę, że nie wszyscy mają nastawienie Szefa NSZZ PW.
    Negujemy skuteczność działania, bo póki co skutków dla PW RON na dole odczuwalnych brak.
    Kolejny rok z rzędu udowodniła to „podwyżka”. Czy to wina samej techniki negocjacji, czy zabetonowanego na propozycje związków MON, czy jednego i drugiego to znaczenia dla pracowników RON nie ma, bo mieć nie musi.
    Liczy się efekt, a tego póki co brak.

  • Ares pisze:

    Piszesz PEWURON, że tego efektu brak…
    A ja wiem dokładnie jaki byłby ten efekt, gdyby nacisku zz na podwyżki wynagrodzeń nie było.
    Uczestniczyłem w paru spotkaniach na szczycie tej piramidy decyzyjnej. Pamiętam zakłopotanie posłów KOBN, gdy usłyszeli jakie stawki wynagrodzeń są zapisane w układzie.
    Chcąc ratować twarz, pytali czy to stawki brutto czy netto. W głowie się im nie mieściło, że w ogóle można tyle ludziom płacić. Było to parę lat temu.
    Wynikiem różnych związkowych zabiegów była kasa na zmiany w układzie wprowadzone protokołem nr 27.
    Autorem tych zmian był Marek a i ja miałem w tym swój udział.
    Efekty tych zmian są konsumowane dotychczas, chociaż minęło parę dobrych lat.
    Ciekawe, gdzie bylibyśmy, gdyby tych wymuszonych przez zz zmian w układzie nie było…
    Byłem przy tym, jak Marek robił w Sejmie wykład posłom KOBN na temat naszych wynagrodzeń.
    Posłom opozycyjnym wówczas. Tym, którzy obecnie sprawują władzę i przewodzą także sejmowej komisji. Wówczas do nich docierała ta prawda o rzeczywistej skali problemu. Pamiętam petycje, stanowiska, apele słane wszędzie, gdzie tylko można było. Do premiera, do prezydenta, do Sejmu, do ministra – wszędzie.
    Pamiętam akcje zbierania podpisów pod żądaniem podwyżki wynagrodzeń. To ustawiczna, żmudna robota realizowana przez nielicznych w atmosferze kopania i popychania ich przez ogół.
    Dlaczego oni to z uporem robią?? Właściwie sam nie potrafię na to pytanie odpowiedzieć.
    A Wy tu piszecie, że nic się nie dzieje??
    To, że pewien bardzo wpływowy polityk pisze nocą do Marka telegram, iż wie, że wynagrodzenia pw są skandaliczne i zrobi wszystko, aby je poprawić – to też nic??
    I te wynagrodzenia w końcu są poprawiane, co jest wspólnym zwycięstwem i dużym sukcesem wszystkich. WSZYSTKICH związków zawodowych.
    To, o co się gorąco spieramy to sposób wykorzystania dodatkowych środków, to spór o to, jak te kasę podzielić.
    O to toczy się ten spór i będzie się toczył nadal – także w kwestii zmian w PUZP, bo tam jest i nadal będzie ta strategia wynagradzania i nasza polityka płacowa.
    Tam a zwłaszcza w dwóch załącznikach.
    Spór toczy się o to, które grupy zawodowe i w jakim zakresie z regulacji płacowych skorzystają.
    To spór nie tylko pomiędzy resortem a zz ale także w łonie samych związków zawodowych. Gdybyście tu powszechnie pisali o tym, jak zmienić te Wasze stawki w nowym układzie a nie o tym, że zz to „be” i balast to może byście tym paru ludziom, którzy się problemem zajmują pomogli.
    A tak??
    Tak, to oni robią, co mogą – w atmosferze pomówień, oskarżeń i kopania oraz popychania.
    Doprawdy – bardzo sprzyjająca to atmosfera do tego, aby o sprawy ludzi zabiegać.
    No i efekty tego będą…

  • Ares pisze:

    W policji:
    Kursant (1. grupa zaszeregowania), czyli funkcjonariusz, który przebywa na stacjonarnym szkoleniu podstawowym, zarabia miesięcznie średnio 1.608 zł.
    Po zakończeniu szkolenia kursant zostaje mianowany policjantem w 2. grupie uposażenia, a jego zarobki rosną średnio o ponad 840 zł do kwoty 2.452 zł. Wraz z nabywanym doświadczeniem i pokonywaniem kolejnych szczebli zawodowych rośnie także uposażenie.
    I tak na stanowisku referenta (3. grupa) średnia miesięczna pensja wynosi 2.815 zł,

    Wartownik OWC w mon
    zasadnicza ok. 1950 zł (po podwyżkach) przeciętnie, premia – z reguły ok. 190 zł stażowe – policzmy kolejne 10% czyli 190 zł dodatek za pracę w nocy często także za 2 zmianę to łącznie w chwili obecnej ponad 2500 brutto. Tylko ten przykład pokazuje, jak naprawdę jest.
    A to niektóre dane GUS na temat wynagrodzeń http://www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/wynagrodzenia-place-srednia-krajowa-gus,9,0,2264073.html
    Wynagrodzenia w Polsce w styczniu 2017 były niższe od wynagrodzeń z grudnia 2016 r. aż o 358 zł.
    W 2016 roku rozczarowaniem był bardzo niski wzrost wynagrodzeń, które zwiększyły się o 2,7 procent rok do roku, wobec oczekiwań rządu 4 procent.
    Po uwzględnieniu inflacji (0,8 procent) wzrost realnych płac był najniższy od sierpnia 2013 roku.
    Licząc miesiąc do miesiąca w ujęciu nominalnym był to najsłabszy grudniowy wzrost płac od 2008 roku. http://wolnosc24.pl/2017/01/18/rekordowy-poziom-sredniego-wynagrodzenia-w-polsce-gus-463577-zl-tylko-kto-tyle-zarabia/
    Jak wynika z Ogólnopolskiego Badania Wynagrodzeń, mediana wynagrodzeń pracowników wyniosła w 2016 roku 2650 zł brutto. Najwyższe przeciętne wynagrodzenie otrzymywali zatrudnieni na terenie województwa mazowieckiego, a najniższe odnotowano na terenie województwa podkarpackiego i warmińsko-mazurskiego. W przypadku firm z przewagą kapitału polskiego wyniosła ona 2500 zł brutto. Mediana pensji w wielkich i dużych przedsiębiorstwach wyniosła odpowiednio 2800 zł i 2840 zł brutto miesięcznie. To o około 22 procent więcej niż w mikro przedsiębiorstwach.
    Gdy się temu uważnie przyjrzymy, to ta nasza sytuacja płacowa przestaje szokować a bardziej zbliża się do jakiejś średniej. Średniej wynagrodzeń na stanowiskach pomocniczych, bo tu nigdzie nie jest różowo. Nawet w tej tak tu chwalonej Biedronce. Jakie perspektywy?
    Poprawa ma być szczególnie widoczna wśród pracowników fizycznych i niewykwalifikowanych, którzy dotychczas notowali wynagrodzenia poniżej poziomów średnich, określanych jako mediana.
    To właśnie osób gotowych do podjęcia pracy na podstawowych stanowiskach brakuje dziś w największym stopniu w gospodarce. W batalii o te nasze wynagrodzenia, o kształt tabel do układu powinniśmy te problemy przedstawiać. Powinniśmy tu pisać o tych naszych wynagrodzeniach, dając stronie społecznej argumenty do walki z resortem, który z uporem futruje kierowników i specjalistów. Powinniśmy… Co robimy?
    Kopiemy tych, którzy o to wszystko mają walczyć. Osłabiamy ich przed tym pojedynkiem. Wykazujemy, że nie mogą liczyć na nasze poparcie.
    Już w przedbiegach poddajemy się twierdząc, że będzie co mon da i postanowi.
    Z takim podejściem do naszych problemów – nie liczmy na sukces.

  • krzysztof pisze:

    Witam mam pytanie czy coś zostało uzgodnione podczas tych rozmów czy dalej człowiek będzie zarabiał najniższą krajową czyli 2080 zł.
    Mechanik ze średnim wykształceniem i po podwyżce 1850 zł ze stażem i premią. O co tu chodzi, panowie…

    • jan pisze:

      D-ca warty OWC, wyższe wykształcenie, 1900 brutto zasadniczej.
      1710 netto!
      Po podwyżce!!!
      Jak żyć?

      • baju_baj pisze:

        Oszczędnie :) Pozdrawiam.
        „Na Twoje miejsce czeka 20 na płocie!”
        Informatyk wyższe informatyczne ogrom odpowiedzialności w tym karnej 2020 zł na rękę.
        Wypowiedzenie już złożone nowa praca nagrana na start 4200 do ręki.

        • cycu76 pisze:

          Witam kolegę po fachu. Niemożliwe albo ściemniasz, albo masz zero stażu, w co nie wierzę, albo potrącenia na pasku.

          • baju_baj pisze:

            Niemożliwe ?
            Żadnych pożyczek nigdy nie brałem czysta „wypłata”

            7% wysługi (premii nie mam bo to KSC – TOAW) zapytaj kolegów po WKU i WSzW ile mają. Wielu nie ma powyżej 2000 albo troszkę ponad. Pozdrawiam.

  • Informatyk wku pisze:

    Tak jak kolega pisze takie są zarobki informatyków.
    Ja mam 2725 zł brutto (0 lat stażowego) wyższe informatyczne, obowiązków coraz więcej a pensja niska.
    Jak żyć?!

    • Informatyk wku pisze:

      Jak dla mnie powinna być pensja ujednolicona tak jak u żołnierzy.
      Każdy przecież ma taki sam żołądek koszty życie są takie same czy ktoś pracuje w WKU Szczecinek czy WKU Warszawa zakres obowiązków jest taki sam a pensja w Warszawie o wiele wyższa.

  • KOBRA pisze:

    Gdybyś był emerytem wojskowym zatrudnionym na etacie cywilnym np. starszego specjalisty – informatyka, to byś miał 2800 zł podstawy. Tak koledzy komendanci zatrudniają kolegów mundurowych. Taką mamy sprawiedliwość społeczną.

  • Hela pisze:

    2750 brutto bez stażu to i tak dobrze, jak na MON.
    Ja mam 25 lat pracy w wojsku, też magister i też 2750.
    A w tym stażowe i premia 5 procent.
    Pozdrawiam.

  • Eryk pisze:

    Godna płaca bez czekania na nagrody.
    Da albo nie da.
    Poza układem nie da w układzie da.

    • Andrzej61 pisze:

      Kobra, czytając Twoje wpisy to tak, jakbym czytał Pana Jana z Grudziądza z innego portalu.
      W TOAW czy jesteś emerytem, czy nie to podstawa na etacie starszego informatyka wynosi ok. 2800 zł, z wyjątkiem Warszawy i Katowic.

  • pracownik pisze:

    Takie pytanie, czy u was w jednostkach/instytucjach PW i KSC otrzymują jakiekolwiek medale resortowe?
    Bo od pewnego czasu nie przychodzi ANI JEDEN.
    O co tu chodzi?

  • adam pisze:

    Kolejne rozmowy w MON i żadnych informacji czy to są ściśle tajne spotkania .

  • Rysiek z Klanu pisze:

    Adam, rozmowy nie są tajne ale w trakcie, gdy są prowadzone rozmowy przy stole – co niektórzy przedstawiciele pracodawców wymyślają cuda. Więc potrzeba też czasu, żeby zająć się w porę również tymi sprawami.
    Tak było rano w dniu 21 czerwca, gdy dostaliśmy newsa o podwyżce dla tych tzw. „super fachowców”, analogicznie jak tym, co w zeszłym roku dostali podwyżkę w wysokości 350 zł. Sprawa ostatecznie się wyjaśniła z korzyścią dla pw ale ile trzeba było zachodu wokół niej i odkręcania – szkoda gadać. W zeszłym roku było to też robione po kryjomu, bo podczas spotkania w jednej z organizacji związkowych w ron z pewnymi Panami mundurowymi.
    A w trakcie rozmów, trwają obecnie prace nad ustaleniem liczebności kat. zaszeregowania oraz przypisywaniu do nich stanowisk.
    Jak zwykle, ile związków tyle propozycji i pomysłów.
    Zobaczymy jaki będzie tego efekt końcowy, chociaż czuję, że Układ poleci. A rzadko się mylę.
    Zapewne niektórzy posiadają większą wiedzę niż ja, więc mogliby napisać kilka słów więcej w tych tematach, co poruszyłem.

    • Widzę Ryśku z Klanu, że wiadomości się szybko rozchodzą.
      Pisząc o ubiegłym roku, zapewne masz na myśli te spotkania, o których swego czasu pisano na stronie wiadomego związku: http://www.nszzpw.pl/aktualnosci.nowosc.420.0.html Wiadomo, jakie konsekwencje ostatecznie przyniosły te ustalenia.
      Co ciekawe, z mundurowych przedstawicieli strony resortowej, którzy uczestniczyli w tym spotkaniu – już nikt dzisiaj nie zajmuje swojego stanowiska a niektórzy odeszli ze służby. Zapewne to jednak tylko taki zbieg okoliczności…

      Dobrze, że przypomniałeś ten środowy poranek, bo sam widziałeś ile czasu zajęło Pełnomocnikowi wyjaśnianie tej sprawy. Całe szczęście, że to się tylko tak skończyło, bo mogło być znacznie gorzej, gdyby coś takiego zostało ustalone „w ciszy gabinetów”.
      Zauważ jednak, że teraz ci, co chcieli ustalać te stanowiska nie wywodzili się już ze stanowisk kierowniczych w jednostkach organizacyjnych a jedynie zajmowali stanowiska kierownicze w komórkach wewnętrznych.
      Z drugiej strony ciekawe, kto dał tym oficerom pełnomocnictwo do przesyłania tych pism do podległych jednostek organizacyjnych z 24-toczterogodzinnym terminem na ich realizację.
      Słyszałem, że w niektórych jednostkach „zespoły oficerów” już wykonały to zadanie i były gotowe listy PW. Ciekawe, co kryło się pod zwrotem „zwiększenia gratyfikacji uposażenia dla wybranych stanowisk pracowników”?
      Dobrze, że Pełnomocnik w porę zadziałał.
      W piśmie zastępcy Szefa Inspektoratu, wyjaśniającym tę sprawę zawarte jest stwierdzenie, że celem tych działań jest „dokonanie szczegółowej analizy wartościowania stanowisk pracy pracowników RON, szczególnie ważnych w obszarze logistyki dla interesów SZ RP, a nie jak podano w treści pism, możliwości zwiększenia gratyfikacji uposażenia na stanowiskach logistycznych pod kątem rzekomo prowadzonych prac w RON.”

      Hierarchią stanowisk pracy pracowników właśnie się zajmujemy w ramach prac prowadzonych nad PUZP a zatem pewnie gdzieś indziej prowadzone są równoległe działania w tym zakresie.
      Ale dlaczego Pełnomocnik MON o nich nie wie?

      Od początku uważałem, że w sytuacji, gdy żaden z dyrektorów MON nie przyznaje się do odpowiedzialności za gospodarowanie środkami na wynagrodzenia PW RON a przez to ustawowe zadanie Ministra ON w zakresie kierowania sprawami pracowniczymi, w tym doskonalenia sytemu gospodarowania środkami na wynagrodzenia pracowników ron nikogo nie „obciąża” – każdy, kto tylko będzie miał pomysł czy odwagę, będzie starał się tę sytuację wykorzystać i mamy tego efekty.
      Kiedyś było powiedzenie, kto pierwszy przychodzi – ten dowodzi.
      Coś podobnego można teraz zaobserwować w przypadku obszaru wynagradzania pracowników ron, niestety…
      Szkoda, że nikt nie ma pomysłu na ten obszar działania MON.

      • Rysiek z Klanu pisze:

        W pełni się z Tobą zgadzam. Do dziś MON nie wie ilu specjalistów dostało po 350 zł i dlaczego nie trafiły pieniądze do wszystkich specjalistów, bo dawanie po 350 zł to był istny koncert życzeń.
        W jednej JW informatyk otrzymał a w drugiej nie.
        A kierowcy ADR-ów to kolejny przykład.
        I to wszystko było ustalane na ulicy Koszykowej wyłącznie z jednym związkiem. Dobrze, że o tym przypomniałeś, bo jak zmienili oprawę swojej strony to pewnie myśleli, że tego się już nie znajdzie.
        A tak, to pw teraz sami mogą zobaczyć, jacy fachowcy związkowi ich reprezentują.

  • GACEK pisze:

    Jednorazówki po 1700 zł. A minimum po 1500 zł i oczywiście z nikim nie ustalane zasady podziału i oczywiście obwarowania jak w zeszłym roku przy premii świątecznej po 830 zł.

  • GAZEK pisze:

    Brutto.

  • PREZES pisze:

    Idąc tropem jednego p. Przewodniczącego, który lubi występować w „telewizji związkowej” napisałem coś, co może się potwierdzić albo jest tylko przysłowiową wiadomością, czyli tzw. kaczką dziennikarską.
    A więc przewidywane podwyżki na 2018 r. będą po 250 zł brutto a kolejna jednorazówka zostanie wypłacona do końca 2017 r. po 1300 zł. Zapewne, oczywiście na Święta Bożego Narodzenia.
    Teraz tylko musimy cierpliwie czekać, żeby ta plotka lub prawda zostały potwierdzone przez kogoś z RON w ciągu najbliższych 30 dni.

  • KOBRA pisze:

    Panie Prezesie, czyżbyś miał konszachty z Aresem, bo ta jego magiczna kula przewidywała różne scenariusze na różne tematy, tylko nic się z tego nie potwierdziło.
    A może jego kotek Mruczek Panu przekazał te informacje?

  • KOBRA pisze:

    Pan Prezes znowu miał dobrego nosa z premią na Święta.
    Z tego co tu przeczytałem, oszczędności są w wysokości około 41 mln zł i dla każdego wystarczy po 1 tys. zł i będzie całkiem nieźle. Pan Prezes pisał o 1300 zł ale ja mu wybaczam tę pomyłkę. A na kwotę podwyżki poczekam do końca listopada 2017 r. Myślę, że znajdzie się ktoś w RON kto „odtrąbi” ten sukces .

  • Ares pisze:

    Nie wiedziałem, że ten wątek jeszcze żyje.
    Mój kot nie nazywa się Mruczek a Tomuś i jest żywym – realnym – kotem, który przeszedł ostatnio do historii składu, strasząc pewnego wysokiego przedstawiciela bardzo wysokiej komisji.
    Winny „wysoki przedstawiciel”, bo nie lubi kotów.
    Otóż ten mój Tomuś mówi, że będzie nieco inaczej, bo ta dodatkowa kasa zostanie rozdzielona nie dla wszystkich a głównie na tych niezbędnych wojsku specjalistów – co to oznacza.. to jedynie resort wie.

  • anita pisze:

    Dziękuję za odpowiedź. Może coś nam jednak skapnie.

  • gicio z wog pisze:

    Ja mam takie skromne pytanie…
    Dlaczego na ostatnim posiedzeniu związkowców dobrowolnie zrzekły się związki nagrody rocznej ok. 1000 zł jaką mieliśmy dostać na 11 listopada.
    U nas w jednostce i tak ją chcieli podzielić na listopad i na święta.
    To chyba jakaś kpina. Macie tak dobre serce dla ministerstwa, to po co my was w ogóle mamy.

    • Nie wiem skąd wypływają takie informacje i nie wiem o jakie posiedzenia związkowców chodzi.
      Jedno co jest pewne to to, że na ostatnim posiedzeniu negocjacyjnym stron PUZP nie były prowadzone rozmowy na temat nagród rocznych.
      Również, z tego co wiem, MON nie miał zamiaru uruchamiać na 11 Listopada wypłat jednorazowych ze środków, które zgromadził w dyspozycji Ministra ON.
      Z okazji święta uruchamiane były przez pracodawców oszczędności uzyskane z posiadanego funduszu wynagrodzeń, natomiast MON uruchomił decyzjami środki celowego funduszu nagród przyznając nagrody dla tych pracowników, którzy (cyt.) „w sposób wzorowy i z ogromnym zaangażowaniem wykonują swoje obowiązki, cechują się ponadprzeciętną samodzielnością, kreatywnością i wytrwałością w dążeniu do osiągnięcia wyznaczonego celu oraz aktywną realizacją zadań wykraczających poza zakres obowiązków wynikających z zajmowanego stanowiska.”.

Zostaw komentarz